Oficer Biura Ochrony Rządu zmarł w szpitalu po tym, jak polski konwój wjechał na minę w Bagdadzie. Ranny jest ambasador Polski w Iraku, gen. Edward Pietrzyk. Jak dowiedział się dziennik.pl, ambasadora chronili żołnierze GROM. Rannych ewakuował helikopter prywatnej firmy ochroniarskiej Blackwater. Lekarze w szpitalu uspokajają: stan ambasadora jest stabilny.
Wszystko wydarzyło się ok. 8.00 czasu polskiego w centrum Bagdadu, w dystrykcie Arasat. Samochód, którym podróżował polski ambasador, wjechał na minę. To z pewnością była pułapka. Iracka policja twierdzi, że były aż trzy wybuchy.
Generał Pietrzyk jest ranny - jego stan lekarze oceniają jako stabilny. Do szpitala przewieziono także pięć osób, w tym ochroniarzy ambasadora. Wszystkich przetransportowano do wojskowego szpitala w Bagdadzie śmigłowcem prywatnej firmy ochroniarskiej Blackwater.
Ambasador wsiadł do helikoptera o własnych siłach, choć głowę ręce i nogi miał obandażowane.
ZOBACZ WIDEO Z EWAKUACJI RANNEGO AMBASADORA>>>>
Konwój składał się z trzech samochodów. Jako pierwszy i ostatni jechały wozy ochrony. W środku jechał ambasador. Jego auto było oznakowane biało-czerwoną flagą. Według świadków, wybuch spalił doszczętnie dwa wozy. Trzeci ma wybite szyby i opaloną karoserię.
Miejsce zamachu od razu obstawiło irackie wojsko.
Generał Edward Pietrzyk jeszcze do 2006 roku był dowódcą Wojsk Lądowych. Wcześniej pełnił wiele ważnych funkcji w polskim wojsku. Był między innymi zastępcą szefa Wielonarodowego Korpusu "Północ-Wschód". W 1998 roku z wyróżnieniem ukończył studia na Narodowym Uniwersytecie Obrony Stanów Zjednoczonych. Wcześniej, w 1990 roku ukończył studia w Akademii Sztabu Generalnego ZSRR.
W kwietniu 2007 prezydent Lech Kaczyński mianował go ambasadorem w Iraku.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz