tm
2008-06-22, ostatnia aktualizacja 2008-06-22 09:05
Jeszcze nigdy w jego ponad 17-letniej historii wartość WIG-u nie spadała równie długo co obecnie bez przynajmniej 20 proc. korekty - napisał na swoim blogu w portalu Gazeta.pl Wojciech Białek, analityk SEB TFI.
ZOBACZ TAKŻE
- ZA Puławy ostrzą sobie zęby na akcje Ciechu (23-06-08, 07:47)
- Roszady w indeksach na GPW (20-06-08, 20:21)
- GPW w dół, zmasowany atak byków nie powiódł się (20-06-08, 17:27)
- KNF o bankach: Nie możemy mówić o sytuacji kryzysowej (20-06-08, 14:10)
- Analitycy: To może być dobry moment na kupno akcji banków (20-06-08, 10:39)
- GPW w dół. Byki przegrały przez produkcję przemysłową (18-06-08, 17:49)
SERWISY
Gdy zdarzy nam się wyjątkowo długo czekać na przystanku na przyjazd autobusu może to oznaczać dwie rzeczy: albo autobus pojawi się na zakręcie już za chwilę dokładnie w momencie, w którym zrezygnujemy z dalszego czekania (po prostu zdarzyła się jakaś bardzo rzadka koincydecja zdarzeń, która wpłynęła na dłuższe niż zwykle się to zdarza opóźnienie), albo też autobus nie przyjedzie ani za chwilę ani w ogóle tego dnia, bo zdarzyło się coś, co całkowicie znosi dotychczasowe zależności (np. strajk kierowców). W pierwszym przypadku utrata cierpliwości i rezygnacja z czekania byłaby błędem, w drugim wprost przeciwnie.
Z nieco podobną sytuacją mamy obecnie do czynienia na rynku akcji Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych.
Jeszcze nigdy w jego ponad 17-letniej historii wartość WIG-u nie spadała równie długo co obecnie bez przynajmniej 20 proc. korekty.
Co taki rekordowo długi spadek oznacza? Czy zwiększa on prawdopodobieństwo rozpoczęcia wzrostów? Czy też wprost przeciwnie: słabość rynku w okresie, który powinien przynieść korektę - zawsze w historii GPW po tak dużym spadku w ciągu kilku miesięcy następowało przynajmniej 20 proc. korekcyjne odbicie w górę - zapowiada nadejście kolejnej silnej fali bessy na rynku akcji?
Osobiście skłaniam się ku drugiej odpowiedzi. Wskaźniki wyprzedzające koniunktury gospodarczej zarówno w kraju jak i na świecie dosyć jednoznacznie sugerują, że z punktu widzenia wzrostu gospodarczego lata 2007-2008 powinny być porównywalne do lat 2000-2001. To oznacza, że dobre - dla rynku akcji - wieści z gospodarki nie zaczną napływać przed początkiem 2009 roku.
Pełny tekst analizy na blogu Wojciecha Białka z SEB TFI w portalu Gazeta.pl.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz