Michał Kiedrowski
2007-10-29, ostatnia aktualizacja 2007-10-29 22:58
Jeszcze nie rozegrano finału, jeszcze Percy Montogmery nie wykorzystał pięciu karnych, by zapewnić Południowej Afryce mistrzostwo świata w rugby, jeszcze nie ustalono przebiegu fety i trasy czterodniowej peregrynacji Pucharu Świata po kraju, a już minister spraw wewnętrznych Malusi Gigaba przypomniał: Niech tytuł mistrza świata nie zamydli nam oczu, nie ustaniemy, dopóki rugby - 13 lat po upadku apartheidu - nie zmieni się tak jak cały kraj. Nie ustaniemy, aż drużyna Springboks będzie w pełni reprezentować nasze społeczeństwo. Czarni także mają prawo reprezentować swój kraj!
ZOBACZ TAKŻE
- Prezydent RPA: Rząd zainwestuje w rugby (26-10-07, 17:31)
- Tłumy kibiców witały w RPA zdobywców PŚ w rugby (23-10-07, 11:48)
- Rugbiści RPA z Pucharem Świata! (20-10-07, 22:47)
SERWISY
Nie można odmówić słuszności zarzutom polityków. Na pewno ciemnoskórym rugbistom o wiele trudniej przebić się, ale wina niekoniecznie leży tylko po stronie uprzedzeń rasowych trenerów, działaczy czy kolegów z boiska.
Helen Zille, liderka Sojuszu Demokratycznego, głównej partii opozycyjnej w RPA, zarzuca rządzącym politykom, że szukają drogi na skróty przez wprowadzanie tzw. kwot rasowych w rozgrywkach klubowych (co najmniej sześciu zawodników w jednej drużynie na boisku musi być "kolorowych"* i nie można ich zmieniać w trakcie gry na białych, chyba że w wyniku kontuzji). - Rząd powinien sprzyjać rozwojowi młodych czarnych graczy przez zapewnienie im lepszego odżywiania i lepszych warunków do treningu - sprzętu, boisk i trenerów - mówi Zille.
Felietonista gazety "Sunday Times" Clinton van der Berg pisze natomiast: "Rugby to łatwy cel dla polityków, którzy stają na swoich mównicach i narzekają. Ale oni nie dbają o budowę boisk w zamieszkanych przez czarnych dzielnicach, nie dbają o trenerów ani o dożywianie 75-kilogramowych chucherek, by zrobić z nich 115-kilogramowych filarów młyna".
RPA to nie tylko naród podzielony rasowo, ekonomicznie, ale i sportowo. Czarnoskóra większość interesuje się głównie piłką nożną. W rugby nawet kibice na trybunach w znakomitej większości są biali. Warto przytoczyć przykład Bryana Habany - najlepszego gracza świata według plebiscytu Międzynarodowej Rady Rugby. Skrzydłowy Sprigboks przyznał, że pierwszy mecz rugby oglądał dopiero w wieku 11 lat, gdy ojciec zabrał go na inauguracyjne spotkanie Pucharu Świata w RPA (gospodarze grali z Australią). Pierwszy klub rugby w czarnej dzielnicy Soweto (to tam w 1976 r. wybuchł bunt, gdy biali policjanci otworzyli ogień do protestujących studentów, zabijając 566 osób) powstał dopiero w 1998 r.
Rugby, mimo sukcesów i dużej popularności, to dyscyplina elitarna. Prawdziwie zawodowych zespołów, które płacą godziwe pieniądze swoim zawodnikom, jest ledwie kilka. Młodzi czarnoskórzy rugbiści, nawet gdy mają talent, po ukończeniu szkoły muszą rozejrzeć się za pracą, by się utrzymać. Biali pochodzą zazwyczaj z lepiej sytuowanych rodzin (wśród Afrykanerów ubogich jest ledwie 4 proc.) i mogą poświęcić się grze w rugby, bo sponsorują ich rodzice bądź miejscowy biznes.
Jakby wychodząc naprzeciw utyskiwaniom opozycji, prezydent Thabo Mbeki ogłosił w piątek, że rząd zainwestuje w rozwój rugby na najniższym poziomie - wśród dzieci i młodzieży.
Następcy Habany nie będą już jednak prawdopodobnie grali w Springboks. Mbeki i jego partia naciskają na działaczy, by zmienili przydomek drużyny narodowej, bo ten obecny za bardzo przywodzi na myśl czasy apartheidu, gdy reprezentacja w rugby była symbolem dumy i fizycznej sprawności dla Afrykanerów. Jako przykład podaje reprezentację krykietową, która przyjęła nazwę Proteas (od występujących w Południowej Afryce kwiatów).
* W RPA istnieje też spora grupa przybyszów z Azji (ok. 2,5 proc.)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz