Statystyka środków zapobiegawczych |
Warszawska prokuratura zastosowała takie środki zapobiegawcze wobec byłego szefa MSWiA 31 sierpnia br., po dwóch dniach przesłuchań. Postawiła Kaczmarkowi zarzut utrudniania śledztwa w sprawie przecieku z lipcowej akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa poprzez składanie fałszywych zeznań i namawianie do takiego przestępstwa ówczesnego szefa policji.
Nie wystąpiła jednak o jego aresztowanie. Zastosowała kaucję i zakaz opuszczania kraju. Kaczmarkowi wyznaczono przy tym siedem dni na wpłatę 100 tys. zł, ale mający status podejrzanego były szef MSWiA poinformował zaraz po zwolnieniu, że nie ma takich pieniędzy i ich nie wpłacił. Złożył natomiast zażalenie do sądu.
Kaucja i zakaz do weryfikacji
Środowe posiedzenie Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów w tej sprawie było niejawne, nie przedstawiono też uzasadnienia. Według adwokata Krzysztofa Stępińskiego, jednego z obrońców Kaczmarka, uzasadnienie sądu było jednak "miażdżące" dla prokuratury. Drugi adwokat Wojciech Brochwicz powiedział, że sąd uwzględnił wszystkie argumenty zażalenia. Prokuratorzy nie chcieli rozmawiać z dziennikarzami.
Sędzia Wojciech Małek, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie, powiedział "Rz", że orzeczenie prokuratury o kaucji i zakazie opuszczania kraju dla Kaczmarka nie zawierało uzasadnienia ani powołania się na dowody, które legły u jego podstaw. Przytaczało natomiast kodeksowe przepisy. Nie oznacza to jednak, że sąd zdyskwalifikował zupełnie decyzję prokuratury, ani że zastosowane środki nie miały podstaw. Prokuratura musi ponownie rozpatrzyć sprawę, a zwłaszcza uzasadnić swoją decyzję. Nie jest to więc przyznanie pełnej racji którejś ze stron.
Przypomnijmy, że tydzień temu sąd rejonowy uznał za bezzasadne i nieprawidłowe zatrzymanie Kaczmarka dokonane przez ABW 30 sierpnia (zatrzymanie w znaczeniu środka przymusu). Prokuratura na konferencji prasowej (co było precedensem) skrytykowała orzeczenie sądu i wytknęła mu brak bezstronności.
Gdy areszt nie jest konieczny
Kaucję prokuratur stosuje zwykle wtedy, gdy uzna, że areszt nie jest konieczny. Dla podsądnego jest jest to cena wolności, przynajmniej do czasu skazania.
Nie ma prostej zasady wyznaczania jej wysokości, a w oczach adwokatów prokuratorzy mają zwykle wygórowane wyobrażenie o zasobach podsądnych.
W sprawach o kradzież mienia większej wartości cena "wolności" to ok. 10 procent zarzucanej podejrzanemu szkody. Drobna kradzież też jest przestępstwem: od złodzieja betoniarki wartej 800 zł zażądano 5 tys. kaucji.
Wolnościowa triada
Niezależnie od wysokości kaucja jest jednym z najbardziej popularnych środków zapobiegawczych (patrz infografika).
- Zwykle wyznacza się ją, gdy prokuratura uzna, że areszt nie jest niezbędny i stosuje wraz z policyjnym dozorem i zakazem opuszczania kraju (zatrzymaniem paszportu) -wskazuje adwokat Jacek Kondracki.
Kaucja, a mówiąc językiem prawników: poręczenie majątkowe, może mieć postać pieniędzy (na oprocentowanym rachunku), papierów wartościowych, ale też ustanowienia zastawu lub hipoteki. Może ją złożyć sam oskarżony (podejrzany), ale także inna osoba. Jedną z największych w Polsce kaucji (dwa miliony jako poręczenie za wyjście z aresztu Bogusława Bagsika, oskarżonego w sprawie Art B -w listopadzie 1998 r.) wpłacił Klub Kapitału Polskiego.
Jakie przestępstwo, jaka zamożność
Kodeks postępowania karnego wymaga, aby przy określaniu wysokości, rodzaju i warunków kaucji brać pod uwagę następujące okoliczności:
> sytuację materialną oskarżonego (ew. składającego poręczenie),
> wysokość wyrządzonej szkody,
> charakter popełnionego czynu (art. 266 k. p. k.).
Ale zdaniem prof. Lecha K. Paprzyckiego, prezesa Izby Karnej Sądu Najwyższego, pierwszorzędne znaczenie powinien mieć charakter popełnionego czynu. Oprócz bowiem wymienionych dyrektyw odnoszących się wprost do kaucji prokuraturę bądź sąd obowiązują ogólne wytyczne stosowania środków zapobiegawczych.
Zgodnie z k.p.k. stosuje się je, jeżeli zachodzi uzasadniona obawa ucieczki lub ukrywania się oskarżonego, że będzie nakłaniał doskładania fałszywych zeznań albo w inny bezprawny sposób utrudniał śledztwo - krótko mówiąc: mataczył.
Można się targować
Najwięcej emocji wywołuje wysokość kaucji. Bywa, że wynosi 2 tys. zł, ale też kilka milionów zł. W sprawie Romana Kluski (podejrzanego o wyłudzenie VAT, potem oczyszczonego z zarzutu) sąd zgodził się odstąpić od jego aresztowania dopiero za rekordowe poręczenie 8 mln zł.
Targowanie też jest możliwe. -Pytam podejrzanego (rodzinę), ile może wyłożyć na kaucję, i idę z wnioskiem do prokuratora. On podaje swoją propozycję i zaczynają się negocjacje - wskazuje adwokat Marek Łopuszański, podając przykład sprawy, w której prokuratura "zjechała" z 300 tys. do 25 tys. zł kaucji.
- Ja nigdy nie podaję kwoty. Niech prokurator się odsłoni. Jak on mówi 100 tys., ja mówię 50 - ujawnia swą taktykę adwokat Kondracki.
Pieniądze albo areszt
Ci, co nie mają pieniędzy, mogą szukać ich u przyjaciół, a teoretycznie wziąć kredyt. Co się dzieje, gdy pieniądze się nie znajdą?
-W postanowieniu o ustanowieniu kaucji prokurator (sąd) daje na zebranie pieniędzy pewien czas: tydzień, czasem przedłuża o kilka dni - wyjaśnia sędzia Marek Celej. - Jeśli i to nie pomoże, stosuje ostrzejszy środek zapobiegawczy, zwykle areszt.
Zawsze jednak przed zastosowaniem kaucji sąd musi zbadać, czy wogóle wchodzi ona w rachubę.
W tę samą środę łódzki Sąd Okręgowy postanowił, że podejrzany w tzw. seksaferze poseł Stanisław Łyżwiński (Samoobrona) pozostanie w areszcie, do którego trafił pod koniec sierpnia. Adwokat posła występował o jego uchylenie, proponując 50 tys. zł kaucji. Sądy dwu instancji nie przystały na tę propozycję (uzasadnienie było niejawne).



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz