czwartek, 4 października 2007

"Przypomnijmy kłamczuchowi jego zasady!"

Dorota Wodecka-Lasota, Opole, współpraca Anita Dmitruczuk
2007-10-04, ostatnia aktualizacja 20 minut temu

Zobacz powiększenie
Premier Jarosław Kaczyński przemawia podczas regionalnej konwencji PiS w Rzeszowie
Fot. Franciszek Mazur / AG

Tak zaczyna się krążący po Polsce e-mail z przypomnieniem słów Jarosława Kaczyńskiego z poprzedniej kampanii. "Wyślijcie tego maila, gdzie się da! Może wygramy i paranoja zniknie z tego kraju!!!!!! - apeluje autor.

Ginekolog z Wrocławia dostał list od kolegi. Ma dobrą pracę, nie narzeka, na politykę patrzy z dystansem. Ale list przesłał do 21 osób. Andrzej ze Śląska, dziennikarz katolickiej gazety, też to zrobił. - No bo się wściekłem, że premier tak kłamie - wyjaśnia.

Kamil Broszko, fotoreporter z Warszawy, w życiu nie przesłał takiej poczty dalej. Bo jest podejrzliwy wobec takich akcji. - Ale teraz, jak przystało na "wykształciucha", przesłałem. Chciałem mieć w tym udział.

Co jest w mailu? Obietnice Jarosława Kaczyńskiego sprzed poprzednich wyborów - np., że nie będzie premierem, gdy jego brat zostanie prezydentem, że nie będzie koalicji z Samoobroną, że PiS zbuduje 3 mln mieszkań.

Ktoś pozbierał je i umieścił w internecie już rok temu na antypisowskiej stronie www.spieprzajdziadu.com . Spis zaczął krążyć jednak dopiero teraz - kiedy 21 sierpnia PiS ogłosił hasło „Zasady zobowiązują”.

Tego dnia zobaczył go Sebastian z Gdyni, 19-letni uczeń technikum w klasie o profilu informatycznym. - To mnie zszokowało w zderzeniu z hasłem PiS - mówi. W dwie godziny założył stronę zasadyzobowiazuja.up.pl i wstawił „zapowiedzi Kaczyńskiego". - 22 sierpnia adres strony dodałem w swoim opisie na Gadu-Gadu. Każdy ze znajomych mógł to poczytać. Nie wierzyłem, że sam mogę coś zmienić, ale nie chciałem sobie wyrzucać, że nic nie zrobiłem - dodaje.

Nie chce podawać nazwiska, bo obawia się, "że się nim zainteresują". Bo spis "zasad" zilustrował... zdjęciem Hitlera na wiecu NSDAP z twarzą Kaczyńskiego. Dlaczego? 19-latek tłumaczy się: - Te zdjęcie ściągnąłem z Nonsensopedii, bo uważam, że rządy PiS-u mają dużo wspólnego z dyktaturą.

Dr Dominik Batorski z Uniwersytetu Warszawskiego, socjolog zajmujący się internetem, szacuje, że tylko w pierwszym tygodniu stronę Sebastiana mogło obejrzeć 200 tys. ludzi. Bo miała łatwy do zapamiętania adres nawiązujący do eksponowanego hasła PiS.

Od tego momentu "zasady" zaczęły krążyć - wyszukiwarki pokazują, że rozprzestrzeniają się po forach internetowych właśnie od 22 sierpnia. - Myślę, że w ten sposób głos zabrali ci, którzy nie wypowiadali się do tej pory się o polityce, a przesłanie maila potraktowali jako sposób zamanifestowania swoich odczuć - mówi dr Batorski. Maila dostał już dwukrotnie.

Psycholog społeczny prof. Wiesław Łukaszewski wyklucza, by za rozsyłaniem "zasad" stali spece od marketingu politycznego. - To amatorski ruch, widać w nim naiwną wiarę, że przeczytanie listu zmieni rzeczywistość. A mail nie przełoży się na wynik PiS, bo jego elektorat jest twardy i nie da się przekonać - mówi.

Sebastian wierzy jednak, że jakiś efekt będzie. - Zrobienie strony jest łatwiejsze niż manifestowanie na ulicach, ale wcale nie mniej skuteczne - mówi. W październiku po raz pierwszy w życiu pójdzie zagłosować. - Muszę. W sieci krąży taki obrazek, który mnie mobilizuje - twierdzi. - Kobiety w moherowych beretach. I napis: "Głosuj albo one zrobią to za ciebie".

Brak komentarzy: