mar, PAP
2007-09-19, ostatnia aktualizacja 2007-09-19 14:33
- Nigdy nie wnioskowałem o awanse na wysokie stanowiska dowódcze dla osób po szkołach GRU czy KGB - zapewnił w środę Radosław Sikorski, były minister obrony narodowej w rządzie PiS, a obecnie kandydat do Sejmu z list PO.
Sikorski odniósł się w ten sposób do wypowiedzi premiera Jarosława Kaczyńskiego w "Sygnałach Dnia". - Cieszę się, że pan premier Kaczyński stworzył możliwość testu swojej prawdomówności. Wzywam go, aby pokazał choćby jeden mój wniosek o awans generalski dla kogoś po szkole GRU czy KGB - powiedział Sikorski. - Jeśli nie pokaże, to opinia publiczna może dojść do wniosku, że zbyt łatwo szafuje się oszczerstwem - dodał.Były szef MON przypomniał, że o awansach generalskich każdorazowo decyduje prezydent. Podkreślił, że "nie musi udowadniać swojego antykomunizmu, bo opinia publiczna wie, co robił w latach 80.".
Dziennikarze spekulują, że premier mówiąc o "wysokich dowódcach" mógł nawiązać do tego, iż Sikorski wielokrotnie mówił, że chciałby "zagospodarować" byłego szefa Wojskowych Służb Informacyjnych, gen. Marka Dukaczewskiego. Chodzi m.in. o przypisywany Sikorskiemu pomysł, by Dukaczewskiego mianować dowódcą jednego z okręgów wojskowych.
- To ja zwolniłem gen. Dukaczewskiego z zawodowej służby wojskowej. Gdybym chciał mianować go dowódcą jakiegoś okręgu to bym to zrobił, bo leżało to w moich kompetencjach" - podkreślił Sikorski, zastrzegając jednak, że nie miał takiego zamiaru.
- Owszem, rozważałem wysłanie go gdzieś daleko od Warszawy np. jako attache do Pekinu. Uważałem, że ktoś, kto nadzorował wywiad i kontrwywiad, nie powinien być "pozostawiony sam sobie". Gdyby gen. Dukaczewki był teraz w Pekinie, chwaliłby politykę braci Kaczyńskich i ministra Szczygło, a nie doradzał Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, jak wygrać wybory - dodał.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz