Euzebiusz Smolarek (pierwszy z prawej) cieszy się wraz z kolegami z Racingu ze zwycięskiego gola Jorge Lopeza w meczu z Valencią
Valencia pokonana, czas na Real Madryt. Klub Ebiego Smolarka - Racing Santander - jest rewelacją w lidze hiszpańskiej.
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Po 13 kolejkach skromna drużyna z Santander, która nigdy nie grała w europejskich pucharach, jest rewelacją, ma tylko punkt straty do miejsca w Pucharze UEFA i dwa do strefy dającej prawo gry o Ligę Mistrzów! Marcelino wciąż jednak powtarza to, co na początku sezonu, że celem jest utrzymanie. - Mówi tak, byśmy wszyscy widzieli, ile zespół zrobił ponad plan - komentuje Pedro Fernandez, dziennikarz "Marki". Dodaje jednak, że największą gwiazdą Racingu jest właśnie jej trener, który może być kolejnym po Benitezie (Liverpool) i Juande Ramosie (Tottenham) młodym hiszpańskim szkoleniowcem miary europejskiej.
Fernandez, który po poprzednim meczu Racingu z Deportivo la Coruna twierdził, że Smolarek w Hiszpanii zawodzi, po meczu z Valencią chwali Smolarka. - Kibice go tu lubią i cenią, tyle że musi zacząć wykorzystywać sytuacje, które ma - opowiada.
Polak zdobył dotąd tylko jedną bramkę. Najskuteczniejszy w drużynie Mohamed Tchite - trzy. Dlatego sprowadzony latem piłkarz z Konga gra ostatnio w podstawowym składzie, a Smolarek zaczyna mecze na ławce.
W najbliższy weekend Racing czeka jednak wyjazd na Santiago Bernabeu. Fernandez mówi, że z Santander do stolicy wybiera się rekordowa liczba kibiców Racingu. - Real wygrał w tym sezonie wszystkie mecze u siebie, ale Racing gra fenomenalnie. Siłą drużyny z Santander jest gra w defensywie i błyskawiczne kontry Munitisa, Tchite i Smolarka, a Real w obronie jest najsłabszy - dodaje dziennikarz "Marki". - Racing wygrał na Santiago Bernabeu dwa lata temu, więc dobry wynik tym razem wcale nie graniczy z cudem - kończy, zwracając uwagę, że w Realu nie zagra Guti (czerwona kartka z Murcią), jeden z najważniejszych piłkarzy drużyny z Madrytu.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz