czwartek, 27 grudnia 2007

Eksperci o śmierci Bhutto: W Pakistanie szykują się zamieszki

man, IAR, PAP
2007-12-27, ostatnia aktualizacja 2007-12-27 16:56
Zobacz powiększenie
Po śmierci Benazir Bhutto w Pakistanie wybuchły zamieszki. 27 grudnia 2007
Fot. Shakil Adil AP

Profesor Janusz Danecki z Instytutu Orientalistyki UW jest przekonany, że po śmierci Benazir Bhutto w Pakistanie dojdzie do rozruchów. Opinię zdają się potwierdzać - ekspert do spraw terroryzmu Krzysztof Karolczak, były ambasador w Indiach Krzysztof Mroziewicz i orientalista profesor Piotr Kłodkowski. Karolczak wraz z Mroziewiczem uważają, że możliwe jest ponowne wprowadzenie stanu wyjątkowego w Pakistanie, podczas gdy Kłodkowski dodał, że to tragiczne wydarzenie oznacza, iż w Pakistanie do głosu znów doszli radykałowie.

Zobacz powiekszenie
Fot. B.K.Bangash AP
Benazir Bhutto przemawia na swoim ostatnim wiecu - 27 grudnia 2007.
- Przywódca Pakistanu może w tej sytuacji ponownie wprowadzić stan wyjątkowy i przesunąć wybory, które miały się odbyć za 2 tygodnie - zauważył Karolczak.

Pakistan zaleje fala przemocy?

Ekspert dodał, że nie można jednoznacznie powiedzieć, komu zależało na śmierci Benazir Bhutto Jego zdaniem za zamachem może stać zarówno prezydent Musharraf jak i fundamentaliści islamscy. - W Pakistanie istnieje bowiem bardzo silny jest ruch fundamentalistyczny, któremu Bhutto ostro się sprzeciwiała - zaznaczył.

Według Karolczaka, po śmierci byłej premier rozwój sytuacji w Pakistanie może mieć różny przebieg. Jego zdaniem zamach może na zasadzie domina wywołać kolejne ataki na przeciwników politycznych. Fundamentaliści mogą bowiem dążyć do destabilizacji pozornego porządku w kraju. Z drugiej strony liczni zwolennicy Bhutto mogą też rozpocząć protesty, co tylko zaostrzy i tak napiętą już sytuację w tym kraju. Zdaniem eksperta fala przemocy może być porównywalna do tej, jaką możemy zaobserwować w Iraku.

Bhutto męczennikiem

Tymczasem orientalista profesor Piotr Kłodkowski uważa, że śmierć Benazir Bhutto oznacza, iż w pakistańskiej polityce zatriumfował radykalizm. Jego zdaniem z byłą premier tego kraju wiązano nadzieje na demokratyzację państwa. Zdaniem eksperta Benazir Bhutto, podobnie jak jej ojciec, który został skazany na śmierć, stanie się więc symbolem męczeństwa w obronie demokracji.

Profesor Kłodkowski zauważa, że w najbliższym czasie może dojść do rozruchów, jednak powinny one zostać opanowane przez armię. Politolog zaznacza, że Benazir Bhutto miała wielu wrogów zarówno w otoczeniu prezydenta Perweza Musharrafa, jak i muzułmańskich ekstremistów.

W opinii profesora Kłodkowskiego zamachu nie dokonał jednak nikt z otoczenia prezydenta. Orientalista zaznacza, że przeciwnikami Bhutto byli także członkowie opozycji, którzy nie pogodzili się z tym, iż zawarła ona porozumienie z prezydentem Pervezem Musharrafem. Wrogów byłej premier mogły też przysporzyć uznawanie jej za zwolenniczkę liberalnego islamu, czy podejrzenia, iż jest ona szyitką, co mogło być poważnym problemem dla sunnickich muzułmanów.

Zamieszki w Pakistanie nieuniknione

Profesor Janusz Danecki z Instytutu Orientalistyki UW również jest zdania, po śmierci Bhutto dojdzie do zamieszek miedzy jej zwolennikami a islamskimi fundamentalistami. W jego opinii to właśnie islamscy radykałowie prawdopodobnie dokonali zamachu na Bhutto.

Prof. Danecki zaznaczył, że śmierć byłej premier to wydarzenie niekorzystne dla przyszłości zmian w Pakistanie. - Politycznie to bardzo niedobrze, bo Benazir Bhutto była osobą bardzo pozytywnie postrzeganą przez wszystkie siły liberalne, demokratyczne, dążące do demokracji. Była taką szansą na pokojowe przekształcenie się tego wątpliwego reżimu (gen. Perveza) Musharrafa w demokratyczną republikę Pakistanu - ocenił ekspert Uniwersytetu Warszawskiego. W jego ocenie, w Pakistanie nie ma w tej chwili nikogo, kto mógłby zastąpić Benazir Bhutto.

Orientalista zwrócił jednocześnie uwagę, że była premier miała wielu przeciwników w swoim kraju, głównie wśród radykalnych grup islamskich. - Ona zawsze reprezentowała ten nurt prozachodni, w sensie reform skierowanych ku Europie, do tego była kobietą, więc osobą szczególną na tym stanowisku. To oczywiście takim skrajnym grupom fundamentalistycznym nigdy się nie podobało - zaznaczył Danecki. Profesor spodziewa się, że w najbliższym czasie na pewno dojdzie do wystąpień zwolenników byłej premier i starć z fundamentalistami islamskimi. - Na pewno dojdzie do zamieszek - podkreślił Danecki.

"Ogień" może się rozszerzyć na Indie

Zdaniem byłego ambasadora Polski w Indiach Krzysztofa Mroziewicza, prezydent Pakistanu Pervez Musharraf "jest ostatnią osoba, która byłaby zainteresowana tym, aby zgładzić" byłą premier Pakistanu Benazir Bhutto. Mroziewicz nie wyklucza, że po śmierci Bhutto w Pakistanie zostanie wprowadzony stan wyjątkowy. - Najprawdopodobniej Musharraf w tej chwili koncentruje władzę, bo to jest jedyne co można tam zrobić. Ogłosi zapewne jakieś szczególne uprawnienia, których udzieli armii, a zwłaszcza tym jednostkom, które są wobec niego lojalne, czyli komandosom - przewiduje Mroziewicz.

Ekspert nie wykluczył, że "zostaną zarządzone jakieś ekstra stany wyjątkowe". - Należy się obawiać pogromów i zamieszek na wielką skalę, przede wszystkim w Karaczi - w rejonie, z którego pochodzi rodzina Bhuttów. Tam będzie najtrudniej i najgroźniej - powiedział. Jego zdaniem, może tam nawet dojść "do powszechnego niszczenia wszystkiego, co jest związane z władzą centralną".

Mroziewicz zwrócił także uwagę, że Bhutto dwukrotnie oskarżała siły specjalne Musharrafa o to, że próbowały ją zgładzić. - Niewykluczone, że coś z tego oskarżenia przebije się do wiadomości publicznej - dodał. - Jej śmierć nie działa jednak na korzyść prezydenta Musharrafa, ale na korzyść Navaza Shariffa (byłego premiera Pakistanu, obalonego w wyniku przewrotu dokonanego przez Musharrafa), który reprezentował interesy oligarchii wojskowej penjabskiej - zaznaczył komentator. Dopytywany komu mogłoby zależeć na śmierci Bhutto, Mroziewicz wskazał Shariffa oraz islamistów czyli - jak podkreślił - "50 proc. społeczeństwa Pakistanu".

Mroziewicz przewiduje także, że Indie "zachowają się bardzo taktownie i dyplomatycznie". - Będą się starały działać wszelkimi sposobami, aby ten konflikt wewnętrzny dało się uśmierzyć, bo w innym wypadku jest to bardzo duże zagrożenie dla Indii. Jeśli ten "ogień" zacząłby się szerzyć, to od razu zagraża stabilności Indii - podkreślił.

Skuteczny zamach na byłą premier

Jak podało pakistańskie MSW, była premier Pakistanu, przywódczyni największej partii opozycyjnej w tym kraju, zmarła w czwartek w wyniku ran odniesionych w zamachu samobójczym w Rawalpindi. Doradca ds. bezpieczeństwa Bhutto oświadczył, że została ona postrzelona w szyję i klatkę piersiową, gdy wsiadała do samochodu. Następnie zamachowiec wysadził się w powietrze. W zamachu, do jakiego doszło na dwa tygodnie przed wyborami parlamentarnymi w Pakistanie, zginęło co najmniej 16 osób. Zamachowiec zaatakował podczas wiecu zwolenników Pakistańskiej Partii Ludowej, której przewodziła Bhutto.

Brak komentarzy: