sobota, 22 września 2007

Solorz zwolnił Lisa żeby bronić swoich interesów

Renata Grochal, Wojciech Czuchnowski, Przemysław Poznański
2007-09-22, ostatnia aktualizacja 2007-09-22 10:46
Komisja Nadzoru Finansowego prześwietla należący do Zygmunta Solorza Elektrim. Ministerstwo Skarbu chce się go pozbyć z elektrowni Pątnów-Adamów-Konin
Zobacz powiekszenie
Przyjęcie po wręczeniu Wiktorów w 2006 roku. Od lewej: Zygmunt Solorz,Tomasz Lis (dostał wtedy statuetkę jako najlepszy publicysta), Krzysztof Ibisz, Hanna Smoktunowicz i Małgorzata Solorz-Żak
ZOBACZ TAKŻE

Według naszego rozmówcy do niedawna związanego z Polsatem politycy PiS już po wygranych wyborach w 2005 r. naciskali na Solorza, by pozbył się Tomasza Lisa, którego winili za antypisowski kurs polsatowskich "Wydarzeń". - Solorz był na te naciski odporny. Nie wystraszył się, kiedy zaatakowano go w raporcie Macierewicza a TVP zarzuciła mu współpracę z SB. Ustąpił dopiero wtedy, gdy uznał, że są zagrożone jego interesy - tłumaczy nasz rozmówca. Jego zdaniem Solorz odwołał Lisa dopiero po wtorkowym spotkaniu z szefami Elektrimu. - Powiedzieli mu, że wkrótce może spodziewać się zarzutów o wyprowadzenie pieniędzy z Elektrimu - twierdzi nasz informator.

- Pewne działania wokół Elektrimu toczą się od jakiegoś czasu. Ostatnio nie stało się nic szczególnego - uspokaja mec. Józef Birka, członek zarządu Polsatu i Rady Nadzorczej Elektrimu. Zaprzecza podawanym przez "Super Express" informacjom, by w spółkach Zygmunta Solorza zjawili się w ostatnich dniach funkcjonariusze ABW. - Ani w Polsacie, ani w Elektrimie ABW nie prowadzi żadnych czynności - potwierdza "Gazecie" rzeczniczka ABW, Magdalena Stańczyk.

KNF szuka majątku Elektrimu

Wczoraj armaty przeciwko Elektrimowi wytoczył jego były wspólnik, francuski koncern Vivendi. W prasowych ogłoszeniach pyta, dlaczego Elektrim złożył wniosek o upadłość, i zarzuca, że ze spółki Solorza zniknęły aktywa warte 12 mld zł.

Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) przyznaje, że bada te informacje.

- Pod koniec lipca wszczęliśmy postępowanie w sprawie naruszenia obowiązków informacyjnych przez Elektrim - potwierdza Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF. - Elektrim to holding firm, w którym żonglowano aktywami między spółkami. Takie operacje wykonuje się, żeby uciec z majątkiem przed wierzycielami. Elektrim jako spółka giełdowa powinien informować giełdę o przesunięciu aktywów z firmy do firmy. Ale tego nie robił - dodaje Dajnowicz.

KNF nie zawiadomiła o sprawie prokuratury. Przesłuchuje świadków, analizuje dokumenty. Odmawia podania szczegółów.

Według francuskiego Vivendi Elektrim oddawał za bezcen kontrolę nad swoim majątkiem firmie Darimax z Cypru. Do niej miał m.in. trafić za blisko 14,5 mln euro majątek Portu Praskiego wycenianego przez Vivendi na 400 mln zł. Darimax miał też przejąć za 10 mln euro kontrolę nad jedną z największych w Polsce elektrowni Pątnów-Adamów-Konin. Francuzi wyceniają wartość jej udziałów posiadanych przez Elektrim na 1 mld zł.

Vivendi twierdzi, że cypryjska spółka występuje jako wierzyciel Elektrimu, żądając od spółki Solorza prawie 2 mld zł.

Oficjalnie Elektrim nie chce odnosić się do zarzutów Vivendi. Ewa Bojar, rzeczniczka firmy, poinformowała nas, że odpowiedź pojawi się w poniedziałek, również jako ogłoszenie w prasie. - Napiszemy, że to Vivendi chciał doprowadzić do upadłości Elektrimu, ale upadłości likwidacyjnej, na której straciłby Elektrim.

Spór Vivendi z Solorzem trwa odkąd Elektrim sprzedał swoje udziały w Polskiej Telefonii Cyfrowej (operatorze Ery) Deutsche Telekom. Pozbawił w ten sposób Francuzów szans na przejęcie tego jednego z największych graczy komórkowych w Polsce, w którego zainwestowali już wcześniej 2 mld euro. Elektrim twierdzi, że proponował Francuzom 1 mld euro rekompensaty, ale odrzucili ofertę.

Rząd chce pozbyć się Solorza z PAK

Od kilku miesięcy rząd próbuje pozbyć się Zygmunta Solorza z Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin (PAK). To drugi co do wielkości producent energii elektrycznej w kraju. Dostarcza na rynek 12 proc. energii. Zgodnie z podpisaną w 1999 r. umową prywatyzacyjną 39 proc. akcji spółki należy do Elektrimu. Reszta jest w posiadaniu skarbu państwa i pracowników.

Wcześniej Solorz wiele razy domagał się przekazania spółce - zgodnie z umową prywatyzacyjną - kolejnego pakietu akcji elektrowni. Nie dostał ich, więc w czerwcu wystąpił do Ministerstwa Skarbu z żądaniem 2 mld zł odszkodowania. Zagroził, że jeśli skarb państwa nie wypłaci go w ciągu tygodnia, skieruje sprawę do sądu. Do tej pory pozwu jednak nie ma.

Resort skarbu zarzuca Solorzowi, że nie dotrzymał zobowiązań inwestycyjnych i dlatego najchętniej pozbyłby się go z PAK. Sprawą interesuje się sam premier, który - według wysoko postawionego pracownika resortu skarbu - już przed wakacjami zażądał szczegółowych raportów na temat negocjacji z Solorzem.

Wczoraj nasi rozmówcy w ministerstwie nie chcieli ujawnić szczegółów spotkań z premierem. - PAK jest ważną spółką z punktu widzenia interesów skarbu państwa. Nie ma w tym nic dziwnego, że premier interesuje się konfliktem z panem Solorzem - uciął pytania wysoki rangą urzędnik.

Rząd nie chce płacić Solorzowi 2 mld zł za wyjście z PAK. Ministerstwo Skarbu wymyśliło więc, że udziały odkupi od Elektrimu kombinat miedziowy KGHM (skarb państwa ma 42 proc. akcji). Jednak z analiz firmy konsultingowej KPMG wynika, że udziały Solorza warte są niewiele ponad 1 mld zł. Polska Miedź nie chce więc przepłacać. Wczoraj zarząd KGHM zastanawiał się, czy zainwestować w PAK. Posiedzenie przerwano do poniedziałku.

W sprawie ewentualnej inwestycji KGHM zebrało się też kierownictwo Ministerstwa Skarbu. Wieczorem resort poinformował, że otrzymał od miedziowego koncernu "koncepcję zaangażowania się spółki w PAK", ale ze względu na stopień skomplikowania projektu, zlecono dodatkowe analizy, czy przedsięwzięcie ma sens.

Premier je kolację z prezesem Axela

PAK to nie jedyna sprawa dotycząca Solorza, którą osobiście interesuje się premier. Gdy pojawiły się informacje, że udziałowcem Polsatu chce zostać niemiecki koncern Axel Springer, Jarosław Kaczyński spotkał się w marcu na kolacji z jego prezesem Mathiasem Doepfnerem. Spotkanie było tajne. - To było kurtuazyjne spotkanie. Premier chciał pokazać, że Polska jest otwarta na inwestycje zagraniczne - mówił nam rzecznik rządu Jan Dziedziczak. O czym rozmawiali panowie? Ani polska, ani niemiecka strona nie ujawniła.

W kwietniu UOKiK odrzucił jednak wniosek (umorzył postępowanie) o przejęcie 25,1 proc. udziałów przez Niemców. Była to pierwsza decyzja mianowanego pod rządami PiS szefa urzędu Marka Niechciała. UOKiK uznał, że wpływ nabywcy na zarządzanie stacją byłby większy, niż podano we wniosku.

Nasi rozmówcy w kręgach rządowych sugerowali, że decyzja UOKiK to sygnał dla Solorza, żeby zgodził się na wyjście z PAK bez wysokiego odszkodowania. Oficjalnie nikt tego nie potwierdził.

Axel Springer nie odwołał się od decyzji UOKiK. Być może złoży nowy wniosek. Józef Birka, członek rady nadzorczej Polsatu, podkreślał w maju, że Polsat nadal chce sprzedać udziały niemieckiemu koncernowi.

Brak komentarzy: