czwartek, 28 lutego 2008

Ferrari, które spłonęło, kierował Maciej Zientarski

Łukasz Krajewski, ulast
2008-02-28, ostatnia aktualizacja 2008-02-28 09:58

Zobacz powiększenie
Rozpędzone ferrari uderzyło w podporę wiaduktu i spłonęło
Fot. Gazeta.pl

Samochodem Ferrari, który rozbił się wieczorem w Warszawie kierował Maciej Zientarski - informuje RMF FM. Znany dziennikarz motoryzacyjny wypadek przeżył, ale jest w stanie krytycznym. Jego pasażer, który zginął na miejscu, to dziennikarz "Super Expressu", Jarosław Zabiega.

Zobacz powiekszenie
Fot. Radosław Jóźwiak / AG
Maciej Zientarski z ojcem Włodzimierzem, z którym często tworzą duet dziennikarzy motoryzacyjnych
Do tragicznego wypadku doszło tuż przed godz. 22.00 na ul. Puławskiej w Warszawie. Kierowca ferrari pędził ul. Puławską w kierunku Piaseczna. Według wstępnych ustaleń za skrzyżowaniem z Wałbrzyską, jadąc grubo ponad 100 km/godz., samochód podskoczył na muldzie i z ogromną prędkością uderzył w filar wiaduktu biegnącego z Ursynowa. Według świadków obaj kierowcy mieli niezapięte pasy.

Auto stanęło w płomieniach. Kierowca ferrari zdołał wyczołgać się z samochodu. Jego pasażer spłonął w pojeździe. Maciej Zientarski w ciężkim stanie trafił do szpitala, gdzie obecnie walczy o życie.

Kim jest Maciej Zientarski

Zientarski to znany dziennikarz motoryzacyjny; wraz z ojcem Włodzimierzem prowadzi telewizyjny program "Pasjonaci" w telewizji Polsat, oraz audycję "Antymotolista" w Antyradiu.

W tym miejscu były wypadki

Już kilkakrotnie w tym miejscu dochodziło do wypadków. Dwa lata temu w ciągu kilku dni zginęły tu trzy osoby. Jeden z młodych chłopaków zginął wtedy, zapalając znicz na miejscu śmierci kolegi. Ich wspólni znajomi i bliscy zablokowali wówczas na kilkadziesiąt minut pas ruchu. Zarząd Dróg Miejskich obiecał wtedy, że zlikwiduje nierówność jezdni. Jak widać, słowa nie dotrzymał.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

środa, 27 lutego 2008

Polska - Estonia 2:0

Bramki:

Matusiak (38.), Zahorski (72.)

Skład:

Przyrowski - Pawelec, Kokoszka, Wawrzyniak, Lisowski - Grosicki (63. Gołoś), Pazdan (63. Kuklis), Goliński, Zieńczuk (63. Zahorski) - Garguła (63. Majewski) - Matusiak

Trener: Leo Beenhakker


2 : 0

1
:
0


27 lutego 2008 godz. 20:30
Wronki
Sędzia: Stanisław Todorow (Bułgaria)

Bramki:

-

Skład:

Londak - Sisov, Rahn, Sidorenkov, Barengrub - Dmitrijev, Purje, Kink, Vassiljev, Anniste - Zahovaiko


Trzecie zwycięstwo Beenhakkera w tym roku
rb, misza Wronki
Dwa stałe fragmenty i dwa gole. Polska lepsza od Estonii we Wronkach, a Radosław Matusiak i Łukasz Garguła coraz wyżej w rankingu kandydatów do wyjazdu na mistrzostwa Europy
Relacja z Czuba

Czytaj na blogu Dariusza Wołowskiego: Dorastanie dublerów u Beenhakkera

- Półtora roku temu było tak, że grałem z Łukaszem na pamięć. Ja do niego, on do mnie, przepuszczałem piłkę pod nogami, obrońca nie wiedział, co się dzieje i był gol. A teraz... Najważniejsze, że trener Beenhakker mi ufa. Trener Skorża też. Nie wyzwalają na mnie presji. Mam wrócić do formy. Obaj na mnie liczą - mówił dzień przed meczem Radosław Matusiak. To na nim i na Łukaszu Gargule była wczoraj we Wronkach największa odpowiedzialność. Obaj grali w eliminacjach do Euro, obaj z różnych powodów z kadry wypadli.

Teraz Matusiak wrócił do Polski i zaczął znowu regularnie grać, a Garguła wyzdrowiał i odzyskał formę z eliminacji. W lutowy, zimny i w wietrzny wieczór, na tle Estończyków, chcieli we Wronkach przekonać Beenhakkera, że zasługują na wyjazd do Austrii w czerwcu. Bo później czasu będzie niewiele - 11 marca w Szczecinie mecz z obcokrajowcami polskiej ligi, a 26 w Krakowie z USA.

W pierwszej połowie Garguła niemal przy każdym kontakcie z piłką szukał Matusiaka. Ale kiedy podawał na wolne pole wychodził brak szybkości kolegi. Kiedy podawał dokładnie, Matusiakowi brakowało pewności i łatwości z jaką mijał rywali. Kiedy musiał walczyć o górną piłkę, przegrywał. Wychodził po prostu rok niegrania w piłkę.

Ale kiedy w 38. min Garguła dośrodkował, w swoim stylu czyli "na nos", wystarczyło jedno magiczne dotknięcie Matusiaka, który dobrze wiedział gdzie spadnie piłka i było 1:0. To kolejny mecz, w którym Polska strzela gola po stałym fragmencie. W eliminacjach udało się to tylko raz. A w samych Wronkach norma została przekroczona o sto procent - w 72. min po rzucie rożnym do siatki trafił Tomasz Zahorski. A byłoby przekroczenie normy o procent trzysta - po strzałach Michała Golińskiego z wolnych piłka raz trafiła w słupek, a za drugim świetnie obronił bramkarz Pavel Londak.

Instynktu i umiejętności znajdowania się pod bramką oraz wykorzystywania okazji się nie traci. Czasem snajperzy mają tylko przerwę w trafianiu do siatki. Matusiak i tak miał krótką - ostatnio strzelił w listopadzie, w Serbii, a później nie był powoływany. To najskuteczniejszy ze środkowych napastników kadry Beenhakkera. Po 13. występach ma już sześć trafień. I, na dziś, wydaje się być liderem w wyścigu "dziewiątek" (najbardziej wysunięty napastnik) o wyjazd na Euro. Wystarczyły trzy treningi i dwa dni z Beenhakkerem, by znowu trafił do siatki. I odblokował psychicznie - tego potrzebował chyba najbardziej. Po zdobytej bramce grał swobodniej i pewniej, choć w 52. min powinien zdobyć drugiego gola. Ale z ośmiu metrów strzelił wysoko nad bramką. Nie dotrwał do końca meczu - w 80. min naciągnął mięsień i zszedł z boiska. Pierwsze, co zrobił to...udzielił wywiadu telewizji. Tym meczem przybliżył się do wyjazdu na Euro, niech jeszcze tylko zacznie strzelać dla Wisły.

Poza akcją Garguły z Matusiakiem do przerwy działo się niewiele. Mecz był ciężki do oglądania, nie tylko z powodu przenikliwego zimna. Akcje Polaków były szarpane. Grosicki, który zachwycił niespełna miesiąc temu w Pafos w meczu z Finlandią, był niewidoczny do przerwy. Kiedy rywal miał tyle sił, co on brakowało dynamicznych rajdów, efektownych dryblingów i podań w pole karne. Polacy grali jak zamrożeni, choć mogli prowadzić po niespełna minucie. Po strzale Michała Golińskiego piłka odbiła się od słupka. Brakowało szybkich, krótkich podań i dobrego rozegrania w środku, choć Garguła grał dobrze - nie tracił piłki, utrzymywał się przy niej to jednak okazji było niewiele.

Zdarzyły się za to błędy w obronie - Wawrzyniak dwa razy źle podał, Kokoszka raz, ale przyzwoicie bronił Przyrowski. Ale w 52. min i jemu przytrafił się błąd, jakie popełnia w lidze. Po niegroźnym strzale wypuścił piłkę z rąk, ale Kink zamiast do pustej bramki strzelił w słupek, a za moment zreahbilitował się Przyrowski broniąc dobitkę.

Druga połowa była ciekawsza, szybsza i żwawsza od pierwszej. Ożywił się Grosicki i w kwadrans zrobił pięć razy więcej dobrych akcji niż przed przerwą. Dobrze, odważnie i ofensywnie grali boczni obrońcy Lisowski i Pawelec, w środku błysnął kilka razy Pazdan. Czyli zawodnicy, z których Beenhakker i Polska ma mieć pożytek być może już w jesiennych eliminacjach do MŚ.

Polacy z każdą chwilą byli coraz lepsi od rywali, zdominowali grę, narzucili wreszcie swój styl. Byli dojrzalsi od Estończyków byli przedstawiciele lig m.in. Rosji, Danii, Słowenii czy Finlandii. W kadrze Beenhakkera brakowało nie tylko "galacticos z zagranicy, ale i krajowej czołówki z Dudką, Łobodzińskim i Murawskim na czele. Zamętu nie było także po godzinie, kiedy trener dokonał czterech zmian. Polacy grali tak samo jak wcześniej. I wygrali pewnie, powodując kłopoty, jakie Beenhakker lubi najbardziej. Czyli bogactwa. Będzie z kogo wybierać kadrę na Euro, będzie kto miał grać w eliminacjach MŚ.

USA i Czechy bliskie porozumienia ws. tarczy

mar, PAP
2008-02-27, ostatnia aktualizacja 37 minut temu

Prezydent USA George W. Bush i premier Czech Mirek Topolanek ocenili po spotkaniu, że porozumienie w sprawie umieszczenia w Czechach radarów amerykańskiej tarczy antyrakietowej jest bliskie. Z kolei Radosław Sikorski otrzymał dziś od Amerykanów dokument ws. polsko-amerykańskiej współpracy wojskowej w związku z tarczą.

SONDAŻ
Jesteś za instalacją elementów tarczy w Polsce?

Tak, bezwzględnie
Tak, ale na warunkach naszego MSZ
Nie, na żadnych warunkach
Nie mam zdania

Pytany, ile brakuje jeszcze do porozumienia w tej sprawie, Bush odpowiedział, że jest ono "bliskie". Topolanek określił pozostałe do rozstrzygnięcia sprawy jako "drobne szczegóły".

- Jestem pewny, że sfinalizujemy je bardzo szybko - dodał. Wyjaśnił, że chodzi o kwestie ochrony środowiska i spełnienia jak najostrzejszych standardów, na co nalegają Czechy.

Dokument o współpracy z Polską

O otrzymanym dziś "non-paper" tym minister Sikorski powiedział podczas przemówienia w trakcie uroczystości przekazania Polsce przez ambasadora USA Victora Ashe kopii "Czternastu Punktów" amerykańskiego prezydenta Woodrowa Wilsona z 1918 roku, w których przedstawił swoją wizję pokoju na świecie. Punkt 13. deklaracji dotyczył przywrócenia niepodległej Polski.

- Dzisiaj rano czytałem, że ambasador USA przekaże mi niezwykły dokument. I od razu pomyślałem, że dostaniemy non - paper w sprawie obrony przeciwrakietowej - powiedział Sikorski.

Sikorski: Cuda się zdarzają

- Cuda się zdarzają. Dzisiaj rano dostaliśmy non-paper w sprawie współpracy wojskowej - mówił minister.

Rzecznik MSZ Piotr Paszkowski powiedział, że "non-paper" to dokument "który nie ma charakteru oficjalnej noty, ma charakter wymiany informacji".

- Pani Sekretarz Stanu Condoleezza Rice zasugerowała, że w tym tygodniu możemy oczekiwać jakiejś odpowiedzi na nasze oczekiwania w odniesieniu do pakietu modernizacji polskich sił zbrojnych. Taka informacja została nam dzisiaj przekazana - zaznaczył Paszkowski.

Min. Sikorski powiedział w miniony wtorek w radiu TOK FM że rozmawiał z sekretarz tanu USA Condoleezzą Rice o sprawie tarczy antyrakietowej.