2008-05-23, ostatnia aktualizacja 2008-05-23 20:19
Senat USA odrzucił wniosek George'a Busha o zwiększenie pomocy wojskowej dla Polski o 20 milionów dolarów. Przedstawiciele amerykańskiej administracji zapewniają, że będą walczyć o przywrócenie tej kwoty.
ZOBACZ TAKŻE
- Rossijskaja Gazieta: Waszyngton przerwał lot fantazji Warszawy (23-05-08, 15:17)
- Prezydent: Polskie żądania w sprawie tarczy muszą być realne (22-05-08, 18:50)
- USA nie pomogą w modernizacji polskiej armii (22-05-08, 07:43)
- Ameryka nas popędza (13-05-08, 01:00)
Zobacz także: Polska prowadzi rozmowy z Rosją ws. tarczy
W projekcie przyszłorocznego budżetu Pentagonu na pomoc wojskową dla Polski przewidziano 27 milionów dolarów. Jednak George Bush poprosił niedawno Kongres o zwiększenie tej kwoty do 47 milionów.
Stephen Mull amerykański dyplomata negocjujący z rządem RP w sprawie tarczy rakietowej pociesza, że decyzja izby wyższej amerykańskiego parlamentu nie jest ostateczna i zapewnia że nadal będzie pracować nad tym by przekonać Kongres iż dodatkowe pieniądze są rzeczywiście potrzebne.
Mull podkreślił jednak, że amerykańskiej pomocy wojskowej dla Polski nie należy sprowadzać tylko do pieniędzy. Jego zdaniem trzeba zwrócić również uwagę na wspólne planowanie wojskowe czy wymianę wywiadowczą.
Gdy na początku maja Bush składał wniosek o zwiększenie pomocy, przedstawiciel Departamentu Stanu, który zastrzegł sobie anonimowość mówił Associated Press, że wniosek związany jest z prowadzonymi ze stroną polską rokowaniami na temat tarczy antyrakietowej.
Według wspomnianego funkcjonariusza, wniosek - zawarty w szerszym dokumencie budżetowym - miał na celu spełnienie postulatów Polski, która domaga się pomocy amerykańskiej w unowocześnieniu swoich sił zbrojnych w zamian za zgodę na umieszczenie na swoim terytorium bazy z 10 pociskami przechwytującymi.
"Polska jest odpowiedzialna za modernizację swoich sił zbrojnych"
Dziś Stephen Mull nie chciał spekulować kiedy możliwe jest osiągnięcie polsko-amerykańskiego porozumienia w sprawie tarczy antyrakietowej. Wczoraj mówił, że Polska będzie musiała sama pokryć większość kosztów unowocześnienia swego systemu obronnego. - Oni (Polacy) mają wielkie marzenia, jeśli chodzi o to, czego chcą - powiedział Reuterowi po konferencji na temat broni kasetowej. Więcej
Dziś na konferencji Mull sugerował, że jego wypowiedź dla Reutera, była wynikiem przejęzyczenia, albo została przekręcona przez agencję. "Nie lubię tego terminu: marzenia. Nie użyłem tego tak dokładnie" - powiedział ambasador. Zapytany wprost, czy uważa polskie żądania za nadmierne, odpowiedział: "Tego bym wcale nie powiedział. Żałuję, że stworzyło to takie wrażenie".
Dał jednak do zrozumienia, że podtrzymuje swoje oświadczenie dla Reutera, że Polska nie może liczyć na pełne pokrycie przez USA kosztów unowocześnienia swych wojsk i większość będzie musiała sfinansować sama. - Uważamy, że to Polska jest zasadniczo odpowiedzialna za modernizację swoich sił zbrojnych, chociaż my będziemy jej pomagać w dłuższej perspektywie - powiedział.
Podkreślił, że Polska jest największym odbiorcą amerykańskiej pomocy wojskowej w Europie i szóstym krajem na świecie pod tym względem.
"Nasz sojusz z Polską jest nienaruszalny"
Mull mówił, że polskie postulaty związane ze sprawą tarczy, a dotyczące pomocy USA w modernizacji polskiej armii nie są wygórowane. Podkreślił też, że pomagając Polsce w tym zakresie, USA będą się kierować wyłącznie potrzebami wojsk polskich w tej dziedzinie i nie będą brały pod uwagę ewentualnych zastrzeżeń innych państw, np. Rosji.
"Nasz sojusz z Polską jest nienaruszalny i dlatego popieraliśmy tak entuzjastycznie wejście Polski do NATO. Więc nie bierzemy w istocie pod uwagę politycznych opinii żadnych krajów, kiedy mówimy o bezpieczeństwie Polski. Są oczywiście wyzwania, na przykład niektóre bardziej nowoczesne systemy obronne mogą być bardzo drogie, zwłaszcza systemy obrony powietrznej. Ale rozważając polskie potrzeby w tym zakresie, rozważamy jedynie poglądy Polski" - powiedział.
Ambasador wyraził nadzieję, że rozmowy na temat amerykańskiej pomocy w modernizacji polskiej armii - które, jak podkreślił, toczą się "niezależnie" od negocjacji na temat tarczy - zakończą się w lecie br.
Mull odmówił wyraźnej deklaracji, co rząd USA uczyni, jeżeli negocjacje zakończą się fiaskiem.
"Nie chcę o tym spekulować. Polska to najlepsze miejsce dla bazy rakiet (przechwytujących) z wielu powodów. Jeżeli jednak Polska zdecyduje, że nie jest to właściwe, że nie chce się zobowiązywać, uszanujemy taką decyzję. Polska to nasz przyjaciel i sojusznik. Wtedy będziemy się poważniej rozglądać za innymi opcjami" - powiedział.
W projekcie przyszłorocznego budżetu Pentagonu na pomoc wojskową dla Polski przewidziano 27 milionów dolarów. Jednak George Bush poprosił niedawno Kongres o zwiększenie tej kwoty do 47 milionów.
Stephen Mull amerykański dyplomata negocjujący z rządem RP w sprawie tarczy rakietowej pociesza, że decyzja izby wyższej amerykańskiego parlamentu nie jest ostateczna i zapewnia że nadal będzie pracować nad tym by przekonać Kongres iż dodatkowe pieniądze są rzeczywiście potrzebne.
Mull podkreślił jednak, że amerykańskiej pomocy wojskowej dla Polski nie należy sprowadzać tylko do pieniędzy. Jego zdaniem trzeba zwrócić również uwagę na wspólne planowanie wojskowe czy wymianę wywiadowczą.
Gdy na początku maja Bush składał wniosek o zwiększenie pomocy, przedstawiciel Departamentu Stanu, który zastrzegł sobie anonimowość mówił Associated Press, że wniosek związany jest z prowadzonymi ze stroną polską rokowaniami na temat tarczy antyrakietowej.
Według wspomnianego funkcjonariusza, wniosek - zawarty w szerszym dokumencie budżetowym - miał na celu spełnienie postulatów Polski, która domaga się pomocy amerykańskiej w unowocześnieniu swoich sił zbrojnych w zamian za zgodę na umieszczenie na swoim terytorium bazy z 10 pociskami przechwytującymi.
"Polska jest odpowiedzialna za modernizację swoich sił zbrojnych"
Dziś Stephen Mull nie chciał spekulować kiedy możliwe jest osiągnięcie polsko-amerykańskiego porozumienia w sprawie tarczy antyrakietowej. Wczoraj mówił, że Polska będzie musiała sama pokryć większość kosztów unowocześnienia swego systemu obronnego. - Oni (Polacy) mają wielkie marzenia, jeśli chodzi o to, czego chcą - powiedział Reuterowi po konferencji na temat broni kasetowej. Więcej
Dziś na konferencji Mull sugerował, że jego wypowiedź dla Reutera, była wynikiem przejęzyczenia, albo została przekręcona przez agencję. "Nie lubię tego terminu: marzenia. Nie użyłem tego tak dokładnie" - powiedział ambasador. Zapytany wprost, czy uważa polskie żądania za nadmierne, odpowiedział: "Tego bym wcale nie powiedział. Żałuję, że stworzyło to takie wrażenie".
Dał jednak do zrozumienia, że podtrzymuje swoje oświadczenie dla Reutera, że Polska nie może liczyć na pełne pokrycie przez USA kosztów unowocześnienia swych wojsk i większość będzie musiała sfinansować sama. - Uważamy, że to Polska jest zasadniczo odpowiedzialna za modernizację swoich sił zbrojnych, chociaż my będziemy jej pomagać w dłuższej perspektywie - powiedział.
Podkreślił, że Polska jest największym odbiorcą amerykańskiej pomocy wojskowej w Europie i szóstym krajem na świecie pod tym względem.
"Nasz sojusz z Polską jest nienaruszalny"
Mull mówił, że polskie postulaty związane ze sprawą tarczy, a dotyczące pomocy USA w modernizacji polskiej armii nie są wygórowane. Podkreślił też, że pomagając Polsce w tym zakresie, USA będą się kierować wyłącznie potrzebami wojsk polskich w tej dziedzinie i nie będą brały pod uwagę ewentualnych zastrzeżeń innych państw, np. Rosji.
"Nasz sojusz z Polską jest nienaruszalny i dlatego popieraliśmy tak entuzjastycznie wejście Polski do NATO. Więc nie bierzemy w istocie pod uwagę politycznych opinii żadnych krajów, kiedy mówimy o bezpieczeństwie Polski. Są oczywiście wyzwania, na przykład niektóre bardziej nowoczesne systemy obronne mogą być bardzo drogie, zwłaszcza systemy obrony powietrznej. Ale rozważając polskie potrzeby w tym zakresie, rozważamy jedynie poglądy Polski" - powiedział.
Ambasador wyraził nadzieję, że rozmowy na temat amerykańskiej pomocy w modernizacji polskiej armii - które, jak podkreślił, toczą się "niezależnie" od negocjacji na temat tarczy - zakończą się w lecie br.
Mull odmówił wyraźnej deklaracji, co rząd USA uczyni, jeżeli negocjacje zakończą się fiaskiem.
"Nie chcę o tym spekulować. Polska to najlepsze miejsce dla bazy rakiet (przechwytujących) z wielu powodów. Jeżeli jednak Polska zdecyduje, że nie jest to właściwe, że nie chce się zobowiązywać, uszanujemy taką decyzję. Polska to nasz przyjaciel i sojusznik. Wtedy będziemy się poważniej rozglądać za innymi opcjami" - powiedział.
Przeczytaj 182 komentarze na Forum







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz