środa, 5 września 2007

Jak ministerialny urzędnik interpretuje zasadę, że nikt nie może być zmuszony do oskarżania samego siebie

Rzeczpospolita 2007-09-05

Źle się dzieje, jeśli przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości usiłuje przekonać zwykłych śmiertelników, że prawo jest tylko zbiorem przepisów (które należy przede wszystkim odczytywać, w żadnym wypadku interpretować), a nie spójnym systemem norm będących wyrazem aksjologii znajdującej swoje źródła w zasadzie demokratycznego państwa prawnego - twierdzą adwokat Roman Nowosielski i aplikant adwokacki Maciej Śledź, wspólnik i pracownik Kancelarii Nowosielski, Gotkowicz i partnerzy Adwokaci i Radcy Prawni z siedzibą w Gdańsku


Do takiej bowiem konkluzji prowadzą rozważania Marcina Warchoła, asystenta ministra sprawiedliwości ("Czy świadkowie mają prawo kłamać", "Rz" z 25 sierpnia). Poddał on krytyce uchwałę Sądu Najwyższego z 26 kwietnia 2007 r. (I KZP 4/07, Biuletyn SN 2007/4/18), stwierdzającą: "Nie ponosi odpowiedzialności karnej na podstawie art. 233 §1 k. k. osoba, która przesłuchana została w charakterze świadka wbrew wynikającemu z art. 313 §1 k. p. k. nakazowi przesłuchania jej jako podejrzanego".

Grzech uproszczenia

Sposób rozumowania autora artykułu jest następujący: skoro osoba przesłuchana w charakterze świadka zeznała nieprawdę, a obowiązuje przepis art. 233 § 1 k. k., który takie zachowanie penalizuje, to podlega ona odpowiedzialności karnej. Niestety, ten prosty sylogizm obarczony jest ciężkim grzechem uproszczenia.

Mało tego, autor bagatelizuje fakty, na gruncie których zapadło orzeczenie, mimo iż właśnie one miały decydujące znaczenie dla podjęcia przez SN uchwały o takiej, a nie innej treści.

Leokadia N. stanęła pod zarzutem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań w postępowaniu przygotowawczym, w którym była przesłuchiwana jako świadek,mimo że organy ścigania -jak wynika z uzasadnienia uchwały -dysponowały już materiałem dowodowym uzasadniającymi podejrzenie, że to właśnie ona popełniła zarzucany czyn. Nakazywało to (art. 313 §1 k. p. k.) sporządzenie postanowienia o przedstawieniu zarzutów, ogłoszenie tegoż postanowienia L. N. i przesłuchanie jej jako podejrzanej.

Co więcej, SN dokonał samodzielnych ustaleń dotyczących statusu procesowego L. N. i posługując się "kryterium dowodowym sprawy" (art. 313 §1 k. p. k.), stwierdził, że w istocie to ona powinna występować w sprawie w charakterze podejrzanej, a nie świadka, co w sposób istotny wpłynęłoby na sferę jej uprawnień i obowiązków procesowych.

Co innego świadek, co innego podejrzany

Status podejrzanego (oskarżonego) istotnie różni się od statusu świadka. Podejrzany (oskarżony) nie ma bowiem obowiązku dowodzenia swojej niewinności ani dostarczania dowodów na swoją niekorzyść (art. 74 §1 k. p. k.), ma prawo składać wyjaśnienia, może jednak bez podania powodów odmówić odpowiedzi na poszczególne pytania lub odmówić składania wyjaśnień (art. 175 § 1 k. p. k.).

Wreszcie, co szczególnie istotne w tej sprawie, na podejrzanym (oskarżonym) nie spoczywa obowiązek mówienia prawdy i nie uprzedza się go o odpowiedzialności karnej za zeznanie nieprawdy lub jej zatajenie, co z kolei ma szczególne znaczenie dla odpowiedzialności karnej świadka za składanie fałszywych zeznań i braku tej odpowiedzialności w odniesieniu do podejrzanego (oskarżonego).

Te gwarancje podejrzanego (oskarżonego) stanowią fundament szeroko rozumianego prawa do obrony, które (art. 42 ust. 2 konstytucji) przysługuje każdemu, przeciwko komu prowadzone jest postępowanie karne, we wszystkich stadiach postępowania.

W tym stanie rzeczy opóźnienie w poinformowaniu osoby podejrzanej o postanowieniu przedstawienia zarzutów lub w ogóle zaniechanie tej czynności przez organy ścigania jest oczywistą nieprawidłowością powodującą dla tej osoby rażąco negatywny skutek w razie wykorzystania jej w tym czasie jako osobowego źródła dowodowego nieposiadającego prawa do odmowy wyjaśnień, na co trafnie zwrócił uwagę SN, powołując się na głosy doktryny prawa.

Ewidentne zaniechanie

Marcin Warchoł słusznie zwraca uwagę na problem, jaki pojawia się w związku z treścią art. 183 k. p. k., zgodnie z którym również świadek może się uchylić od odpowiedzi napytanie, jeżeli mogłaby narazić go lub osobę najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe. Niemniej trzeba pamiętać o dwóch istotnych okolicznościach związanych z opisaną sprawą.

Po pierwsze -doszło do ewidentnego zaniechania ze strony organów ścigania. W rzeczywistości przesłuchiwały one w charakterze świadka osobę, wobec której powinno zostać wydane postanowienie o przedstawieniu zarzutów, co sprawia, że zamiast uprawnienia z art. 183 k. p. k., które siłą rzeczy wskazuje organom ścigania pewien kierunek działania, osobie tej przysługiwało uprawnienie z art. 175 k. p. k. Po drugie - L. N. przysługiwało już faktycznie na ówczesnym etapie postępowania szerzej ujęte prawo do obrony, które nie zostało jej wskutek opisanych zaniechań organów ścigania "udostępnione", jak trafnie zauważył SN w uzasadnieniu uchwały.

Drogowskaz dla sądów

Co szczególnie istotne, to fakt, że SN wyszedł z założenia - i można oczekiwać, że tym tropem pójdą sądy powszechne, rozstrzygając podobne sprawy -że w toku postępowania sądy są uprawnione do samodzielnego dokonywania ustaleń w odniesieniu do statusu procesowego danej osoby. Tak więc nie nazwa formularza wykorzystanego wtoku przesłuchania przez organy ścigania ani treść pouczeń w nim zawartych będą miały decydujące znaczenie dla rozstrzygnięcia, czy dana osoba posiada status świadka, czy podejrzanego, lecz kwestię tę trzeba będzie ocenić na podstawie kryterium dowodowego, które pozwoli podjąć decyzję co do rzeczywistej sytuacji prawnej tej osoby.

Takie rozwiązanie należy uznać za wyjątkowo trafne, gdyż tylko w ten sposób sądy powszechne będą wstanie podjąć mądrą i - co najważniejsze - sprawiedliwą decyzję o ewentualnej odpowiedzialności karnej w podobnych jak opisana sprawach.

Kulą w płot

Tak więc larum podniesione przez pana Warchoła, że oto SN podejmuje uchwały bez przemyślanego uzasadnienia, czy wręcz contra legem, jest nieuzasadnione.

Lektura uzasadnienia uchwały prowadzi do wniosku, że, owszem, w pewien sposób jesteśmy świadkami kształtowania się nowego kontratypu pozaustawowego na gruncie obowiązującego kodeksu karnego, lecz wyłączenie bezprawności w tej sprawie miało swoje głębokie uzasadnienie w jej stanie faktycznym oraz w zasadzie prawa do obrony eksponowanej przez konstytucję i uszczegółowionej w k. p. k. Niewątpliwie bowiem zaniechania organów ścigania nie mogą prowadzić do pozbawienia obywateli prawa do obrony, tym bardziej zaś do ponoszenia przez nich dodatkowej odpowiedzialności karnej, w tym wypadku z art. 233 §1 k. k.

Roman Nowosielski, Maciej Śledź

Brak komentarzy: