alx, PAP, IAR
2008-05-18, ostatnia aktualizacja 2008-05-18 11:09
W zawalonym podczas trzęsienia ziemi szpitalu w prowincji Syczuan ekipy ratunkowe znalazły pacjenta, który przeżył pod gruzami 139 godzin, czyli prawie sześć dób. Ratownicy coraz rzadziej natrafiają na żywych ludzi. Głosy i wołania o pomoc, które do niedawna słyszeli z zawalonych budynków, stopniowo milkną.
ZOBACZ TAKŻE
- Nowe wstrząsy i zagrożenie powodzią w spustoszonych przez trzęsienie ziemi Chinach (17-05-08, 10:29)
- Chiny: 80 godzin po trzęsieniu znaleziono żywego ucznia (16-05-08, 09:06)
- Chiny: Władze mogły przewidzieć trzęsienie ziemi? (15-05-08, 17:26)
Ratownikom kończy się czas
Prowadzone w setkach miejsc akcje ratownicze tylko sporadycznie kończą się szczęśliwie. Przeważnie spod gruzów wydobywane są ciała ludzkie, których liczba idzie w tysiące. Rząd chiński obawia się, że łączna liczba ofiar śmiertelnych może przekroczyć 50 tys.
Szacuje się, że pod gruzami może być nadal około 10 000 osób. Ratownicy nie ukrywają, że ich szanse na przeżycie są minimalne. Wszystkie przypadki uratowania ludzi graniczą z cudem, bowiem według ekspertów szanse na przeżycie pod gruzami dłużej niż 72 godziny są znikome.
Wstrząsy wtórne wywołały panikę
Prowincję Syczuan, w której znajdowało się epicentrum trzęsienia ziemi, nadal nawiedzają wstrząsy wtórne. Amerykańskie centrum geologiczne podało, że w rejonie poniedziałkowego kataklizmu odnotowano dziś wstrząs o sile ponad 6 stopni w skali Richtera. W ponad 10 milionowym Chengdu, które jest stolicą Syczuanu, wstrząs wywołał panikę wśród mieszkańców.
Tymczasem w wielu rejonach prowincji wzrasta zagrożenie powodziowe. Padający od kilku dni deszcz przyczynił się do wielu osunięć ziemi i lawin błotnych. Skały, które po trzęsieniu zablokowały koryta rzek, spowodowały powstanie ogromnych rozlewisk. Agencja prasowa Xinhua ostrzega, że powódź może pogłębić katastrofę humanitarną w regionie.
Do Syczuanu napływa pomoc z całego świata, a w akcji ratowniczej pomagają wyszkolone grupy specjalistów m.in. z Rosji, Japonii i Korei Południowej.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz