piątek, 2 maja 2008

Antropologia płatnego seksu

Marta Szarejko
2008-04-29, ostatnia aktualizacja 2008-04-29 13:40

Zobacz powiększenie
Domy publiczne na zachodzie Polski, Zdjęcia ilustrujące tekst zostaną także pokazane podczas Miesiąca Fotografii w Krakowie od 10 maja
Fot. Anna Bedyńska

Już 40 tysięcy mężczyzn ujawniło, czego szuka u prostytutek

Zobacz powiekszenie
Fot. Anna Bedyńska Zobacz powiekszenie
Fot. Anna Bedyńska Zobacz powiekszenie
Fot. Anna Bedyńska Zobacz powiekszenie
Fot. Anna Bedyńska Zobacz powiekszenie
Fot. Anna Bedyńska Zobacz powiekszenie
Fot. Anna Bedyńska
ZOBACZ WIDEO
SONDAŻ
Co sądzisz o forum wymiany ocen prostytutek?

Znakomity pomysł
W porządku, ale bez rewelacji
To obrzydliwe
Brak mi słów

Forumowicze posługują się bardzo prostym schematem - oceniają lokal, ciało prostytutki, stosunek oralny, klasyczny i analny w skali od 1 do 10. Społeczność użytkowników nazywają Wersalem, a prostytutki divami.

Regulamin

Forum jest instytucją prywatną. Albo akceptujesz obowiązujące tu zasady, albo żegnamy - informują moderatorzy. Każdy może tu wejść, zdobyć informacje, wkleić swoje oceny, obejrzeć zdjęcia, podzielić się wrażeniami, a także umówić się z innymi użytkownikami na wspólną wizytę u prostytutki.

Im więcej zamieszczonych postów, tym wyższy stopień wtajemniczenia. Największym powodzeniem cieszy się dział "strefa niskobudżetowa" (obejmująca opisy najtańszych prostytutek), "drogówka" oraz "Milf" (opisy najstarszych prostytutek). W innych kategoriach można znaleźć oceny prostytutek nieletnich lub ciężarnych. Jest także specjalny dział dla prostytutek, które chcą zamieścić informacje o swoich klientach. Nie jest jednak nadmiernie popularny.

Nad wypowiedziami użytkowników czuwa "Wielka Inkwizycja" składająca się z moderatorów i administratorów forum. Natomiast nad poprawnością jej działania - "Rada Najwyższa".

Jej decyzjom podlega niemal 40 tysięcy mężczyzn.

Klient nr 1

Jak na kurewskie standardy jej uroda plasuje się dość wysoko. Wprawdzie rzadkie włosy z odrostami nieco ją szpecą, ale za twarz mogę jej z czystym sumieniem wystawić 7/10. Figura bez zarzutu. Piersi rozmiaru B, ładne i zadbane. Panienka wyglądała na lekko speszoną, co jednak mi się podobało, niestety nie pozwalała na całowanie twarzy. Wprawdzie nie skończyłem po 30 minutach, ale to już zasługa mojej oziębłości.

Od wejścia do wyjścia (wliczając rozmowę, prysznic i wszystko inne) spędziłem z nią półtorej godziny. Diva nie należy do spoglądających na zegarek co pięć minut.

Przyjmuje całkiem prywatnie.

Cena: 150 zł.

Lokal 8/10. Jest w dobrym stanie, ładne, czyste, duże, wygodne łóżko. Choć ocenę psuje słabej jakości radio i brak telewizora. Łazienka duża i przestronna. Brak kabiny prysznicowej, jest wanna. Minusem jest to, że nie ma wieszaków, na których można powiesić ubrania (na szczęście jest pralka, na niej można wszystko zostawić). Ręczniki duże i czyste. Duży wybór płynów do kąpieli.

Uroda 7/10. Diva jest bardzo ładna i zgrabna, zaokrąglona tam, gdzie trzeba. Zresztą sami zobaczcie zdjęcia, podsyłam linki.

Oral 6/10. Poprawny, trochę płytki, bez okolic. Delikatny, w jednym tempie. Przeżyłem już lepsze, przeżyłem też gorsze.

Klasyka 8/10. Wyśmienite wrażenia wzrokowe, spostrzegłem dużą ruchliwość jeździecką. Postękiwanie nawet nieźle grane, ale kompletnie nie pasowało do całokształtu.

Atmosfera 8/10. Oceniam dość wysoko. Diva jest ładna, miła. Podczas spotkania nie przeszkadzały żadne telefony. Na pewno jeszcze ją odwiedzę.

Klient nr 2

To moja pierwsza warszawska przygoda. Umówiłem się z nią telefonicznie w słynnym już wieżowcu przy ul. Ł. Między 12.00 a 16.00 łatwo tam zaparkować. Cieć nie jest zainteresowany wchodzącymi. Wpisuję kod, jadę windą na górę, człowiek czuje się tam jak w labiryncie drzwi i korytarzy, ktoś, kto to projektował, musiał być nieźle pokręcony. Drzwi otwiera niewysoka lala z długimi, ciemnymi, farbowanymi włosami, ubrana w jakiś peniuarek. Rzut oka na mieszkanie - czysto, nowocześnie, coś w rodzaju kawalerki, żeby nie powiedzieć garsoniery. Dziewczyna wykąpana, pachnąca, żadnej gry na zwłokę. Akcja zaczyna się niespiesznie na jasnej sofie. K. nawet na moment nie przestaje mnie głaskać i przytulać, co jej się bardzo chwali. Rozpoczynamy akcję od tyłu. K. ma bardzo zgrabne i proporcjonalne ciałko, mimo iż bardzo małe. Zaproponowała wspólną kąpiel, ale nie skorzystałem.

Lokal 10/10. Absolutna dyskrecja, bez fauny i flory. Łóżko duże i nowoczesne, ale niezbyt wygodny materac i jakaś taka rozchwiana konstrukcja. Łazienka - duża wanna (chyba mogło być fajnie), ręczniki, mydło w płynie, bez zastrzeżeń.

Uroda 7/10.

Oral 9/10.

Klasyk 8/10.

Anal - nie próbowałem.

Atmosfera 8/10. Mały minus za prostą gadkę, zbyt dużo komentarzy o klientach, akcent i powtarzane "no nie?".

Cena: 120 zł. Stosunek ceny do otrzymanej satysfakcji według mnie 10/10.

Klient nr 3

Z samym umówieniem nie było problemu. Przez telefon poprosiłem, żeby założyła pończoszki, a ona tego nie zrobiła. Kasa przed. Cena: 100 zł (francuz, 69, klasyka nie oferuje). Dziewczyna przeciętnej urody, ale całkiem miła, w piątym miesiącu ciąży.

Ogólnie rzecz biorąc, już do niej nie wrócę. Odwiedziłem ją, bo miałem akurat ochotę na ciężarną.

Klient nr 4

Mieszkanie - jakieś 18 m, ciasno, duszno, bez cudów i blichtru. Jeden pokój z wnęką kuchenną przedzielony ścianką. Osoby mierzące powyżej 2 metrów wzrostu nie zmieszczą się nie tylko na łóżku, ale też w tymże pokoju, ponieważ tyle on ma długości.

Pościel nie pierwszej świeżości, ale i nie brudna.

Nieistotne, do rzeczy.

Widać wyraźnie, że ta Pani będzie miała problem za parę lat z powodu zaczynającego się tu i ówdzie bielactwa bądź też zjarała się w solarium i skóra nierówno jej pozłaziła (choć obstawiam to pierwsze). Kontakt werbalny ograniczony - po pierwsze, intelektem owej, a po drugie piwskiem, które, siedząc tam, najwyraźniej bezustannie żłopie.

Łazienka czysta, ręcznik jak zwykle gabarytów niewielkich, prany chyba w samej wodzie, bo zapachu środków piorących nie wykazywał.

Po przejściu do łóżka panna kładzie się na boku i się gapi. Na mnie. I nic. Leży, jakby wpadła w katatonię. Jedyne doznania, jakie pamiętam, to przeraźliwy smród piwska z jej, pardon, gęby. Ponieważ nie jest zbyt szczupła, ale raczej zaokrąglona, to sytuacja mimo moich gabarytów przypominała próbę uduszenia wieloryba przez morświna.

Nigdy w życiu nie komentowałem ani nie oceniałem spotkanych kobiet, ale w tym przypadku musiałem po prostu zasugerować zmianę zawodu. Nie zrozumiała.

Uiściłem 300 zł za maks. 7 minut pobytu tam. W odróżnieniu ode mnie ona kompletnie nie wywiązała się z umowy. Nie polecam.

PS Rozmawiała przy mnie z kolejnym klientem, że jest wolna, i zachęcała, żeby przyszedł. Gość czekał pod klatką, aż skończymy. Na jego telefon odpowiadała, że dopiero przyszła i musi się przygotować.

Skandal.

Klient nr 5

Na wstępie wyjaśniam Szanownemu Towarzystwu, że nie będzie tu ocen w niektórych dyscyplinach, ponieważ nie były uprawiane. Z uwagi na wiek starczy nie mogę już wykonywać owych niegodnych filozofa, a niezbędnych ruchów z taką intensywnością jak niegdyś. Pozostaje oczywiście francuz, ale w moim przypadku warunkiem powodzenia tej zabawy jest nieco bliższe poznanie się. Jestem okrutnie staromodny. Postanowiłem więc poprzestać na miłych pieszczotach i dobrym masażu, bo uważam, że dobrze wykonany handjob daje dużo satysfakcji. To tyle tytułem wstępu.

Gdy za pierwszym razem otworzyły się przede mną drzwi tego przybytku, zostałem dość stanowczo wciągnięty, a następnie przepędzony przez kuchnię, nawet nie wiem, przez kogo. Wprawiło mnie to jednak w dobry humor, o dziwo. Kątem oka ujrzałem dość obfitych kształtów jejmość zabawiającą się przy komputerze układaniem pasjansa. Zaraz też znalazłem się w pokoju za kuchnią, pomarańczowym czy też żółtym, z zasuwanymi drzwiami. Ponad połowę jego powierzchni wypełniało przestronne łoże, światło łagodne, ale nie przyćmione, pozwalające dobrze widzieć, a nawet czytać, bo - bardzo rozsądnie - na widocznym miejscu znajdował się cennik precyzyjnie określający, co się należy za jaką usługę. Aranżację tego wnętrza oceniam na 8.

Po chwili pojawiły się dziewczyny z pytaniem, czego też bym sobie życzył. Wysoka i bardzo szczupła rudowłosa O. w siatkowych pończochach nie jest może pięknością, ale ma miłą twarz zdradzającą poczucie humoru. Wydaje mi się, że ma wschodni akcent. Biust - mała dwójka. Ciemna karnacja. Za wygląd 7.

M. - blondynka z pasemkami. Zgrabna, ciało pełniejsze niż O., jasna karnacja, biust 3, sympatyczny pyszczek, obejście miłe i ciepłe.

Po uiszczeniu opłaty zostałem wysłany do łazienki (natrysk, ręczniki dla klientów, dość ciasno, zwłaszcza że trzeba na powrót wskakiwać w łachy, bo droga do łazienki wiedzie przez kuchnię i korytarz).

Umiejętności obu pań raczej skromne (3/10). Najwyraźniej moje nietypowe zachcianki zbiły obie panie z tropu.

W sumie duży plus za przyjacielską, ciepłą atmosferę, minus za natychmiastowe przystąpienie do porządków i pozostawienie mnie samego. Ogólne wrażenie pozytywne, 7.

Trzęsienia ziemi jednak nie było.

Klient nr 6

Nie pojechałem tam po to, żeby być traktowanym jak sułtan w istambulskim haremie, tylko po to, żeby się wcielić w rolę, że się tak wyrażę, rzeźnika, który bez pardonu eksploatuje burdelowe mięso armatnie. Przychodząc z takim nastawieniem, można wyjść z uśmiechem na twarzy. W przeciwnym razie wychodzi się z poczuciem, że to klienta wyruchano.

To tylko moja skromna rada, którą być może ktoś sobie weźmie do serca. Oczywiście zawsze można ją odrzucić, ale nie radzę.

Tak czy inaczej wybrałem E. Twarz nawet ładna, choć raczej tępa - oczy E. przybierają wyraz tęsknoty za inteligencją, zwłaszcza gdy próbuje zastanowić się nad czymś, chociażby najbardziej trywialną sprawą. Kolejna wada to jej peruka. Niestety, lubię czuć zapach kobiecych włosów.

Summa summarum powłoka zewnętrzna jest jak najbardziej na zadowalającym poziomie, przynajmniej na tle warszawskiej podaży.

Reszty nie komentuję. To istny dramat.

Klient nr 7

Byłem ostatnio na ul. Rz. - 100 zł, standard.

Lokal na poziomie, czyściutko, miłe panie, szefowa też niczego sobie. Nie ma panów bezkarkowców, przynajmniej ich nie widać.

Miałem niestety mały wybór, bo dwóch Anglików przede mną zwinęło dwie gołąbeczki. Zostały tylko dwie dziewczyny (ale za to jakie) - perełki dosłownie. Oliwia - cudeńko. Niska, krótkie włosy, małe piersi, ale ciekawie się prezentowała w staniku. Najciekawsze jest w tej dziewczynie to, że nie wygląda jak pani do towarzystwa, tylko jak zwykła studentka. Jest w niej coś bardzo naturalnego. I Edyta - po prostu miód. Kochałem się z nią ponad godzinę. Ciemne włosy, superbiodra, duża pupa i jej największy atut - biust. Twarz - rewelacja. Delikatnie jęczy i widać, że lubi to, co robi. Ma duże poczucie humoru (można z nią konie kraść, równa dziewczyna). Nie pozwoli, żebyś wyszedł niezadowolony.

Nie mogłem się zdecydować, wziąłem obie. Polecam.

Klient nr 8

Byłem w O. kilka razy i myślę, że nie ma sensu opisywanie konkretnych dziewczyn (których zresztą nie pamiętam), bo rotacja jest naprawdę spora.

Istotne jest to, że:

a) lokal jest mało dyskretny (zanim misiek - wartownik otworzy, trzeba stać przy drzwiach, a patrzy na ciebie cały przystanek tramwajowy i ludzie z przejeżdżających tramwajów - ja tego nie lubię);

b) w środku syf - dziurawe koce, zapach petów i taniego dezodorantu, w łazienkach na dole nie ma ciepłej wody (sic!);

c) szansa trafienia fajnej, naprawdę młodej i ładnej panny jest raczej duża;

d) ceny standardowo niskie, czyli 100 zł/h.

Polecam tym, którzy są w stanie znieść klimat syfu, szukają młodych dziewczyn zza wschodniej granicy i mają czas odwiedzić ten przybytek najlepiej popołudniową porą.

Klient nr 9

Drzwi otworzyła mi panienka bardzo wesoła, takiej sobie urody. Zachowanie świadczyło, jakby była z lekka po używkach miękkich. Cała chata dosyć obszerna, ale nie w tym rzecz. Na dole pokój do oblukania panienek, oczywiście przyciemniony, w rogu tradycyjnie rurka do tańca, na niej wyginająca się laska. Na kanapie dwóch ciemnych typków (na pewno nie klienci).

Myślę sobie, tragedii nie ma, walnę jeszcze lufę w skroń i jakoś to przejdzie, pytam, ile kosztuje 50 g wódki, a ona mi na to, że 50 zł. Oż w mordę mać, se myślę, 20 zł już płaciłem kiedyś, ale żeby 50 - nigdy. Od razu dymać mi się odechciało, więc spokojnie wstałem i wyszedłem jak najszybciej.

Klient nr 10

Doszedłem do wniosku, że mężczyzna ponad podwójnie pełnoletni powinien już dyskretnie dbać o zdrowie i urodę. Zainwestowałem więc w quasi-masaż. Było późne sobotnie popołudnie. Pierwsze piętro, chwila zastanowienia, czy czekać na windę, jednak nie, forsowny marsz schodami na piętro, 3 minuty odpoczynku na korytarzu, dzwonek i jestem w środku. Zza drzwi wyłoniła się masażystka ubrana w krótką, obcisłą spódniczkę i coś na górze - wszystko w ciapki. Zasugerowała, żebym pozbył się obuwia, ale ja jakoś nie mogę się przyzwyczaić do takich arabskich zwyczajów i wkroczyłem do pokoju w całym rynsztunku, także w czystych butach.

Mieszkanie czyste. Pokój dość duży, w rogu po lewej stronie od wejścia coś jakby stół do masażu, a bliżej okna kremowa kanapa, nierozkładana, z niebiańskim obiciem (znaczy ze skaju).

Pani Teresa, bo tak chyba miała na imię, to zgrabna, szczupła, ale nie anorektyczna kobieta o wzroście 165 cm. Biust śladowy, ale jak się okazało, z żywo reagującymi sutkami. Włosy farbowane, jasne, kolor nijaki, twarz trudno mi opisać. Trochę nieświeża, ziemista cera. Ręce zdradzają, że ma więcej niż deklarowane 42 lata. Po autokorekcie okazało się, że pani ma lat 47 i jak na ten wiek naprawdę dobrą figurę.

Złapałem już nieco oddech po marszu na piętro, więc pytam, jak z masażem. Pani T. zakłopotana pyta, czy mi się podoba i czy zostaję. Potem okazało się, że uznała, że jest dla mnie zbyt mało atrakcyjna. Potwierdziła też moje przypuszczenia, że masować nie potrafi, ale się stara.

Klient nr 11

Powiedziała, że ma 18 lat, ale jak na mój gust ma mniej (o dowód nie prosiłem). Mieszka z rodzicami, więc spotkanie u niej nie jest możliwe. A teraz konkrety. Panna ma 172 cm wzrostu, 70 kg, włosy długie (ciemny blond). Podobno zbiera na wakacje. Chciała 80 zł za godzinkę, ale jak jej zaproponowałem 60, to też się zgodziła.

Zaangażowanie niewielkie, ale na szczęście wszystkie zachcianki spełnia od razu.

Klient nr 12

Jest czysta i pachnąca. Stara się porozmawiać przed seksem, żeby zawiązała się mała więź. Jest to imponujący poziom dyskusji i nie należy się obawiać, że rozmowa służy skracaniu czynności seksualnych, raczej intensywnie podkreśla jej kobiecą naturę. Spytałem ją, czemu pracuje tylko w weekendy, przecież przy takiej jakości usług mogłaby zarabiać dużo więcej. W odpowiedzi strzeliła mi mowę, że ona myśli już o emeryturze i chce zachować ciągłość kariery w CV, dlatego nie chce rezygnować z pracy.

Byłem pod wrażeniem.

Cena: 80 zł/h.

Klient nr 13

Stawka za wieczór: 1400 zł.

Wiek: 28 lat.

Wzrost: 164 cm.

Włosy: ciemny blond, delikatnie kręcone (długość do zapięcia biustonosza).

Kolor oczu: zielone (duże i wyraziste).

Sylwetka: szczupła i smukła.

Biust: 2.

Wykształcenie: wyższe magisterskie.

Godzina 16.30, otrzymuję telefon, że czeka na mnie tam i tam. Pojechałem, a mym oczom ukazał się rzadki taki typ urody, chyba że w pismach z modelkami. Chwila rozmowy w samochodzie, propozycja południowej kuchni oraz szczerej rozmowy spotkała się z aprobatą.

Pojechaliśmy.

Kolacja - wyśmienita, zawsze lubiłem pieszczoty podniebienia. Po wypiciu kilku lampek wina język damy zaczął się rozwiązywać, zaś sama rozmowa przybrała konstruktywną i rzeczową formę. Przerwana telefonem, kiedy to owa dama wykazała się perfekcyjną znajomością języka włoskiego (klient zapraszał ją na weekend do Wenecji). Dobiegała godzina 21.00, poprosiłem o rachunek i wyszliśmy. Dama zapytała, czy mógłbym ją dostarczyć do domu z uwagi na jej lekko wstawiony stan. Zgodziłem się. Mieszkanie - dwa pokoje, nowoczesna kuchnia, łazienka duża i czysta (jak można mieć tak ogromną ilość perfum i kosmetyków?), czyściutkie, urządzone ze smakiem, w stylu Ikea.

Dama zrobiła herbatkę waniliową, chwila rozmowy, podczas której dowiedziałem się, że jestem pierwszym (obcym) facetem w jej mieszkaniu. Zazwyczaj wieczory i noce spędza w hotelach.

O tym, co było potem, nie będę się rozpisywał. Było zbyt namiętnie i romantycznie.

Pozwolę sobie na oceny zgodnie z szablonem przyjętym na forum.

Pocałunki 8/10 (rewelacyjnie miękkie i duże usta).

Seks oralny 8/10 (mogłaby delikatniej, ale każdy ma swoje zdanie na ten temat).

Seks klasyczny 8/10 (niesamowicie aktywna, uwielbia pozycję siedzącą).

Dodatki: włoskie sandałki na paseczki (10--centymetrowe szpilki), koronkowe stringi itd. Moje gusta "Fetish" zaspokojone w 98 proc. Ona też chyba uwielbia się przebierać. 9/10.

Koszty: posiłek z napiwkiem ok. 400zł + wynagrodzenie dla damy.

Ogólna ocena: 8,8/10.

Na koniec pozostaje mi zadać sobie pytanie: czym owa pani różni się od innych (oczywiście poza ceną)? Odpowiedzi na razie nie znam, ale wiem jedno - ta diva na pewno była warta poniesionych kosztów.

Teraz już wiesz, dlaczego. I po co

K. (43 lata, stomatolog, żonaty, ma dwójkę dzieci, od roku jest użytkownikiem forum, na wizyty u prostytutek wydaje ok. 1000 zł miesięcznie).

- No więc tak. Chodzi o to, że znam się na czymś i to lubię, to moje hobby. Faceci lubią mieć hobby. Tak jak wędkarze opisują łowiska, a hodowcy gołębi pocztowych gołębie, tak ja opisuję divy. Tu można złapać rybę i polecam, a tu nie można i nie polecam. A to, że jest to sprawa większa niż ryba, to opisuję ją dokładniej. Nie ma w tym żadnej filozofii.

M. (28 lat, grafik, od kilku miesięcy jest użytkownikiem forum. Wydaje ok. 600 zł miesięcznie na wizyty w agencjach towarzyskich).

- Ja się czuję trochę jak kolekcjoner wrażeń, pewnie większość tak ma, tylko o tym nie myśli. Każdy by chciał osiągnąć wreszcie 10/10 we wszystkich kategoriach za jak najmniejszą cenę, ale nawet jak ktoś to osiągnie, to i tak się nie przyzna, bo ktoś inny pójdzie i napisze, że to ledwie 6/10 i że tamten to jednak za wiele w tym życiu nie doświadczył.

A jak kolekcjonować seks, w dodatku nielegalny? Nie tylko na forum ocenia się kobiety punktami. Opis, punktowanie, wszystko jest tu uporządkowane i zapisane, nie ginie, ktoś inny może z tego skorzystać. W ten sposób można też przedłużyć sobie w głowie wizytę w lokalu albo wybić ją z głowy komuś innemu.

W. (34 lata, kierowca, ma żonę, dziecko, od prawie dwóch lat dzieli się swoimi doświadczeniami na forum. Wydaje ok. 300 zł miesięcznie na wizyty u prostytutek).

- Dla mnie ważne są informacje. Jeśli to jest usługa, to muszę mieć dane, żeby podjąć decyzję, i tyle.

A. (37 lat, pracuje w agencji reklamowej, ma żonę, nie ma dzieci, jest użytkownikiem forum od kilku miesięcy, na wizyty w lokalach wydaje ok. 800 zł miesięcznie).

- Panowie lubią wtajemniczenie. To takie chłopakowate trochę, ale ważne, żeby przynależeć do czegoś, do jakiegoś klubu, bractwa, tajnej grupy. Żeby żona, znajomi, rodzina nigdy się o tym nie dowiedzieli. Stąd wszystkie stopnie wtajemniczenia, nicki, hasła, rejestracje. Przez nie możesz chwalić się swoimi posiadłościami. A to, że napiszesz o tym szczegółowo, tylko uwiarygodni twoją pozycję. Teraz już wiesz, dlaczego i po co.

Źródło: Duży Format


Brak komentarzy: