- Konstytucja mówi, że Trybunał powinien badać ustawę na wniosek prezydenta, jeżeli ten ma wątpliwości konstytucyjne. Wobec tego, jeżeli nie ma tych wątpliwości, powinien podpisać możliwie najszybciej. To jest kwestia interpretacji samej Konstytucji - powiedział Marek Safjan w "Poranku Radia TOK FM"
ZOBACZ WIDEO
Jacek Żakowski: Jest z nami pan profesor Marek Safjan, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. Patrzę na relacje między władzami w Polsce i widzę tak: Pan Prezydent jest z Panem Premierem w konflikcie o generałów, ambasadorów, o profesorów, o Traktat Lizboński, o Gruzję, o Ukrainę, mógłbym jeszcze dalej ciągnąć i ciągnąć. We wszystkich tych sprawach nie chodzi o różnicę zdań, ale o to, że sprawy się nie dzieją, bo nie wiadomo którędy mają się dziać. I to zaczyna być moim zdaniem niepokojące. Ta kohabitacja jest nie tyle konfliktowa, co paraliżująca. Czy pana zdaniem to jest wina, jak wiele osób twierdzi, Polskiej Konstytucji?
Marek Safjan: Sądzę, że przyczyny przede wszystkim leżą po stronie osobowości politycznych sposobów wykonywania urzędu. Sądzę, że mamy tutaj do czynienia rzeczywiście z niepokojącą sytuacją. Jest bardzo niedobrze dla państwa, jeżeli bardzo istotne decyzje, które powinny być podjęte muszą oczekiwać, przy czym ich podjęcie jest traktowane jako akt arbitralny ze strony tych, którzy mają odpowiednie kompetencje. Proszę zwrócić uwagę, że mamy do czynienia z bardzo długim wyczekiwaniem na nominacje sędziowskie. Poza tym wspomniał pan redaktor o generałach, profesorach, ambasadorach i powstaje pytanie rzeczywiście. Co się dzieję z tego rodzaju kompetencjami? Czy one mogą być traktowane jako przedmiot całkowicie swobodnej decyzji prezydenta, głowy państwa, czy też nie. Ja mam wątpliwości polegające na tym, że w demokratycznym państwie prawa wszystkie organy państwa muszą działać w sposób dostatecznie klarowny. Nie może być tak, że jakaś decyzja, jakiś ważny akt władzy publicznej nie jest uzasadniony, jest wynikiem całkowicie swobodnych i bliżej nieokreślonych intencji osoby podejmującej decyzję.
Jacek Żakowski: No tak, ale Konstytucja żadnych kryteriów panu prezydentowi tutaj nie narzuca poza ogólnymi, prawda?
Marek Safjan: To nie jest sprawa wyraźnych regulacji w samej Konstytucji, czy w innych aktach prawnych. To jest sprawa pewnego standardu prawnego. I jeżeli spoglądamy na funkcjonowanie mechanizmów prawnych, to jednym z podstawowych postulatów, który się wyłania najczęściej na tym tle, jest żądanie, żeby decyzje władz były podejmowane zawsze w sposób racjonalny, uzasadniony, przekonywujący dla opinii publicznej, pokazujący takie, a nie inne motywy.
Marek Safjan: Uważam, że odmowa nominacji generalskich, profesorskich, czy sędziowskich, jeżeli to przechodzi odpowiedni tryb poprzedzający ten ostatni etap, jakim jest nominacja prezydencka, to powinna być zawsze oparta o wyraźne motywy. Przecież w istocie nikt nie wpisuje do Konstytucji, że decyzje dotyczące takiej, a nie innej sfery polityki, takiego, a nie innego programu w sferze społecznej, gospodarczej powinny być podejmowane w sposób racjonalny, mądry z uwzględnieniem określonych racji społecznych. Bo to jest wpisane w naturę demokracji. To jest po prostu nieodzowny element funkcjonowania społeczeństwa demokratycznego. I to trzeba zrozumieć. Myślę, że niestety w Polsce mamy do czynienia z sytuacją, w której piastowanie poszczególnych funkcji, czy tak zwani piastuni organów traktują to troszeczkę na zasadzie wyłączności swoich prerogatyw zapominając o tym, że jest to funkcja pełniona w imieniu i dla społeczeństwa. To nie jest funkcja pełniona w charakterze jakiegoś daru politycznego, czy trofeum politycznego, tylko jest to funkcja, która jest umiejscowiona w społeczeństwie demokratycznym i dla tego społeczeństwa realizowana.
Jacek Żakowski: Ale zaraz. Jeżeli konstytucja mówi, że pan prezydent mianuje na stopnie generalskie, to znaczy, że to pan prezydent, nie minister, nie szef sztabu, nie rząd. Z tego rozumiem, że sugestie rządu mają tylko charakter doradczy, a mówiąc inaczej pan prezydent mógłby na przykład mianować pana albo mnie generałem, jakby chciał albo profesorem? No profesorem to już pana mianować nie może, bo to się stało.
Marek Safjan: Ale to jest pytanie dokładnie tak samo dotyczące profesorów, znaczy czy profesor mógłby być mianowany w całkowicie dowolny sposób, bez kryteriów.
Jacek Żakowski: Czy pan mógłby zostać profesorem?
Marek Safjan: Mniej więcej tak można postawić to pytanie. Uważam właśnie, że nie.
Jacek Żakowski: Ale dlaczego Konstytucja tego nie pisze?
Marek Safjan: Konstytucja dzisiaj w Polsce jest przedmiotem zarzutów między innymi dlatego, że jest za bardzo rozgadana. Że ma zbyt wiele przepisów, że one są zbyt szczegółowe, a niektóre może za mało precyzyjne, ale za to składają się z wielu wyrazów.
Jacek Żakowski: Ale mogłaby być na przykład taka dyspozycja w konstytucji, że na wniosek Prezesa Rady Ministrów Pan Prezydent powołuje ambasadorów, generałów, profesorów, sędziów.
Marek Safjan: Ale w dalszym ciągu musi pozostawać jednak pewna sfera decyzyjności głowy państwa. I można by sobie wyobrazić oczywiście wskazanie w samej Konstytucji wyraźnych przesłanek mianowania profesorów, generałów, etc., tylko wyobraźmy sobie, jak wtedy wyglądałaby Konstytucja, byłoby to już całkowicie nieprzejrzyste. Po drugie, ponieważ to jest jednak decyzja głowy państwa, to musiałaby pozostać bliżej nieokreślone w samej Konstytucji przesłanki, które pozwalałyby Prezydentowi podjąć inne decyzje. Czyli krótko mówiąc, klauzula generalna: z ważnych powodów prezydent może odmówić.
Jacek Żakowski: Ale tryb odwoławczy musiałby być, jak w przypadku weta prezydenckiego. Może tak powinno być właśnie?
Marek Safjan: Niekoniecznie jak w przypadku weta prezydenckiego, ponieważ tutaj mamy do czynienia nie z ustawą, tylko z decyzjami indywidualnymi. Ustawa podlega bardzo swoistej procedurze, to jest jednak efekt prac całego parlamentu i prezydent musi mieć w takiej sytuacji dość ograniczone kompetencje, chociaż one są silne, ale ograniczone chociażby przez tą kwalifikowaną większość, która doprowadza do odrzucenia weta. Natomiast mi się wydaje, to jest problem jednak cały czas, nieustannie to powtarzam, standardu i kultury politycznej. Pamiętam, że niedawno, kilka miesięcy temu, w Radzie Europy pracowaliśmy nad takimi rekomendacjami dotyczącymi powołania sędziów. Statusu sędziów w krajach członkowskich Rady Europy. W większości krajów, które były tam reprezentowane przez ekspertów, głowa państwa ma tę ostateczną decyzję do aktów nominacyjnych. Ale też nikt nie podnosił problemu, jaki występuje w Polsce. Nikt. W efekcie, na moją zresztą prośbę zostało wprowadzone do projektu tych rekomendacji postanowienie, że nawet jeżeli mamy do czynienia w ostatniej fazie z podejmowaniem decyzji przez głowę państwa, jest to akt w zasadzie natury czysto oficjalnej i ceremonialnej, ale nie pozwalający na to, aby przedstawiciele władzy politycznej, a prezydent jest przedstawicielem władzy politycznej ingerowali w proces podejmowania decyzji, która powinna przechodzić przez możliwie zobiektywizowane i transparentne procedury. I to jest bardzo wyraźnie powiedziane w tych rekomendacjach, na razie jeszcze prace nad tym trwają i dobrze to oddaje intencje występujące pomiędzy relacjami głowa państwa - inne organy państwa. Te napięcia prawdopodobnie są niemożliwe do uniknięcia całkowicie, ale można je na pewno zmniejszać. Ja bym przestrzegał w każdym razie przed jednym. Przed tym, aby przez zmianę Konstytucji, poprzez odpowiednio precyzyjne zapisy prawne, poprzez taką a nie inną formułę próbować od razu, znakomicie poprawić jakość życia demokratycznego w Polsce. To jest nieprawda. To jest taka naiwna wiara bardzo często ludzi, którzy mają słabe doświadczenie prawne i są przekonani, że tylko poprzez zmianę prawa może następować poprawa sytuacji. Jestem przekonany, że jest inaczej.
Jacek Żakowski: Pan był bronił kształtu konstytucyjnego?
Marek Safjan: Generalnie bym bronił tego kształtu konstytucyjnego.
Jacek Żakowski: Bo na przykład profesor Markowski, który był tu przed chwilą, on co prawda jest politologiem, nie prawnikiem, ale zajmuje się systemami konstytucyjnymi, nie wyborczymi uważa, że albo silny prezydent albo senat. Że nadmiar jest tych przeszkód legislacyjnych w tych Polskich warunkach i że to powoduje to całe zamieszanie i zachęca do zamieszania właśnie.
Marek Safjan: Ja bym utrzymał ten kształt ustrojowy, natomiast, gdyby do tego miało dojść, chociaż nie jestem entuzjastą pomysłów szybkich zmian Konstytucji, zastanawiałbym się nad pewnymi korektami. Na przykład taka korekta mogłaby polegać na tym, że jeżeli Prezydent ma wątpliwości, powinien kierować sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Czyli ograniczyłbym zakres weta, dlatego, że rzeczywiście jest sytuacją niepokojącą, kiedy weto jest wykorzystywane z powodów czysto politycznych. Mieliśmy do czynienia z takimi przypadkami w przeszłości również, mam wrażenie, że decyzja podjęta w swoim czasie przez Aleksandra Kwaśniewskiego dotycząca podatku była decyzją o charakterze politycznym, przy czym argumentacja była konstytucyjna, ale pytanie zawsze powstaje w takiej sytuacji, dlaczego ustawa nie jest kierowana do Trybunału Konstytucyjnego. Więc ograniczyłbym tę możliwość ingerowania przez Prezydenta w proces ustawodawczy na rzecz poszerzenia kontroli tak zwanej prewencyjnej przez Trybunał Konstytucyjny, być może inaczej bym też ukształtował funkcje izby wyższej, czyli senatu. Uważam, że można by się zastanowić poważnie nad tym, czy senat nie powinien być zbudowany, jako swoista izba samorządowa jednak, powoływana według zupełnie innych kryteriów niż parlament, dlatego, że dzisiaj mamy do czynienia z takim refleksem tej samej partycypacji politycznej na poziomie każdej izby parlamentu i stąd dochodzi do niepotrzebnego powielania się tego samego układu w obu izbach. Tymczasem wydaje się, że senat mógłby pełnić ważną funkcję w państwie, gdyby był inaczej powoływany. Zdecydowanie według innej ordynacji, czy według innego klucza krótko mówiąc. Właśnie jako przedstawiciele samorządów, tego rodzaju system funkcjonuje zwłaszcza w państwach o strukturze federalnej. My nie jesteśmy federalnym krajem, ale jednak dąży się do tego, aby samorządy miały większy wpływ na bieg spraw, niż dotychczas i myślę, że takie umocowanie senatu, przyznanie mu kompetencji swoistej izby samorządowej bardzo mocno mogłoby dowartościować samorząd terytorialny, którego my ciągle nie jesteśmy w stanie docenić.
Marek Safjan: Sądzę, że przyczyny przede wszystkim leżą po stronie osobowości politycznych sposobów wykonywania urzędu. Sądzę, że mamy tutaj do czynienia rzeczywiście z niepokojącą sytuacją. Jest bardzo niedobrze dla państwa, jeżeli bardzo istotne decyzje, które powinny być podjęte muszą oczekiwać, przy czym ich podjęcie jest traktowane jako akt arbitralny ze strony tych, którzy mają odpowiednie kompetencje. Proszę zwrócić uwagę, że mamy do czynienia z bardzo długim wyczekiwaniem na nominacje sędziowskie. Poza tym wspomniał pan redaktor o generałach, profesorach, ambasadorach i powstaje pytanie rzeczywiście. Co się dzieję z tego rodzaju kompetencjami? Czy one mogą być traktowane jako przedmiot całkowicie swobodnej decyzji prezydenta, głowy państwa, czy też nie. Ja mam wątpliwości polegające na tym, że w demokratycznym państwie prawa wszystkie organy państwa muszą działać w sposób dostatecznie klarowny. Nie może być tak, że jakaś decyzja, jakiś ważny akt władzy publicznej nie jest uzasadniony, jest wynikiem całkowicie swobodnych i bliżej nieokreślonych intencji osoby podejmującej decyzję.
Jacek Żakowski: No tak, ale Konstytucja żadnych kryteriów panu prezydentowi tutaj nie narzuca poza ogólnymi, prawda?
Marek Safjan: To nie jest sprawa wyraźnych regulacji w samej Konstytucji, czy w innych aktach prawnych. To jest sprawa pewnego standardu prawnego. I jeżeli spoglądamy na funkcjonowanie mechanizmów prawnych, to jednym z podstawowych postulatów, który się wyłania najczęściej na tym tle, jest żądanie, żeby decyzje władz były podejmowane zawsze w sposób racjonalny, uzasadniony, przekonywujący dla opinii publicznej, pokazujący takie, a nie inne motywy.
Jacek Żakowski: To znaczy prezydent ma obowiązek tłumaczyć się z tego, dlaczego tych generałów nie powołał?
Marek Safjan: Uważam, że odmowa nominacji generalskich, profesorskich, czy sędziowskich, jeżeli to przechodzi odpowiedni tryb poprzedzający ten ostatni etap, jakim jest nominacja prezydencka, to powinna być zawsze oparta o wyraźne motywy. Przecież w istocie nikt nie wpisuje do Konstytucji, że decyzje dotyczące takiej, a nie innej sfery polityki, takiego, a nie innego programu w sferze społecznej, gospodarczej powinny być podejmowane w sposób racjonalny, mądry z uwzględnieniem określonych racji społecznych. Bo to jest wpisane w naturę demokracji. To jest po prostu nieodzowny element funkcjonowania społeczeństwa demokratycznego. I to trzeba zrozumieć. Myślę, że niestety w Polsce mamy do czynienia z sytuacją, w której piastowanie poszczególnych funkcji, czy tak zwani piastuni organów traktują to troszeczkę na zasadzie wyłączności swoich prerogatyw zapominając o tym, że jest to funkcja pełniona w imieniu i dla społeczeństwa. To nie jest funkcja pełniona w charakterze jakiegoś daru politycznego, czy trofeum politycznego, tylko jest to funkcja, która jest umiejscowiona w społeczeństwie demokratycznym i dla tego społeczeństwa realizowana.
Jacek Żakowski: Ale zaraz. Jeżeli konstytucja mówi, że pan prezydent mianuje na stopnie generalskie, to znaczy, że to pan prezydent, nie minister, nie szef sztabu, nie rząd. Z tego rozumiem, że sugestie rządu mają tylko charakter doradczy, a mówiąc inaczej pan prezydent mógłby na przykład mianować pana albo mnie generałem, jakby chciał albo profesorem? No profesorem to już pana mianować nie może, bo to się stało.
Marek Safjan: Ale to jest pytanie dokładnie tak samo dotyczące profesorów, znaczy czy profesor mógłby być mianowany w całkowicie dowolny sposób, bez kryteriów.
Jacek Żakowski: Czy pan mógłby zostać profesorem?
Marek Safjan: Mniej więcej tak można postawić to pytanie. Uważam właśnie, że nie.
Jacek Żakowski: Ale dlaczego Konstytucja tego nie pisze?
Marek Safjan: Konstytucja dzisiaj w Polsce jest przedmiotem zarzutów między innymi dlatego, że jest za bardzo rozgadana. Że ma zbyt wiele przepisów, że one są zbyt szczegółowe, a niektóre może za mało precyzyjne, ale za to składają się z wielu wyrazów.
Jacek Żakowski: Ale mogłaby być na przykład taka dyspozycja w konstytucji, że na wniosek Prezesa Rady Ministrów Pan Prezydent powołuje ambasadorów, generałów, profesorów, sędziów.
Marek Safjan: Ale w dalszym ciągu musi pozostawać jednak pewna sfera decyzyjności głowy państwa. I można by sobie wyobrazić oczywiście wskazanie w samej Konstytucji wyraźnych przesłanek mianowania profesorów, generałów, etc., tylko wyobraźmy sobie, jak wtedy wyglądałaby Konstytucja, byłoby to już całkowicie nieprzejrzyste. Po drugie, ponieważ to jest jednak decyzja głowy państwa, to musiałaby pozostać bliżej nieokreślone w samej Konstytucji przesłanki, które pozwalałyby Prezydentowi podjąć inne decyzje. Czyli krótko mówiąc, klauzula generalna: z ważnych powodów prezydent może odmówić.
Jacek Żakowski: Ale tryb odwoławczy musiałby być, jak w przypadku weta prezydenckiego. Może tak powinno być właśnie?
Marek Safjan: Niekoniecznie jak w przypadku weta prezydenckiego, ponieważ tutaj mamy do czynienia nie z ustawą, tylko z decyzjami indywidualnymi. Ustawa podlega bardzo swoistej procedurze, to jest jednak efekt prac całego parlamentu i prezydent musi mieć w takiej sytuacji dość ograniczone kompetencje, chociaż one są silne, ale ograniczone chociażby przez tą kwalifikowaną większość, która doprowadza do odrzucenia weta. Natomiast mi się wydaje, to jest problem jednak cały czas, nieustannie to powtarzam, standardu i kultury politycznej. Pamiętam, że niedawno, kilka miesięcy temu, w Radzie Europy pracowaliśmy nad takimi rekomendacjami dotyczącymi powołania sędziów. Statusu sędziów w krajach członkowskich Rady Europy. W większości krajów, które były tam reprezentowane przez ekspertów, głowa państwa ma tę ostateczną decyzję do aktów nominacyjnych. Ale też nikt nie podnosił problemu, jaki występuje w Polsce. Nikt. W efekcie, na moją zresztą prośbę zostało wprowadzone do projektu tych rekomendacji postanowienie, że nawet jeżeli mamy do czynienia w ostatniej fazie z podejmowaniem decyzji przez głowę państwa, jest to akt w zasadzie natury czysto oficjalnej i ceremonialnej, ale nie pozwalający na to, aby przedstawiciele władzy politycznej, a prezydent jest przedstawicielem władzy politycznej ingerowali w proces podejmowania decyzji, która powinna przechodzić przez możliwie zobiektywizowane i transparentne procedury. I to jest bardzo wyraźnie powiedziane w tych rekomendacjach, na razie jeszcze prace nad tym trwają i dobrze to oddaje intencje występujące pomiędzy relacjami głowa państwa - inne organy państwa. Te napięcia prawdopodobnie są niemożliwe do uniknięcia całkowicie, ale można je na pewno zmniejszać. Ja bym przestrzegał w każdym razie przed jednym. Przed tym, aby przez zmianę Konstytucji, poprzez odpowiednio precyzyjne zapisy prawne, poprzez taką a nie inną formułę próbować od razu, znakomicie poprawić jakość życia demokratycznego w Polsce. To jest nieprawda. To jest taka naiwna wiara bardzo często ludzi, którzy mają słabe doświadczenie prawne i są przekonani, że tylko poprzez zmianę prawa może następować poprawa sytuacji. Jestem przekonany, że jest inaczej.
Jacek Żakowski: Pan był bronił kształtu konstytucyjnego?
Marek Safjan: Generalnie bym bronił tego kształtu konstytucyjnego.
Jacek Żakowski: Bo na przykład profesor Markowski, który był tu przed chwilą, on co prawda jest politologiem, nie prawnikiem, ale zajmuje się systemami konstytucyjnymi, nie wyborczymi uważa, że albo silny prezydent albo senat. Że nadmiar jest tych przeszkód legislacyjnych w tych Polskich warunkach i że to powoduje to całe zamieszanie i zachęca do zamieszania właśnie.
Marek Safjan: Ja bym utrzymał ten kształt ustrojowy, natomiast, gdyby do tego miało dojść, chociaż nie jestem entuzjastą pomysłów szybkich zmian Konstytucji, zastanawiałbym się nad pewnymi korektami. Na przykład taka korekta mogłaby polegać na tym, że jeżeli Prezydent ma wątpliwości, powinien kierować sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Czyli ograniczyłbym zakres weta, dlatego, że rzeczywiście jest sytuacją niepokojącą, kiedy weto jest wykorzystywane z powodów czysto politycznych. Mieliśmy do czynienia z takimi przypadkami w przeszłości również, mam wrażenie, że decyzja podjęta w swoim czasie przez Aleksandra Kwaśniewskiego dotycząca podatku była decyzją o charakterze politycznym, przy czym argumentacja była konstytucyjna, ale pytanie zawsze powstaje w takiej sytuacji, dlaczego ustawa nie jest kierowana do Trybunału Konstytucyjnego. Więc ograniczyłbym tę możliwość ingerowania przez Prezydenta w proces ustawodawczy na rzecz poszerzenia kontroli tak zwanej prewencyjnej przez Trybunał Konstytucyjny, być może inaczej bym też ukształtował funkcje izby wyższej, czyli senatu. Uważam, że można by się zastanowić poważnie nad tym, czy senat nie powinien być zbudowany, jako swoista izba samorządowa jednak, powoływana według zupełnie innych kryteriów niż parlament, dlatego, że dzisiaj mamy do czynienia z takim refleksem tej samej partycypacji politycznej na poziomie każdej izby parlamentu i stąd dochodzi do niepotrzebnego powielania się tego samego układu w obu izbach. Tymczasem wydaje się, że senat mógłby pełnić ważną funkcję w państwie, gdyby był inaczej powoływany. Zdecydowanie według innej ordynacji, czy według innego klucza krótko mówiąc. Właśnie jako przedstawiciele samorządów, tego rodzaju system funkcjonuje zwłaszcza w państwach o strukturze federalnej. My nie jesteśmy federalnym krajem, ale jednak dąży się do tego, aby samorządy miały większy wpływ na bieg spraw, niż dotychczas i myślę, że takie umocowanie senatu, przyznanie mu kompetencji swoistej izby samorządowej bardzo mocno mogłoby dowartościować samorząd terytorialny, którego my ciągle nie jesteśmy w stanie docenić.
Jacek Żakowski: Na koniec twarde pytanie: czy prezydent Kaczyński nadużywa swojej władzy?
Marek Safjan: Nie chciałbym wprost na to pytanie odpowiadać. Powiem ogólnie: jest przejawem nadużywania standardu demokratycznego w państwie sytuacja, w której osoby odpowiedzialne, pełniące ważne funkcje publiczne podejmują swoje decyzje, czy występują na scenie publicznie w sposób, który nie respektuje wyraźnie określonego interesu, jest związany z motywacją polityczną, nie opiera się na jasnych, transparentnych przesłankach. Myślę, że każda sytuacja, w której mamy do czynienia z naruszeniem standardu demokratycznego jest zawsze w państwie demokratycznym niepokojąca. Dzisiaj moim zdaniem znacznie ważniejszy problem dotyczy nie tylko tych nominacji, o których mówimy, ale ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Muszę powiedzieć, że z ogromnym niepokojem spoglądam na sytuację swoistego pata, który zaistniał dzisiaj, ponieważ słyszymy, że ta ratyfikacja nie jest wcale oczywista, tymczasem ja powtórzę swoją tezę, która nie jest podzielana jednomyślnie przez wszystkich prawników: Pan Prezydent po podpisaniu ustawy wyrażającej zgodę na ratyfikację, nie może odmówić ratyfikacji, chyba, że skieruje sprawę do Trybunału Konstytucyjnego.
Jacek Żakowski: Nie może odmówić, ale może nie podpisywać.
Marek Safjan: Nie może odmówić, więc ma obowiązek podpisać, ma obowiązek podpisać, jeżeli nie skieruje Trybunału Konstytucyjnego. Konstytucja mówi, że Trybunał powinien badać ustawę na wniosek prezydenta, jeżeli ten ma wątpliwości konstytucyjne. Wobec tego należy uznać, że jeżeli nie ma tych wątpliwości konstytucyjnych i nie kieruje do Trybunału, powinien podpisać. Powinien podpisać możliwie najszybciej. To jest kwestia interpretacji samej Konstytucji.
Jacek Żakowski: No właśnie Polska tradycja jest taka, że interpretacja Konstytucji jest wyraźnie celowościowa, to znaczy każdy polityk ją interpretuje tak jak ma ochotę.
Marek Safjan: Taka jest dzisiaj interpretacja prawa w całej Europie. Ona powinna być celowościowa, tylko, że powinno się te cele określać w sposób racjonalny, mądry i zgodny z interesem publicznym, a nie politycznym.
Marek Safjan: Nie chciałbym wprost na to pytanie odpowiadać. Powiem ogólnie: jest przejawem nadużywania standardu demokratycznego w państwie sytuacja, w której osoby odpowiedzialne, pełniące ważne funkcje publiczne podejmują swoje decyzje, czy występują na scenie publicznie w sposób, który nie respektuje wyraźnie określonego interesu, jest związany z motywacją polityczną, nie opiera się na jasnych, transparentnych przesłankach. Myślę, że każda sytuacja, w której mamy do czynienia z naruszeniem standardu demokratycznego jest zawsze w państwie demokratycznym niepokojąca. Dzisiaj moim zdaniem znacznie ważniejszy problem dotyczy nie tylko tych nominacji, o których mówimy, ale ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Muszę powiedzieć, że z ogromnym niepokojem spoglądam na sytuację swoistego pata, który zaistniał dzisiaj, ponieważ słyszymy, że ta ratyfikacja nie jest wcale oczywista, tymczasem ja powtórzę swoją tezę, która nie jest podzielana jednomyślnie przez wszystkich prawników: Pan Prezydent po podpisaniu ustawy wyrażającej zgodę na ratyfikację, nie może odmówić ratyfikacji, chyba, że skieruje sprawę do Trybunału Konstytucyjnego.
Jacek Żakowski: Nie może odmówić, ale może nie podpisywać.
Marek Safjan: Nie może odmówić, więc ma obowiązek podpisać, ma obowiązek podpisać, jeżeli nie skieruje Trybunału Konstytucyjnego. Konstytucja mówi, że Trybunał powinien badać ustawę na wniosek prezydenta, jeżeli ten ma wątpliwości konstytucyjne. Wobec tego należy uznać, że jeżeli nie ma tych wątpliwości konstytucyjnych i nie kieruje do Trybunału, powinien podpisać. Powinien podpisać możliwie najszybciej. To jest kwestia interpretacji samej Konstytucji.
Jacek Żakowski: No właśnie Polska tradycja jest taka, że interpretacja Konstytucji jest wyraźnie celowościowa, to znaczy każdy polityk ją interpretuje tak jak ma ochotę.
Marek Safjan: Taka jest dzisiaj interpretacja prawa w całej Europie. Ona powinna być celowościowa, tylko, że powinno się te cele określać w sposób racjonalny, mądry i zgodny z interesem publicznym, a nie politycznym.
Źródło: TOK FM







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz