piątek, 18 września 2009

Wybuch w kopalni. Premier wraca do kraju

18:09, 18.09.2009 /PAP, tvn24.pl, TVN24

TRAGEDIA W KOPALNI "WUJEK-ŚLĄSK". 12 GÓRNIKÓW NIE ŻYJE

TVN24/Fot.PAP
Do 12 wzrosła liczba ofiar po katastrofie w kopalni "Wujek-Śląsk" w Rudzie Śląskiej-Kochłowicach. 37 górników zostało rannych, w tym kilkunastu jest w bardzo ciężkim stanie. Prezydent złożył kondolencje rodzinom ofiar, natomiast premier przerwał swój pWyrównaj z obu stronobyt za granicą i około godz. 18 ma być na miejscu tragedii.
Po wypadku krewni górników przyjechali pod bramę kopalni
Pożar wybuchł ok. godz. 10.15 przy pokładzie 409 na poziomie 1050 m. w połączonej kopalni "Wujek-Śląsk", należącej do Katowickiego Holdingu Węglowego. W zagrożonym rejonie było 38 górników.


Niewykluczony jest wybuch metanu

Informacje o katastrofie pojawiły się około 11.30. Na początku nie było doniesień o ofiarach śmiertelnych. Rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego Edyta Tomaszewska informowała, że w kopalni najprawdopodobniej doszło do zapłonu metanu, raczej nie do wybuchu. Przed godz. 13 pojawiła się tragiczna wiadomość o pierwszych ofiarach śmiertelnych – najpierw trzech. Półtorej godziny później rzecznik kopalni przekazał tragiczny bilans – zginęło 12 osób. Przyznał też, że pod ziemią mogło dojść do wybuchu metanu.

Śmierć w kopalni


CZYTAJ RELACJĘ GÓRNIKA, KTÓRY OCALAŁ

O własnych siłach na górę wyjechało kilkunastu poparzonych w różnym stopniu pracowników kopalni. Kolejni byli transportowani na powierzchnię przez ratowników górniczych.
O wypadku mówi główny mechanik kopalni Andrzej Bielecki


Górnicy rozwożeni do szpitali

Na miejscu przez kilka godzin trwała akcja ratunkowa prowadzona pod nadzorem Okręgowego Urzędu Górniczego w Katowicach i Wyższego Urzędu Górniczego. Prowadzili ją ratownicy Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego, Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego i zastępy kopalniane.

W rejonie kopalni kursowały karetki na sygnale. Poszkodowani górnicy byli transportowani m.in. do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich i do Szpitala Wojewódzkiego św. Barbary w Sosnowcu. - Zostało rozdysponowanych 5 śmigłowców. Pacjenci są poparzeni, w stanie ciężkim, wymagający intensywnej opieki. Siemianowice, gdzie trafili także górnicy przewożeni karetkami, już nie mają możliwości przyjmowania kolejnych pacjentów. Dlatego następni zostali przetransportowani do Rybnika i Ligoty - mówiła Justyna Wojteczek z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

18 najciężej poparzonych już w Siemianowicach

Obecnie w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach przebywa 18 górników. Jak poinformowano, górnicy mają poparzenia, które obejmują 40-90 proc. powierzchni ciała.
Karetki na sygnale odwożą rannych do szpitali


- Górnicy są w poważnym stanie. Istnieje podejrzenie poparzeń dróg oddechowych, ale na razie nie można określić, czy ich życiu zagraża niebezpieczeństwo – mówił na antenie TVN24 Nowak. Zapewnił, że poparzonym zostanie udzielona wszelka pomoc medyczna. Do ich dyspozycji są m.in. komory hiperbaryczne, które używane są do leczenia oparzeń dróg oddechowych. – Górnikom potrzebna jest także pomoc psychiatryczna, bo to był dla nich wielki szok – dodał Nowak.

Okoliczności wypadku zbada specjalna komisja.

Kondolencje od prezydenta, premier w drodze

Kondolencje rodzinom ofiar katastrofy przekazał prezydent Lech Kaczyński. Wszystkim rannym życzył wielu sił i szybkiego powrotu do zdrowia. Prezydent rozważa wprowadzenie żałoby narodowej.
O tragedii opowiada górnik, któremu udało się opuścić kopalnię


Premier Donald Tusk, który uczestniczył w szczycie UE w Brukseli, przerwał swój pobyt i - jak poinformował rzecznik rządu Paweł Graś - przyjedzie do Rudy Śląskiej jak tylko będzie to możliwe.

Na miejscu są już wojewoda śląski, do Rudy Śląskiej jedzie też wiceminister gospodarki odpowiedzialna za górnictwo Joanna Strzelec-Łobodzińska. W drodze do kopalni "Wujek-Śląsk" jest też minister spraw wewnętrznych i administracji Grzegorz Schetyna.
Najciężej poparzeni trafili do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach


Niewidzialna śmierć

Metan jest bezbarwnym gazem bez woni i smaku, lżejszym od powietrza. To główny składnik naturalnych gazów, często występujących w pokładach węgla. Pali się prawie nieświecącym płomieniem z błękitną aureolą. Tworzy z powietrzem wybuchową mieszaninę; wybucha gdy jego stężenie w powietrzu mieści się w granicach od ok. 4-4,5 do ok. 15 proc.

Gaz ten, występujący w pokładach wraz z węglem, uwalnia się z górotworu. Często dzieje się tak przy drążeniu chodników, kiedy kombajn narusza strukturę skał. W śląskich kopalniach zapalenia metanu zdarzają się - zwykle bez poważnych skutków. Aby metan zapalił się, potrzebna jest iskra, która może pojawić się np. w wyniku pracy urządzeń.

W różnych mieszaninach z powietrzem metan wybucha, gdy jego zawartość wynosi od 5 - 15 proc., przy czym wybuch może nastąpić gdy w powietrzu kopalnianym jest wystarczająca ilość tlenu. Poza tym przedziałem metan jako gaz palny spala się nie wybuchowo. Najsilniejszy wybuch następuje przy stężeniu metanu w powietrzu wynoszącym 9,5 proc.

aga, mon/iga//mat

DLACZEGO WYBUCHA METAN?

Brak komentarzy: