czwartek, 21 lutego 2008

Oficer BOR w 11 dni

Wojciech Czuchnowski
2008-02-21, ostatnia aktualizacja 2008-02-21 07:54

W 2007 r. Biuro Ochrony Rządu w nadzwyczajnym trybie awansowało na stopnie oficerskie 46 osób. Kursy oficerskie trwały po 11 dni. Ostatni odbył się dwa tygodnie przed wyborami.

Zobacz powiekszenie
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Pokazy walki oficerów BOR-u
Zobacz powiekszenie
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Samochody BOR-u
Zobacz powiekszenie
11-dniowym kursem oficerskim BOR przebił kontrwywiad wojskowy kierowany przez Antoniego Macierewicza, gdzie po kontroli okazało się, że awanse oficerskie dostawali ludzie po 17 dniach szkolenia.

Według źródeł "Gazety" w MSWiA przyspieszone kursy oficerskie w BOR odbyły się 14-25 maja i 24 września - 5 października. Od tych dni odliczyć trzeba weekendy. Po cztery dni kursów zabrały zajęcia wychowania fizycznego. Kursy zakończył egzamin na pierwszy stopień oficerski - podporucznika. - Nie wiem, jaka jest przyczyna, dla której przeszkolenie trwało tak krótko. Badam to. Była to decyzja poprzedniego kierownictwa - mówi obecny szef BOR gen. Marian Janicki.

BOR jest liczącą ok. 2200 funkcjonariuszy elitarną służbą specjalną, która zajmuje się ochroną VIP-ów, budynków rządowych i obiektów dyplomatycznych. Wcześniej w BOR podoficerowie bez wyższego wykształcenia, by awansować na oficerów, przechodzili trzyletnie szkolenie. Osoby po studiach zatrudniane w biurze szkolono pół roku, w nadzwyczajnych przypadkach (lekarze, prawnicy) - trzy miesiące.

Po opisywanych przyspieszonych kursach awansowano osoby zatrudnione we wszystkich pionach BOR. Największą grupę - 13 osób - stanowią podoficerowie z ochrony prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Awansowali ze stopni chorążych i sierżantów. Oficerami zostało też pięciu kierowców - awans z plutonowego lub sierżanta. Najciekawsze są awanse wśród pracowników kadr i gabinetu szefa BOR. Tutaj podporucznikami zostali szeregowiec, kapral i plutonowy.

Jaki był klucz awansu? - Kiedy PiS przejął władzę, z BOR zwolniono 240 osób. Szybki awans był nagrodą dla nowo przyjętych i tych funkcjonariuszy, którzy byli lojalni wobec władzy - mówi oficer BOR.

Przy okazji załatwiano sprawy rodzinne: według naszego informatora z BOR dyrektor kadr Biura ppłk Sławomir Rowicki przyjął do służby dwóch swoich braci, z których jeden po zakończonym w październiku kursie awansował na podporucznika.

Pomysłodawcą przyspieszonych kursów był szef BOR płk Andrzej Pawlikowski. Pozostaje w dyspozycji obecnego szefa BOR. Nie udało nam się z nim skontaktować.

BOR podlega MSWiA. Czy Władysław Stasiak (ostatni szef MSWiA w rządzie PiS, dzisiaj kieruje BBN) wiedział o szybkich awansach? - Minister nie wiedział, ile trwają te kursy. To była odpowiedzialność szefa BOR - mówi Patrycja Hryniewicz, rzeczniczka BBN, i dodaje: - Nie ma żadnej ustawy ani rozporządzenia, które określałoby czas trwania takich kursów.

- Nie ma rozporządzenia, bo nigdy nie było potrzebne, nikt nie przypuszczał, że w czasie pokoju można robić coś takiego. Podobne awanse wymuszają tylko nadzwyczajne okoliczności, takie jak wojna czy stan wyjątkowego zagrożenia - denerwuje się płk Zygmunt Kolasa, wiceprzewodniczący Związku b. Żołnierzy Zawodowych i Oficerów Rezerwy

Źródło: Gazeta Wyborcza

Brak komentarzy: