ulast, awe
2007-12-16, ostatnia aktualizacja 2007-12-17 09:04
B. wiceminister sprawiedliwości Beata Kempa będzie się domagać publikacji treści jej rozmów z b. dyrektorem szpitala MSWiA w Warszawie, nagranych przez CBA w postępowaniu, dotyczącym kardiochirurga Mirosława G.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Beata Kempa, gniewna twarz PiS (12-12-07, 00:00)
- Przecięte związki Blidy z mafią węglową (12-12-07, 00:00)
- Superdemagog Kempa (10-12-07, 17:21)
- PiS apeluje do Ćwiąkalskiego, by ujawnił swą adwokacka przeszłość (05-12-07, 14:52)
W przesłanym w poniedziałek PAP oświadczeniu Kempa nazywa te doniesienia pomówieniami i insynuacjami. Przyznaje, że kontaktowała się z Durlikiem, bo w tym czasie w szpitalu MSWiA leczona była jej matka. Sam Durlik również potwierdził "Newsweekowi", że rozmawiał z ówczesną wiceminister o jej matce i przy okazji spytał ją, co CBA robi w szpitalu.
Beata Kempa nazywa łączenie jej osoby ze sprawą Mirosława G. "haniebnym i nieuprawnionym atakiem" oraz próbą powstrzymania jej przed głoszeniem poglądów, dotyczących m.in. krytycznej oceny obecnej działalności ministerstwa sprawiedliwości.
Zdaniem Kempy, minister Zbigniew Ćwiąkalski uwikłał się w kolejny konflikt interesów. Jak pisze posłanka, z doniesień mediów wynika, że nowy rząd zmienił stanowisko wobec skargi, złożone przez Mirosława G. w Trybunale w Strasburgu. Beata Kempa wskazuje, że za G. osobiście poręczył prof. Andrzej Zoll, którego posłanka nazywa w swoim oświadczeniu "doradcą" ministra Ćwiąkalskiego.
- Działania CBA w sprawie Mirosława G., w tym również w zakresie podsłuchów uważam za prawidłowe i w pełni się z nimi zgadzam - zaznacza b. wiceminister w oświadczeniu.
Kempa: Nie było interwencji w prokuraturze
Wersję Durlika - obecnie ordynatora chirurgii szpitala MSWiA potwierdza posłanka PiS. - Rozmawiałam z nim wielokrotnie, ale w sprawie mamy - tłumaczy. - Owszem, pan Durlik wspominał, że jakieś postępowanie się toczy, ale ja powiedziałam wyraźnie, że jeżeli prowadzi je taki organ jak CBA, to coś jest na rzeczy. I tyle - powiedziała Kempa "Newsweekowi". Kategorycznie zaprzeczyła, by poruszali wątek ewentualnego umorzenia sprawy. - To nie wchodzi w rachubę, bo nie ja nadzorowałam prokuratury, a po drugie, nawet gdyby prosił, a taka prośba nie padła, to nigdy by się ode mnie żadnej interwencji nie doczekał - twierdzi. Według dziennikarzy "Newsweeka" nagranie rozmowy stało się podstawą do wszczęcia śledztwa, czy nie doszło do ujawnienia tajemnicy państwowej o działaniach CBA i prokuratury.
Prokuratura Krajowa wróciła do badania wątku rozmowy Kempy z Durlikiem dopiero po zmianie ministra sprawiedliwości - twierdzi "Newsweek".







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz