piątek, 2 stycznia 2015

Słowo, które podzieliło świat

 

Emilia Padoł Dziennikarka Onetu

18 wrze­śnia 2012 roku prof. Karen Leigh King z Ha­rvar­du po­ka­za­ła świa­tu nie­wiel­ki ka­wa­łek pa­pi­ru­su, który wy­wo­łał burzę w mię­dzy­na­ro­do­wych me­diach. Skra­wek za­pi­sa­ny w ję­zy­ku kop­tyj­skim po­zo­sta­wił chrze­ści­jan na całym świe­cie z otwar­tym py­ta­niem o pew­ność zasad tkwią­cych u pod­staw wła­snej re­li­gii. Po­sta­wił rów­nież trud­ne za­da­nie przed współ­cze­sną nauką, która musi zwe­ry­fi­ko­wać swoje moż­li­wo­ści po­zna­nia tek­stu sprzed ponad szes­na­stu stu­le­ci. A wszyst­ko to przez słowa: „…Jezus rzekł im: »Moja żona« (…) ona może stać się moim uczniem". W tej spra­wie po­zo­sta­je wciąż wię­cej pytań, niż od­po­wie­dzi. Co wiemy dzi­siaj o „Ewan­ge­lii żony Je­zu­sa"?

 
Kawałek papirusu zapisany w języku koptyjskim
Foto: AFP Kawałek papirusu zapisany w języku koptyjskim

Co zro­bi­ła pro­fe­sor King?

REKLAMA

Pro­fe­sor Karen King jest uzna­nym na­ukow­cem Uni­wer­sy­te­tu Ha­rvar­da. Od 2009 roku jest kie­row­nicz­ką ha­rvardz­kiej Ka­te­dry Teo­lo­gii, funk­cję tę pełni jako pierw­sza ko­bie­ta w hi­sto­rii. King po­sia­da bar­dzo bo­ga­ty do­ro­bek na­uko­wy, w któ­rym sku­pia się przede wszyst­kim na chrze­ści­jań­skich apo­kry­fach (czyli nie­uzna­nych przez Ko­ściół tek­stach re­li­gij­nych), kom­pa­ra­ty­sty­ce (czyli po­rów­ny­wa­niu) re­li­gii i stu­diach hi­sto­rycz­nych. In­te­re­su­je ją wszyst­ko, co za­da­je py­ta­nia usta­lo­nym stan­dar­dom: gra­ni­ce or­to­dok­sji, ale i he­re­zji, gen­der stu­dies oraz pro­blem re­li­gii i prze­mo­cy. Wśród jej pu­bli­ka­cji mo­że­my zna­leźć takie ty­tu­ły jak: „Czym jest Gno­sty­cyzm?", „Ewan­ge­lia Marii Mag­da­le­ny", „Ta­jem­ne ob­ja­wie­nie Jana", czy „Wi­ze­run­ki ko­biet w gno­sty­cy­zmie".

Kon­tro­wer­syj­ny frag­ment pa­pi­ru­su zo­stał za­pre­zen­to­wa­ny przez pro­fe­sor King 18 wrze­śnia 2012 r. w cza­sie Mię­dzy­na­ro­do­we­go Kon­gre­su Stu­diów Kop­tyj­skich w Rzy­mie, w Pa­tri­stic In­sti­tu­te Au­gu­sti­nia­num, za­le­d­wie kilka kro­ków od Wa­ty­ka­nu. Pa­pi­rus da­to­wa­ny zo­stał na IV w. n.e., King po­sta­wi­ła jed­nak hi­po­te­zę, że może być on kop­tyj­skim tłu­ma­cze­niem tek­stu po­cho­dzą­ce­go z II w n.e. To w tym cza­sie po­wsta­ły rów­nież inne, na­pi­sa­ne w ję­zy­ku kop­tyj­skim, Ewan­ge­lie gno­styc­kie, które zo­sta­ły od­kry­te w ciągu ostat­ni 120 lat na te­re­nie Egip­tu. Naj­gło­śniej­sze z nich to: Ewan­ge­lia Marii Mag­da­le­ny, Ewan­ge­lia Ju­da­sza, Ewan­ge­lia To­ma­sza i Ewan­ge­lia Fi­li­pa.

Prof. Karen L. King trzymająca fragment papirusu
Foto: Getty Images Prof. Karen L. King trzymająca fragment papirusu

Me­dial­na nazwa

Frag­ment wiel­ko­ścią zbli­żo­ny do wi­zy­tów­ki, o wy­mia­rach 8 na 4 cm, jest za­pi­sa­ny z obu stron. Jedna z nich jest bar­dzo mocno znisz­czo­na, można na niej od­czy­tać tylko trzy słowa, resz­ta to kilka le­d­wie wi­docz­nych linii atra­men­tu. Na dru­giej stro­nie jest osiem nie­kom­plet­nych linii tek­stu. Z pa­pi­ru­su mo­że­my od­czy­tać m. in.: 1. „nie [dla] mnie. Moja matka dała mi ży[cie]…", 2. „Ucznio­wie po­wie­dzie­li do Je­zu­sa", 3. „prze­czyć. Maria jest warta tego", 4. „…Jezus rzekł im: „Moja żona", 5. „ona może być moim uczniem".

Karen King na­zwa­ła zna­le­zio­ny frag­ment „Ewan­ge­lią żony Je­zu­sa". Takie okre­śle­nie tek­stu wy­da­ło się King cał­kiem oczy­wi­ste, po­nie­waż miało po­rów­naw­czo umiej­sco­wić go w sze­re­gu in­nych al­ter­na­tyw­nych re­la­cji na temat życia Je­zu­sa, jak np. wspo­mnia­ne już: Ewan­ge­lia Ju­da­sza lub Ewan­ge­lia Marii Mag­da­le­ny. Efekt był jed­nak od­wrot­ny, King uru­cho­mi­ła me­dial­ną la­wi­nę w duchu teo­rii spi­sko­wej, któ­rej nie udało się za­trzy­mać. Po­mi­mo tego ba­dacz­ka do­bit­nie pod­kre­śla, że „Ewan­ge­lia żony Je­zu­sa nie po­win­na być po­strze­ga­na jako dowód na to, że Jezus, jako po­stać hi­sto­rycz­na, miał żonę". Czego więc mo­że­my się z niej do­wie­dzieć?

Pro­blem wiary, czy nauki?

Do­ku­ment – je­że­li okaże się au­ten­tycz­ny – nie jest re­wo­lu­cyj­nym do­wo­dem na to, że Jezus fak­tycz­nie miał żonę, ale sta­nie się gło­sem w dys­ku­sji na temat tego, co są­dzi­li na ten temat pierw­si chrze­ści­ja­nie. Jak mówi King: „Od sa­me­go po­cząt­ku chrze­ści­ja­nie nie zga­dza­li się co do tego, czy fak­tycz­nie na­le­ży uni­kać mał­żeń­stwa, ale kiedy minął ponad wiek od śmier­ci Je­zu­sa, za­czę­li wzy­wać ar­gu­ment o jego mał­żeń­stwie dla po­par­cia swo­ich ar­gu­men­tów".  Kon­tro­wer­sje wokół mał­żeń­stwa, ce­li­ba­tu i ro­dzi­ny były sze­ro­ko dys­ku­to­wa­ne przez pierw­szych chrze­ści­jan. Sam św. Paweł w swo­ich li­stach prze­ko­ny­wał, że le­piej uni­kać mał­żeń­stwa, je­że­li jest się czło­wie­kiem wol­nym i zdol­nym do życia w czy­sto­ści. Po­dob­nie – ży­ją­cy na prze­ło­mie I i II w. - Kle­mens Alek­san­dryj­ski i Ter­tu­lian, uwa­ża­li, że na­le­ży brać przy­kład z Chry­stu­sa i nie żenić się. U pod­staw chrze­ści­jań­stwa tkwił po­tęż­ny lęk przed mał­żeń­stwem i, przede wszyst­kim, sek­su­al­no­ścią.

Nowe od­kry­cie jest oka­zją do we­ry­fi­ka­cji na­szej wie­dzy na temat po­cząt­ków chrze­ści­jań­stwa. Zro­zu­mie­nia tej czę­ści po­glą­dów, która nie zo­sta­ła za­ak­cep­to­wa­na przez Ko­ściół. Dla­te­go jak pod­kre­śla znany an­giel­ski bi­bli­sta, oj­ciec Henry Wans­bro­ugh: „Od­kry­cie to nie bę­dzie miało więk­sze­go zna­cze­nia dla ko­ścio­ła chrze­ści­jań­skie­go. Wy­ka­że ono, że w II w. n.e. była pewna grupa wy­znaw­ców po­sia­da­ją­ca takie prze­ko­na­nia (..) To bar­dziej spra­wa nauki, niż wiary".

Udane fał­szer­stwo?

Już w mo­men­cie pre­zen­ta­cji przez King kon­tro­wer­syj­ne­go pa­pi­ru­su, w śro­do­wi­sku na­uko­wym wy­wią­za­ła się żar­li­wa dys­ku­sja na temat au­ten­tycz­no­ści zna­le­zi­ska. Pro­fe­sor Craig Evans z Aca­dia Di­vi­ni­ty Col­le­ge w Nowej Szko­cji na­pi­sał na swoim blogu, że pa­pi­rus sam w sobie praw­do­po­dob­nie jest stary, może nawet po­cho­dzić z IV lub V wieku n.e., ale „dziw­nie za­pi­sa­ne li­te­ry są praw­do­po­dob­nie współ­cze­sne i od­zwier­cie­dla­ją dzi­siej­sze za­in­te­re­so­wa­nie Je­zu­sem i Marią Mag­da­le­ną". Z kolei pro­fe­sor Fran­cis Wat­son z Uni­wer­sy­te­tu Dur­ham w Ka­ro­li­nie Pół­noc­nej na­pi­sał pracę na­uko­wą na po­par­cie wła­snej tezy, we­dług któ­rej za­pre­zen­to­wa­ny pa­pi­rus jest tek­stem pat­chwor­ko­wym z „au­ten­tycz­nej" Ewan­ge­lii To­ma­sza, z któ­rej słowa zo­sta­ły wy­cią­gnię­te z kon­tek­stu i uło­żo­ne poza ja­kim­kol­wiek po­rząd­kiem. Rów­nież wa­ty­kań­ski dzien­nik „L'Osse­rva­to­re Ro­ma­no" na­zwał frag­ment „Ewan­ge­lii żony Je­zu­sa" „bar­dzo współ­cze­snym fał­szer­stwem".

Część ba­da­czy za­kwe­stio­no­wa­ła au­ten­tycz­ność pa­pi­ru­su na pod­sta­wie jego wy­glą­du i kształ­tu liter. Więk­szość z nich zro­bi­ła to na pod­sta­wie fo­to­gra­fii.  Nie­uf­ność od po­cząt­ku zwięk­sza­ło rów­nież nie­wia­do­me po­cho­dze­nie pa­pi­ru­su: zo­stał on prze­ka­za­ny przez pry­wat­ne­go ko­lek­cjo­ne­ra, który nie chce ujaw­niać swo­jej toż­sa­mo­ści. Sama King po­trze­bo­wa­ła ponad roku, żeby za­in­te­re­so­wać się zna­le­zi­skiem. Jej rów­nież pierw­sze na­de­sła­ne zdję­cia wy­da­ły się po­dej­rza­ne. Do­pie­ro kiedy pa­pi­rus tra­fił do jej rąk, za­czę­ła pod­cho­dzić do niego z więk­szą ostroż­no­ścią.

Wstęp­ne ba­da­nia, które prze­pro­wa­dzi­ła z pro­fe­sor Anne Marie Lu­ijen­dijk, spe­cja­list­ką od No­we­go Te­sta­men­tu  i wcze­sne­go Chrze­ści­jań­stwa z Uni­wer­sy­te­tu Prin­ce­ton i uzna­nym pa­pi­ro­lo­giem Ro­ge­rem Ba­gnal­lem, dy­rek­to­rem no­wo­jor­skie­go ISAW (In­sti­tu­te for the Study of the An­cient World), po­twier­dzi­ły au­ten­tycz­ność do­ku­men­tu. To po nich King zde­cy­do­wa­ła się na pu­blicz­ną pre­zen­ta­cję od­kry­cia. Wciąż jed­nak ko­niecz­ne było wy­ko­na­nie szcze­gó­ło­wych badań tech­nicz­nych, po­zwa­la­ją­cych okre­ślić wiek atra­men­tu. Wy­ni­ki tych badań miały być opu­bli­ko­wa­ne na po­cząt­ku tego roku. W pierw­szym te­go­rocz­nym nu­me­rze kwar­tal­ni­ka Ha­rvard The­olo­gi­cal Re­view King pla­no­wa­ła opu­bli­ko­wać szcze­gó­ło­wy ar­ty­kuł na temat „Ewan­ge­lii żony Je­zu­sa". Nie­ste­ty tekst wciąż się nie uka­zał.

Kim mogła być „żona Je­zu­sa"?

Tuż po ogło­sze­niu od­kry­cia, ode­zwa­ły się w licz­ne głosy wska­zu­ją­ce na to, że wy­stę­pu­ją­ce na pa­pi­ru­sie słowo „żona", może od­no­sić się do Ko­ścio­ła (zgod­nie z in­ter­pre­ta­cją: Ko­ścio­ła–Ob­lu­bie­ni­cy z „Pie­śni nad Pie­śnia­mi"). Karen King wy­klu­czy­ła jed­nak takie od­czy­ta­nie, twier­dząc, że w kon­tek­ście słów na pa­pi­ru­sie wyraz „żona" jed­no­znacz­nie wska­zu­je na swoje pod­sta­wo­we zna­cze­nie. Do ja­kiej więc po­sta­ci może się on od­no­sić?

Dla me­diów stało się oczy­wi­ste, że musi cho­dzić o Marię Mag­da­le­nę. Co cie­ka­we, King wcale nie jest prze­ko­na­na rów­nież do tej in­ter­pre­ta­cji. Maria Mag­da­le­na jest przed­sta­wia­na w Ewan­ge­liach jako bli­ska to­wa­rzysz­ka Je­zu­sa, za­wsze jed­nak jest na­zy­wa­na Marią z Mag­da­li. Jak za­zna­cza King, w tam­tych cza­sach ko­bie­ty były iden­ty­fi­ko­wa­ne po­przez swoje re­la­cje z męż­czy­zna­mi, dla­te­go ist­nie­je małe praw­do­po­do­bień­stwo, że Maria Mag­da­le­na – roz­po­zna­wa­na za­wsze przez nazwę ro­dzin­ne­go mia­stecz­ka – mogła być uzna­wa­na za żonę Je­zu­sa. Jest to zbyt istot­ny szcze­gół, żeby mógł zo­stać prze­mil­cza­ny w tylu prze­ka­zach. Po­nad­to King przy­zna­je: „Nie uwa­żam, że żoną Je­zu­sa była Maria Mag­da­le­na (…) że Jezus był żo­na­ty lub nie. Uwa­żam, że tra­dy­cja mil­czy na ten temat i po pro­stu nie wiemy tego".

Trzy Marie

Jed­nak trop wszyst­kich teo­rii, które ob­sta­ją przy za­ło­że­niu, że Jezus był żo­na­ty, pro­wa­dzi do Marii z Mag­da­li. Dla­cze­go?

Maria Mag­da­le­na jest jedną z naj­waż­niej­szych po­sta­ci ko­biet w Nowym Te­sta­men­cie, będąc tym samym chyba naj­bar­dziej nie­ja­sną i naj­czę­ściej myl­nie in­ter­pre­to­wa­ną bo­ha­ter­ką, któ­rej od wie­ków to­wa­rzy­szy zła sława. We­dług prze­ka­zów bi­blij­nych Maria z Mag­da­li do­łą­czy­ła do uczniów Je­zu­sa po tym, jak Chry­stus wy­pę­dził z niej sie­dem złych du­chów. Tra­dy­cja ko­ściel­na do jej po­sta­ci do­łą­czy­ła dwie inne Marie. Przez wieki była utoż­sa­mia­na z cu­dzo­łoż­ni­cą z Ewan­ge­lii Łu­ka­sza i myl­nie łą­czo­na z Marią z Be­ta­nii, sio­strą Marty i Ła­za­rza. Za te po­wią­za­nia od­po­wia­da pa­pież Grze­gorz I Wiel­ki, który w jed­nej ze swo­ich ho­mi­lii około roku 591 po­wie­dział: „Wie­rzy­my, że ko­bie­ta, którą Łu­kasz na­zy­wa grzesz­ni­cą a Jan Marią, to ta sama osoba, z któ­rej, we­dług Marka, Jezus wy­pę­dził złe duchy". Obie po­sta­ci na­ło­ży­ły się na wi­ze­ru­nek Marii Mag­da­le­ny, ro­dząc wiele myl­nych i krzyw­dzą­cych ste­reo­ty­pów. Do­pie­ro w roku 1969 pa­pież Paweł VI ofi­cjal­nie od­dzie­lił po­stać Marii Mag­da­le­ny od po­sta­ci dwóch po­zo­sta­łych Marii.

Maria Mag­da­le­na jest dwu­na­sto­krot­nie wspo­mnia­na w Nowym Te­sta­men­cie, wszy­scy ewan­ge­li­ści zgod­nie piszą, że jako pierw­sza przy­by­ła do grobu Je­zu­sa. Ko­ściół od sa­me­go po­cząt­ku pró­bo­wał zdys­kre­dy­to­wać rolę Marii Mag­da­le­ny. Miało to oczy­wi­sty zwią­zek z bra­kiem ak­cep­ta­cji dla ak­tyw­nej roli ko­biet w życiu du­cho­wym. Tym samym Magda Mag­da­le­na, jak więk­szość ko­biet, zo­sta­ła utoż­sa­mio­na z ko­bie­tą za­gu­bio­ną mo­ral­nie, cho­ciaż w Nowym Te­sta­men­cie próż­no szu­kać cho­ciaż naj­mniej­szej wzmian­ki, która su­ge­ro­wa­ła­by, że Maria Mag­da­le­na była grzesz­ni­cą lub pro­sty­tut­ką, co za­rzu­ca­no jej przez całe wieki.

Apo­stoł­ka Apo­sto­łów

Warto jed­nak wró­cić na mo­ment do pierw­szych wie­ków chrze­ści­jań­stwa. Bo­wiem u jego po­cząt­ków po­zy­cja Marii Mag­da­le­ny była zu­peł­nie inna. Nie­któ­rzy z wcze­snych Ojców Ko­ścio­ła na­zy­wa­li Marię z Mag­da­li "Apo­stoł­ką Apo­sto­łów", mając na uwa­dze prze­ka­zy ewan­ge­lij­ne, mó­wią­ce, że Maria pierw­sza zja­wi­ła się u grobu Je­zu­sa. Pro­fe­sor Bart D. Ehr­man z Uni­wer­sy­te­tu Po­łu­dnio­wej Ka­ro­li­ny, spe­cja­li­zu­ją­cy się w Nowym Te­sta­men­cie i hi­sto­rii Ojców Ko­ścio­ła, wska­zu­je na prace ano­ni­mo­we­go wcze­sno­chrze­ści­jań­skie­go pi­sa­rza, który w ko­men­ta­rzu do sta­ro­te­sta­men­to­wej „Pie­śni nad Pie­śnia­mi" na­pi­sał, że zmar­twych­wsta­ły Jezus po raz pierw­szy uka­zał się ko­bie­tom i prze­ka­zał im in­for­ma­cję, aby ra­do­sną no­wi­nę za­nio­sły apo­sto­łom. Erh­man przy­ta­cza na­stę­pu­ją­cy cytat z pi­sa­rza: „Chry­stus uka­zał się apo­sto­łom i po­wie­dział im, »To ja, który uka­za­łem się tym ko­bie­tom i Ja, który wy­sła­łem je do was w roli apo­sto­łek«". Okre­śle­nie Marii Mag­da­le­ny mia­nem Apo­stoł­ki Apo­sto­łów ugrun­to­wa­ło się w śre­dnio­wie­czu. Tytuł ten przy­znał jej rów­nież Jan Paweł II. Także Be­ne­dykt XVI wska­zy­wał na szcze­gól­ną rolę Marii Mag­da­le­ny, która była jedną z naj­waż­niej­szych po­sta­ci we wszyst­kich Ewan­ge­liach.

Żeń­ski od­po­wied­nik św. Pio­tra

Po­stać Marii Mag­da­le­ny od po­cząt­ku była bar­dzo po­zy­tyw­nie przed­sta­wia­na w Ewan­ge­liach gno­styc­kich. W więk­szo­ści tek­stów z tej grupy Maria Mag­da­le­na była uosa­bia­na z Mą­dro­ścią. W „Pisti So­phia" (Wiara i Mą­drość), gno­styc­kim tek­ście z II wieku, na­pi­sa­nym w ję­zy­ku kop­tyj­skim, Maria Mag­da­le­na jest uka­za­na jako opoka Ko­ścio­ła. Jest przed­sta­wio­na w roli, która zo­sta­ła przy­pi­sa­na św. Pio­tro­wi.

Rów­nież w Ewan­ge­lii Fi­li­pa Maria jest opi­sa­na jako sym­bol mą­dro­ści, po­nad­to mo­że­my zna­leźć w niej cytat: „A to­wa­rzysz­ką Zba­wi­cie­la jest Maria Mag­da­le­na. A Chry­stus mi­ło­wał ją bar­dziej od in­nych uczniów, ca­łu­jąc ją czę­sto w usta. Po­zo­sta­li byli tym zgor­sze­ni i oka­zy­wa­li nie­za­do­wo­le­nie. Mó­wi­li doń: Dla­cze­go mi­łu­jesz ją bar­dziej niż nas? Zba­wi­ciel od­po­wia­dał im, mó­wiąc: Dla­cze­go nie mi­łu­ję was tak jak jej?". In­for­ma­cja o czę­stym ca­ło­wa­niu w usta zwy­kle była wy­ko­rzy­sty­wa­na przez zwo­len­ni­ków teo­rii ja­ko­by Marię z Je­zu­sem łą­czy­ły re­la­cje in­tym­ne. Trze­ba jed­nak pa­mię­tać, że na po­cząt­ku na­szej ery po­ca­łu­nek w usta był po­wszech­nie prak­ty­ko­wa­nym ele­men­tem po­wi­ta­nia. Znacz­nie cie­kaw­sza jest druga część po­wyż­sze­go cy­ta­tu, która fak­tycz­nie wska­zu­je na nie­zwy­kłą po­zy­cję Marii Mag­da­le­ny w gro­nie apo­sto­łów Chry­stu­sa.

W od­kry­tej w 1886 roku Ewan­ge­lii Marii Mag­da­le­ny zo­stał bar­dzo wy­raź­nie za­zna­czo­ny kon­flikt po­mię­dzy Marią Mag­da­le­ną a Pio­trem, który nie mógł się po­go­dzić z wy­so­ką po­zy­cją ko­bie­ty w kręgu apo­sto­łów. Jak czy­ta­my: „A Piotr za­py­tał: Czy Zba­wi­ciel za­iste mówił na osob­no­ści z ko­bie­tą, a nie otwar­cie z nami? Czy mamy się do niej zwró­cić i słu­chać jej wszy­scy? Czy wolał ją od nas? A Lewi od­parł: Pio­trze, za­wsze łatwo się uno­si­łeś. Teraz widzę, że wal­czysz z tą nie­wia­stą, jak­byś był jej wro­giem. Je­że­li Zba­wi­ciel ją wy­niósł, kimże za­iste je­steś, abyś miał ją od­rzu­cać? Za­pew­ne Zba­wi­ciel zna ją bar­dzo do­brze. Dla­te­go mi­ło­wał ją bar­dziej niż nas".

Karol King kon­tra Dan Brown

Maria Mag­da­le­na to bez wąt­pie­nia po­stać, która po­ru­sza­ła wy­obraź­nię twór­czą ludzi wielu epok. Była bo­ha­ter­ką nie­zli­czo­nych śre­dnio­wiecz­nych le­gend, czę­sto przed­sta­wia­no ją w sztu­kach pla­stycz­nych. Jej wi­ze­ru­nek był za­wsze kon­tro­wer­syj­ny: z jed­nej stro­ny była po­sta­cią ota­cza­ną kul­tem, rów­nie czę­sto jed­nak uwy­pu­kla­no – nie­słusz­nie, jak wiemy - grzesz­ne aspek­ty jej życia. W XX i XXI wieku jej po­stać za­czę­ła być żywo dys­ku­to­wa­na, na co wpływ miały licz­ne po­wie­ści, naj­czę­ściej fan­ta­stycz­ne, któ­rych była bo­ha­ter­ką. Praw­dzi­wą „sławę" jej po­sta­ci przy­nio­sła po­wieść „Kod da Vinci" Dana Brow­na, która przy­pie­czę­to­wa­ła wszyst­kie spi­sko­we teo­rie na temat życia i re­la­cji łą­czą­cych Marię Mag­da­le­nę z Je­zu­sem. Cała in­try­ga u Brow­na sku­pi­ła się na Marii Mag­da­le­nie, która w mo­men­cie ukrzy­żo­wa­nia Je­zu­sa miała nie tylko być  jego żoną, ale rów­nież nosić jego dziec­ko. Mając w sobie krew Zba­wi­cie­la, była św. Gra­alem. Po śmier­ci Je­zu­sa ucie­kła do Fran­cji i tam dała po­czą­tek dy­na­stii Me­ro­win­gów. Brown oparł swoją fa­bu­łę na prze­ka­zach po­cho­dzą­cych z Ewan­ge­lii gno­styc­kich, wy­raź­nie sprze­ci­wia­jąc się na­ucza­niu Ko­ścio­ła ka­to­lic­kie­go.

Od­kry­cie Karol King bar­dzo szyb­ko za­czę­ło być po­rów­ny­wa­ne do po­wie­ści Brow­na. Za­rzu­co­no mu po­wierz­chow­ność, tanią sen­sa­cyj­ność i nie­zwłocz­nie pod­wa­żo­no jego au­ten­tycz­ność. Ta ostat­nia kwe­stia wciąż nie zo­sta­ła jed­nak prze­są­dzo­na. Co bę­dzie, je­że­li pa­pi­rus okaże się praw­dzi­wy? We­dług King nie bę­dzie ozna­czać to nic szcze­gól­ne­go, ten skra­wek pa­pie­ru nie wy­wró­ci do góry no­ga­mi całej tra­dy­cji teo­lo­gicz­nej. „Wielu oso­bom ci­śnie się na usta py­ta­nie czy ten frag­ment po­wi­nien do­pro­wa­dzić nas do po­now­ne­go prze­my­śle­nia tego, czy Jezus miał żonę. Ja jed­nak uwa­żam, że on nie może na­pro­wa­dzać nas na taką czy inną od­po­wiedź na to py­ta­nie, lecz po­wi­nien pro­wa­dzić nas do prze­my­śle­nia tego jak w po­zy­tyw­ny spo­sób mo­że­my po­strze­gać w Chrze­ści­jań­stwie sek­su­al­ność i mał­żeń­stwo".

STRO­NA CZY­TEL­NA:

1. nie [dla] mnie. Moja matka dała mi ży[cie...

2. Ucznio­wie po­wie­dzie­li do Je­zu­sa

3. prze­czyć. Maria jest warta tego

4. ... Jezus rzekł im: „Moja żona"

5. ona może być moim uczniem

6. Po­zwól­cie nie­go­dzi­wym lu­dziom pysz­nić się

7. Co do mnie, prze­by­wam z nią, aby

8. obraz

STRO­NA NIE­CZY­TEL­NA:

1. moja mat[ka

2. trzy

3. ...

4. na­przód, który

5. (nie­czy­tel­ne ślady atra­men­tu)

6. (nie­czy­tel­ne ślady atra­men­tu)

***

Pi­sząc tekst ko­rzy­sta­łam m. in. z ar­ty­ku­łu Jó­ze­fa Ma­jew­skie­go, „Ob­lu­bie­ni­ca Mi­strza" („Ty­go­dnik Po­wszech­ny"), opra­co­wa­nia Karen L. King przy współ­pra­cy z A. M. Lu­ijen­dijk, „Jesus said to them, »My wife…«. A New Cop­tic Go­spel Pa­pi­rus", tek­stu Lisy Wang­sness, „Ha­rvard pro­fe­sor iden­ti­fies scrap of pa­pi­rus sug­ge­sting some early Chri­stians be­lie­ved Jesus was mar­ried" (Bo­ston Globe) i tek­stu Ja­we­ed Ka­le­ema, „The Go­spel of Jesus Wife, New Ewar­ly Chri­stian text, In­di­ca­tes Jesus May Have Been Mar­ried" (Huf­fing­ton Post).

Brak komentarzy: