środa, 25 czerwca 2008

Koniec sieci P2P? Piraci są już krok dalej

2007-10-26 23:05:50
27 komentarzy +3 / -2 ocena pozytywna przeczytano: 4215

Sieci P2P powoli, ale jednak, przechodzą do lamusa. Są wolne, nigdy nie ma pewności co tak naprawdę się ściągnie i - jak niejednokrotnie informowała policja - są monitorowane. Alternatywnym ("lepszym") rozwiązaniem jest rapidshare.com.

Screen z forum / Fot. Janusz DymidziukJak działa Rapidshare? W swoim zamierzeniu serwis Rapidshare miał być (i po części jest) platformą do szybkiej wymiany dużych plików. Przykładowo, chcąc wysłać znajomemu dużą liczbę zdjęć z prywatki, wystarczy spakować je programem do kompresji (WinZip, albo WinRar), wrzucić do serwisu Rapidshare i podesłać wygenerowany link znajomemu. W zasadzie to cała filozofia. W tzw. FAQ-u serwisu możemy jednak przeczytać, że zabronione jest udostępnianie plików, które mogą łamać prawo (materiały pornograficzne, treści o charakterze rasistowskim, pliki audio i video objęte prawem autorskim i etc.). Trudno jednak wymagać od właścicieli serwisu, żeby monitorowali pod tym kątem każdy udostępniany plik. Choć trzeba przyznać, że się starają. W ramach testu wrzuciłem bowiem plik ze zdjęciami (nadając mu wcześniej nazwę: Windows_Vista.Part1.rar). Zniknął z serwisu po kilku minutach... Tyle, że nazwa tego pliku była dość oczywista i sugerująca co jest (lub co może być) w środku.

Test prędkości ściągania płyty "Na siedem" zespołu Zakopower z serwera Rapidshare.com / Fot. Janusz DymidziukW czym jest więc Rapidshare lepszy od sieci P2P? Odpowiedź jest prosta - w szybkości transferu i łatwości dostępu do interesujących nas plików. W ramach kolejnego testu spróbowałem ściągnąć płytę grupy Zakopower. Szybkość transferu (i czas ściągania) można zobaczyć na zdjęciu obok. Wadą (czy raczej zaletą) tego serwisu jest brak wyszukiwarki. Nie możemy wiec wejść tam, wpisać poszukiwany przez nas film, czy album jakiegoś wykonawcy, i rozpocząć ściąganie. Ale w tym przypadku z pomocą przychodzi nam społeczność internetowa. W ostatnim czasie powstały fora dyskusyjne, blogi i strony domowe, gdzie użytkownicy wymieniają się linkami do zasobów Rapidshare. Celowo nie podaje tutaj adresów takich stron, żeby nie udzielać gotowych instrukcji do kradzieży.

Co możemy na takich forach znaleźć? Znane powiedzenie mówi, że jeśli czegoś nie ma w internecie, to znaczy, że to nie istnieje. I tak jest w przypadku Rapidshare (choć jak pisałem - ciężko tutaj winić ten serwis). Na zrzucie ekranowym obok można zobaczyć, że z niedawną polską premierą filmu "Katyń" nie ma w zasadzie większych problemów. Nie ma zresztą problemów z niczym. Na forach (osobiście znalazłem kilkanaście polskich) znajdziemy linki do filmów, albumów audio, pojedynczych utworów w postaci plików mp3, oprogramowania, książek w wydaniu elektronicznym itd. Fora takie nie są zresztą wyłącznie polską domeną, bo oprócz polskich z łatwością można odnaleźć kilkanaście amerykańskich, niemieckich, czy rosyjskich.

Okazja czyni złodzieja

Różnice pomiędzy kontem Free a Premium / Fot. Janusz DymidziukNa koniec warto zadać sobie pytanie - z czego utrzymuje się Rapidshare? Odpowiedź jest prosta: z (płatnych) kont Premium. Opłacając miesięczny abonament mamy dostęp do bezproblemowego ściągania plików. Jedyny limit, to 25 GB ściągniętych danych w przeciągu 5 dni. W przypadku kont darmowych musimy odczekać 1-2 godziny pomiędzy ściągniętymi kolejnym plikami. Konto Premium daje nam też dostęp do systemu premiowania. Otóż, jeśli wrzucimy do tego serwisu jakiś plik o "wadze" powyżej 1 MB, który zostanie przez innego użytkownika ściągnięty, to otrzymujemy w zamian 1 punkt. Filmy w formacie DivX, to najczęściej 7, 8 tzw. paczek. Jeśli ktoś ściągnie, umieszczony przez jakiegoś użytkownika cały film, to - jak łatwo obliczyć - użytkownik ten otrzyma 7, 8 punktów. Po uzbieraniu 10 tys. punktów możemy je zamienić na miesięczne konto Premium. Przy czym na starcie (czyli po wykupieniu miesięcznego abonamentu za 4,5 EUR) otrzymujemy 8000 punktów. Brakujące 2000 punktów uzyskamy, jeśli ściągnie nasz film ok. 285 osób. A o to, jak sądzę, naprawdę nie jest trudno... Ten system premiowania jest właśnie taką okazją czyniąca złodzieja, bo im bardziej będziemy aktywni, tym więcej na tym "skorzystamy".

Tabela opłat serwisu Rapidshare / Fot. Janusz DymidziukWarto też dodać, ze Rapidshare.com nie jest jedynym tego typu serwisem. Podobnego typu działają już praktycznie w każdym kraju. Także w Polsce. Różnice pomiędzy nimi polegają jedynie na rożnych limitach, cenach za płatne konta itd. Na przykład serwis Megaupload.com chwali się ostatnio dobrą wiadomością - nowi użytkownicy na starcie otrzymują 9000 punktów...

Idzie nowe

Wydaje się więc, że czasy sieci P2P, to przeszłość. Mamy WEB 2.0, czyli łatwiej, szybciej i przyjemniej. A co na to policja, czy ZPAV? Czy są przygotowani do tego, że Internet ciągle ewoluuje? Śmiem wątpić. I żal tylko producentów audio-video...

Zdaniem prawników książka o Wałęsie krąży w sieci nielegalnie!

Kontrowersyjna książka "SB a Lech Wałęsa..." Cenckiewicza i Gontarczyka została wydana w niewielkim nakładzie 4 tys. sztuk. To stanowczo za mało, gdyż w tę lekturę pragnie zagłębić się wielu Polaków. Zapowiadany jest jej dodruk, który może okazać się jednak niepotrzebny - książka jest już w całości dostępna w internecie.

 / Fot. "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii"Już od wczoraj słychać glosy, że książka wydana przez IPN, "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii", pojawiła się w internecie w formacie PDF. Dziś rano postanowiliśmy to sprawdzić. Powiem szczerze, długo nie musieliśmy szukać. Wystarczyło skorzystać z jednej z najpopularniejszych wyszukiwarek internetowych. Sprawa jest o tyle prosta, że w wielu komentarzach na temat możliwości ściągnięcia książki, pojawia się hasło, którym została zabezpieczona. Jest nim symbolizująca nowy dzień jutrzenka.

Informacje skąd można ściągnąć "SB a Lech Wałęsa..." znaleźliśmy m.in. na blogu Rafała Ziemkiewicza - jeden z komentujących wpis dziennikarza podał link, który zaprowadził nas do wspomnianych plików PDF (obecnie strona już jest niedostępna).

Książkę ściągnęliśmy i zebraliśmy się wokół komputera, na którym się znalazła. Ktoś poprosił o przesłanie jej za pośrednictwem poczty mailowej. I tu narodziło się pytanie, czy możemy coś takiego zrobić. Co na to prawo?

Zgodnie z "Ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych":
Art. 23.
1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym.
2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

Szczególnie ciekawy jest punkt 2. Jeżeli stosunek pokrewieństwa i powinowactwa jest w pełni zrozumiały, to relacje towarzyskie już nie do końca. Czy pozostajemy w stosunku towarzyskim z osobami, których nie widzieliśmy od 5 lat, ale kiedyś się z nimi przyjaźniliśmy? A z osobami, które spotkaliśmy 3 razy w życiu u wspólnych znajomych, ale wymieniliśmy miedzy sobą tylko grzecznościowe zwroty?

- Nie ma definicji "stosunków towarzyskich", ani jasnego określenia jak bliska ma być więź miedzy dwoma osobami, aby takie relacje miały miejsce. Jest to przepis uznaniowy i wszystko zależy od sędziego prowadzącego sprawę - mówi prawniczka Agnieszka Rolbiecka.

Drążąc sprawę i wertując wspomnianą ustawę, z pomocą prawniczki Anny Ignatiuk z kancelarii prawnej Urbanek w Warszawie, natrafiliśmy jednak na artykuł, który radykalnie zmienia postać rzeczy. Przytacza ona
Art. 6.
3. Utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie.

- Jak możemy się domyślić, panowie Cenckiewicz i Gontarczyk oraz IPN takiego zezwolenia nie wydali - zaznacza Ignatiuk.

- Rozpowszechnianie w internecie książki "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" nie kwalifikuje się pod Art. 23, gdyż nie mamy zgody autorów - komentuje Agnieszka Rolbiecka. - Samo ściągnięcie tych plików nie podlega pod kodeks karny, ale umieszczenie ich w internecie oraz rozpowszechnianie dalej już tak. Autorzy książki mogą ewentualnie zażądać wynagrodzenia za książkę od osób, które ją ściągnęły z internetu. W praktyce jest to oczywiście bardzo mało prawdopodobne.

Dziś na jakiś czas padły serwery serwisu Salon24.pl, gdzie bloger Gniewomir Śmiechowski napisał o tym, że książka krąży po internecie w wersji PDF.

Przeczytaj także:
Lech Wałęsa: Moje życie to życie rewolucjonisty
"SB a lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" - recenzja blogera
Nakład książki o Wałęsie już wyczerpany

Fatih Terim: Drużyna przyniosła chwałę Turcji

not. Rafał Stec, PAP, AP
2008-06-25, ostatnia aktualizacja 2008-06-26 00:07
Zobacz powiększenie
Fatih Terim gratuluje strzelcowi bramki
Fot. Murad Sezer AP

Fatih Terim po przegranym meczu z Niemcami nie krył smutku. Trener reprezentacji Turcji uważa jednak, że jego piłkarze odnieśli wielki sukces. - Drużyna przyniosła chwałę wszystkim Turkom - powiedział.

SERWISY
Czwartego cudu nie było - Niemcy w finale Euro »

Fatih Terim, trener reprezentacji Turcji:

Jestem bardzo smutny. Przegraliśmy będąc tak blisko finału, na który piłkarze zasłużyli. Niestety mamy tendencje żeby tracić bramki w prostych sytuacjach. Niemcom gratuluje zwycięstwa i życzę sukcesu w finale, ale przede wszystkim jestem dumny ze swoich piłkarzy. Przynieśliśmy chwałę wszystkim Turkom. Myślę, że piłkarze grali dobrze i jeszcze pokażą światu jak dobrą są drużyną. Byliśmy najbardziej barwną ekipą na turnieju. Było blisko finału, ale taki już jest futbol.

Nadzieję miałem nawet przy wyniku 2:3, wygoniłem obrońców do ataku, wciąż wierzyłem. Ale tym razem się nie udało, nie może się udawać zawsze. Na pewno jesteśmy najbardziej kolorową reprezentacją na Euro 2008, choć to nie zawsze mnie cieszy - np. dziś rozegraliśmy jeden z najgorszych meczów na turnieju. Teraz trzeba myśleć o przyszłości, bo nie może być tak, jak po półfinale mundialu w 2002, kiedy nie awansowaliśmy ani do następnych MŚ, ani do ME. Futbol jest zbyt ważny dla Turcji, przecież dzisiaj 70 milionów serc biło dzisiaj dla nas, dla piłkarzy walczących za cały kraj. Następnymi zadaniami zajmie się ktoś inny, ja kończę z reprezentacją i wybieram się do Europy. Ofert dostaję sporo. Ale odchodzę z nadzieją, że ten zespół będzie stale osiągał takie wyniki, jak na tym turnieju, niż takie, jakie mu się przydarzały wcześniej.

Magiczna ręka Loewa - Niemcy nie grają po niemiecku

Joachim Loew, trener reprezentacji Niemiec:

To niezwykłe uczucie wygrać taki mecz, piłkarze są wniebowzięci, przyjemność jest niewyobrażalna. Tyle było dzisiaj dramatu, tyle szaleństwa, wszystkiego, czego moglibyście chcieć od futbolu. Nie mogę uwierzyć, że w takiej końcówce zdołaliśmy jeszcze przeprowadzać sensowne akcje. Ten mecz długo nam nie wychodził. Turcy byli tak szybcy, że nie mogliśmy im odebrać piłki, było naprawdę ciężko nad nimi nadążyć. Choć po przerwie poprawiliśmy naszą grę, to generalnie cała nasza pomoc bardzo się męczyła. Traciliśmy piłkę w głupi sposób, rywale wytrącili nas z rytmu, zaczęliśmy grać długimi podaniami. My mieliśmy luki w obronie, a oni z piłką wyczyniali wspaniałe kombinacje w środku boiska. Na szczęście pokazaliśmy, że mamy to, co każda niemiecka reprezentacja - mentalność zwycięzców, którzy nie umieją się poddać w żadnych okolicznościach. A ja nie potrzebowałem Euro 2008, by wiedzieć, że Turków nie wolno streślać nigdy. Pracowałem u nich i zbyt dobrze ich poznałem, by poczuć komfort przy prowadzeniu w końcówce. Nawet gdybym nie widział tego niesamowitego turnieju, wciąż bym się bał.

Franz Beckenbauer

Inaczej sobie wyobrażałem ten mecz. Daliśmy Turkom grać, a to mogło się źle dla nas skończyć. To, że podopieczni Terima są dobrymi piłkarzami wiadomo od dawna, ale to, że potrafią również strzelać bramki jest nowością. Dzięki Bogu mieliśmy w składzie Lahma, który potrafił strzelić decydującego gola. W finale musimy pokazać taką postawę, jak w meczu z Polską, czy Portugalią, jeśli jednak zagramy tak, jak w półfinale, o sukcesie w niedzielę możemy zapomnieć.