szop
2008-05-23, ostatnia aktualizacja 2008-05-23 15:54
Agnieszka Radwańska po zaciętym pojedynku wygrała z Bułgarką Cwetaną Pironkową 7:6, 3:6, 6:1 i awansowała do finału rozgrywanego w Turcji tenisowego turnieju Istanbul Cup. Teraz stoi przed szansą trzeciego triumfu w cyklu WTA. Musi tylko pokonać Jelenę Dementiewą
ZOBACZ TAKŻE
- Polki poznały rywalki na Roland Garros (23-05-08, 15:09)
- Olejniczak odpadł w trzeciej rundzie eliminacji turnieju Rolanda Garrosa (23-05-08, 13:14)
- Challenger ATP w Ferganie- Kubot w finale debla, odpadł w singlu (23-05-08, 08:31)
- Gospodarze już bez szans na zwycięstwo w turnieju o Puchar króla Hassana (22-05-08, 23:33)
- Sześć obronionych meczboli Ljubicića! (22-05-08, 23:28)
- Drużynowe mistrzostwa świata w tenisie (22-05-08, 21:45)
- Bacsinszky wyeliminowała Bondarenko i zagra o finał (22-05-08, 21:08)
- Turniej ATP w Poertschach :Dawidienko wygrywa (22-05-08, 20:52)
SERWISY
Radwańska: Co z Paryżem?
Agnieszka Radwańska - Cwetana Pironkowa 7:6, 3:6, 6:1
Polka występuje na kortach Istambuł Park niejako z przymusu, bo jako zawodniczka tzw. srebrnej listy WTA ma obowiązek zagrać w czterech turniejach tej rangi. Start, w kontekście zbliżającego się French Open, miała potraktować treningowo, ale dzięki zwycięstwu z Bułgarką Cwetaną Pironkową (7:6, 3:6, 6:1) zameldowała się w sobotnim finale. W nim zmierzy się z Dementiewą.
Radwańska ma z utytułowaną Rosjanką rachunki do wyrównania, bo przed trzema tygodniami przegrała z nią pokazowy mecz na kortach Warszawianki. Bilans oficjalnych spotkań tenisistek wynosi 1:1, ale nie było dotąd meczu, w którym krakowianka nie ugrałaby seta.
- W Stambule wykorzystaliśmy ładną pogodę i uzyskaliśmy sporo punktów. Takim treningiem nie pogardziłaby żadna z gwiazd - twierdzi Wiktor Archutowski, menedżer Radwańskich. - Pierwszy mecz trwał 40 minut, drugi ponad godzinę, a trzeci już dwie. Śmiejemy się z Agnieszką, że na finał trzeba liczyć cztery godziny.
Stawką jest nie tylko 140 punktów w rankingu WTA, ale i trzeci triumf w cyklu WTA. Faworytką będzie jednak Rosjanka, która na swoimi koncie ma już dziewięć wygranych turniejów w karierze, a w drodze do finału nie straciła nawet seta. Agnieszce przydarzyły się wpadki z Andreją Klepac i Pironkową.
Zaraz po finale najlepsza Polska tenisistka musi się przetransportować do Paryża, gdzie w niedzielę rozpoczyna się wielkoszlemowy French Open. Pierwszą rywalką rozstawionej z numerem czternastym krakowianki będzie Ukrainka Maria Korytczewa. Mecz ma się odbyć w poniedziałek. Natomiast Marta Domachowska o awans do drugiej rundy zmierzy się z Rossaną De Los Rios z Paragwaju.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz