niedziela, 24 sierpnia 2008

USA-HIS 118-107 Amerykanie powracają na koszykarski tron

Michał Owczarek
2008-08-24, ostatnia aktualizacja 2008-08-24 13:23
Zobacz powiększenie
Amerykanie świętują złoto Drużyny Odkupienia
Fot. Eric Gay AP

Po ośmiu latach dotkliwych porażek Amerykanie zdobyli złoty medal olimpijski. W finale Hiszpanie zawiesili poprzeczkę wysoko, ale zdeterminowani gracze z USA grali z niesamowitą skutecznością z gry i wygrali ostatecznie 118:107.

Zobacz powiekszenie
Fot. Eric Gay AP
Carmelo Anthony w obronie przeciwko Marcowi Gasolowi
Zobacz powiekszenie
Fot. LUCY NICHOLSON REUTERS
LeBron James, Deron Williams i Carlos Boozer
Zobacz powiekszenie
Fot. SERGIO PEREZ REUTERS
Juan Carlos Navarro i Kobe Bryant walczą o piłkę
Zobacz powiekszenie
Fot. Charlie Riedel AP
Kobe Bryant unika bloku Pau Gasola
Zobacz powiekszenie
Fot. Eric Gay AP
Dwight Howard fauluje Pau Gasola
Zobacz powiekszenie
Fot. Dusan Vranic AP
Dwayne Wade i Chris Bosh walczą o piłkę z Raulem Lopezem
Zobacz powiekszenie
Fot. JASON REED REUTERS
LeBron James kontra Pau Gasol
Złoty Redeem Team. A co będzie w Turcji? »

- Hiszpanie na pewno nie zagrają z USA tak źle jak w meczu grupowym, gdy przegrali różnicą 37 punktów. Jeśli przegrają, to na pewno nie aż tak - mówił Sergio Hernandez, trener Argentyny.

Już przed meczem było wiadomo, że w finale na pewno nie zagra kontuzjowany Jose Calderon. - Ciężko mu było się z tym pogodzić, ale wie, że z ławki rezerwowych też może pomóc kolegom - mówił lekarz reprezentacji Hiszpanii.

Przed meczem Hiszpanie, mistrzowie świata zapowiadali, że się nie poddadzą i będą walczyć do końcowej syreny. I swe obietnice wypełnili. Amerykanie byli zaskoczeni dobrą grą rywali. Już w pierwszej kwarcie Hiszpanie prowadzili nawet pięcioma punktami, ale zespół trenera Krzyzewskiego szybko zniwelował straty. Wielką formę na finał przygotował Dwayne Wade. Gracz Miami Heat w pierwszej połowie rzucił 21 punktów, myląc się zaledwie dwukrotnie. Amerykanie prowadzili, bo trafiali z niesamowitą skutecznością (momentami nawet 75 proc.) i wykorzystywali proste, acz rzadkie straty Hiszpanów.

W trzeciej kwarcie Hiszpanie skoncentrowali się na wyprowadzani piłki. Zaczęli grać szybciej, lepiej dzielili się piłką i szukali partnerów na czystych pozycjach. W obronie postawili strefę, która zaczęła przynosić korzyści. Reprezentacja USA nie trafiała już raz za razem z dystansu, a przewaga stopniał do zaledwie czterech punktów. Dopiero pod koniec kwarty znaleźli pomysł na defensywę rywali. Podaniami do wysokich zawodników rozciągali strefę, którzy dogrywali do wchodzących z obwodu

W czwartej kwarcie drugi bieg włączyli Hiszpanie. Na osiem minut przed końcem fantastycznie zagrali Rudy Fernandez z Pau Gasolem, a chwilę później trafił za trzy Fernandez i przewaga USA stopniała do zaledwie dwóch punktów. Na trzy minuty przed końcem trójkę z faulem trafił Bryant, czym uciszył całą halę. Amerykanie wzięli się do roboty, zaczęli mocniej grać w obronie i odskoczyli na dziewięć punktów. W końcówce Hiszpanie przestali trafiać.

Osiem lat czekali Amerykanie na złoty medal na imprezie rangi światowej. Pasmo porażek zaczęło się od szóstego miejsca na mistrzostwach świata w 2002 roku, których Amerykanie byli gospodarzami. W 2004 roku zespół złożony z gwiazd NBA (Duncan, Iverson, James) przywiózł z igrzysk w Atenach tylko brązowy medal. Na mistrzostwach świata w Japonii w 2006 roku też byli tylko trzeci.

Redeem Team (Drużyna Odkupienia) spełnił swoje zadanie. Nakreślony przed trzema laty plan przez Mike'a Krzyzewskiego okazał się skuteczny. Już pierwsze mecze w Pekinie pokazały, że Amerykanie nie odpuszczą. Do ćwierćfinałów awansowali bez żadnych problemów, a rywali rozbijali w pył różnicą ponad 30 punktów, czym przypominali legendarny Dream Team z igrzysk w Barcelonie. Wielkich problemów nie mieli także w ćwierćfinale z Australią i w półfinale z Argentyną. W finale zdeterminowani Hiszpanie zagrali rewelacyjnie i postawili rywalom wysokie wymagania, ale to nie wystarczyło.

Amerykanie grali perfekcyjnie. Nauczyli radzić sobie z obroną strefową, często trafiali z dystansu (13 w meczu z Hiszpanią). Nie zawiodły też największe gwiazdy. Powracający po kontuzji Wade raz po raz dziurawił kosz rywali rzutami za trzy (trafił cztery razy), a w kluczowych momentach nie mylił się Bryant. Ci dwaj zawodnicy, wraz z LeBronem Jamsem i Chrisem Paulem mieli największy udział w złotym medalu dla Amerykanów. Nie można też zapomnieć o Jasonie Kiddzie, z którym Amerykanie jeszcze nigdy nie przegrali (57 zwycięstw z nim w składzie!).

Mistrzowie świata mogą być ze swej postaw dumni. Postawili rywalom wysokie wymagania. Świetnie zagrali zwłaszcza pod atakowanym koszem (15 zbiórek). Bracia Gasol, Fernandez i Navarro pokazali, że nie przypadkowo znaleźli się w NBA. To po ich akcjach Hiszpania odrabiała straty. Wielki mecz zagrał także niespełna 18-letni Ricky Rubio. młody rozgrywający zastępował kontuzjowanego Calderona i z tej roli wywiązał się świetnie. Mecz zakończył z sześcioma punktami i zbiórkami, trzema asystami oraz przechwytami i miał tylko dwie straty.

W meczu o brąz Argentyna pewnie pokonała Litwę. Złoci medaliści poprzednich igrzysk zagrali w o brąz bez kontuzjowanego Manu Ginobiliego, ale mimo to nie mieli problemów z rywalami. świetnie zagrał Carlos Delfino, który rzucił 20 punktów i miał 8 zbiórek, a Luis Scola dołożył 18 punktów. Najskuteczniejsi wśród pokonanych Litwinów byli Ramunas Siskauskas (15 pkt) i Rimantas Kaukenas (14 pkt).

Hiszpania - USA 107:118 (31:38, 30:31, 21:22, 25: 27)

Hiszpania: Fernandez 22, P. Gasol 21, Navarro 18, Jimenez 12, M. Gasol 11, Reyes 10, Rubio 6, Garbajosa 3, Mumbru 2, Rodrigeuz 2, Lopez 0.

USA: Wade 27, Bryant 20, James 14, Anthony 13, Paul 13, Bosh 8, Howard 8, Williams 7, Prince 6, Kidd 2, Boozer 0, Redd 0.

Brak komentarzy: