Magdalena Kursa, Wojciech Pelowski
2007-09-14, ostatnia aktualizacja 2007-09-14 22:47
Pierwszy raz od 1989 r. Jana Rokity nie będzie na listach wyborczych do Parlamentu - w piątek zrezygnował ze startu w wyborach. To finał konfliktu z młodymi władzami krakowskiej PO i zaskakującej decyzji żony Nelly, która została doradcą prezydenta Kaczyńskiego.
Wczoraj wieczorem w TVN24 Rokita nieoczekiwanie oświadczył: - Wycofuję się z życia publicznego. Nie będę startował ani do Sejmu, ani do Senatu. To jest ostateczna decyzja - powiedział (obszernie piszemy o niej dziś na stronach krajowych).Rezygnacja Rokity, jednego z najbardziej znanych krakowskich polityków - lokomotywy listy krakowskiej, to jednak rewolucja w partii. Wieczorem prawie nikt z zarządu krajowego partii nie odbierał telefonów. W odejście Rokity nie wierzy główny jego antagonista Paweł Sularz, szef krakowskiej PO: - Mam wrażenie że to kolejna odsłona tego samego przedstawienia z Hamletem w roli głównej. Nie chce mi się wierzyć, że decyzja o wycofaniu się z polityki jest ostateczna. Co on ma w życiu robić? Rokita sam spory wytworzył i dziś pada ich ofiarą - mówi Sularz.
W deklaracje Jana Rokity nie do końca wierzy też jego główny rywal - Zbigniew Ziobro, lokomotywa krakowskiej listy PiS-u. - Byłbym w tej sprawie powściągliwy. Szanuję go jako przeciwnika politycznego - mówił wieczorem.
Żalu nie krył poseł PO Paweł Graś: - To ogromna strata dla partii. Szczególnie w kontekście wyborów w Krakowie i starcia ze Zbigniewem Ziobro.
Jak więc będzie wyglądać krakowska lista bez Jana Rokity? - Nie mam pojęcia. Teraz wszystko ustali Warszawa - przyznał Paweł Sularz. Zarząd główny PO zbierał się w sprawie krakowskiej listy przed północą.
A Rokita wieczorem w TVN dziękował "mieszkańcom ukochanego Krakowa", którzy dotąd wybierali go do Sejmu. - Mam wrażenie, że moja żona poświęcała się dla mnie przez wiele lat i teraz nadszedł czas, by poświęcił się mąż. Dziś kwestią zasad jest podejmowanie takich decyzji, jakie podjąłem - tłumaczył.
- Szkoda, że z powodu konfliktu w Krakowie musiał odejść polityk wytrwały i szlachetna osoba - mówiła o mężu Nelly Rokita. Nie kryła przy tym sympatii do PiS-u. Zbigniew Fijak, bliski współpracownik Rokity, mówił: - Szanuję jego decyzję. Wolę sto razy stracić z Rokitą niż przegrać z kimkolwiek innym - Fijak zdradził, że jeszcze w poniedziałek wydawało się, że Rokita ma trzy wyjścia: startować z PO, startować do Senatu jako niezależny lub nie startować wcale. Po decyzji Nelly możliwe było tylko jedno wyjście.
- Nie ma we mnie poczucia triumfu, ani radości. Chyba dziś nie pójdę spać - przyznał późnym wieczorem Paweł Sularz.
Pewne, że lokalny konflikt między młodymi władzami krakowskiej PO a niewielkim, ale bardzo wciąż wpływowym środowiskiem Jana Rokity może okazać się bardzo wyniszczający dla całej partii. Złośliwi już komentują, że za wywołaniem tej wojny stoją architekci propagandowego sukcesu PiS-u: Adam Bielan i Michał Kamiński.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz