poniedziałek, 17 grudnia 2007

Kempa chce publikacji podsłuchów CBA ze sprawy doktora G.

ulast, awe
2007-12-16, ostatnia aktualizacja 2007-12-17 09:04

B. wiceminister sprawiedliwości Beata Kempa będzie się domagać publikacji treści jej rozmów z b. dyrektorem szpitala MSWiA w Warszawie, nagranych przez CBA w postępowaniu, dotyczącym kardiochirurga Mirosława G.

Zobacz powiekszenie
Beata Kempa (PiS)
Według najnowszego tygodnika "Newsweek", CBA nagrało rozmowę, w której Kempa - dziś posłanka PiS - mówi do ówczesnego dyrektora szpitala Marka Durlika: "ustawimy prokuratorów i sprawę się umorzy". Miało to być na miesiąc przed zatrzymaniem przez Biuro Mirosława G.

W przesłanym w poniedziałek PAP oświadczeniu Kempa nazywa te doniesienia pomówieniami i insynuacjami. Przyznaje, że kontaktowała się z Durlikiem, bo w tym czasie w szpitalu MSWiA leczona była jej matka. Sam Durlik również potwierdził "Newsweekowi", że rozmawiał z ówczesną wiceminister o jej matce i przy okazji spytał ją, co CBA robi w szpitalu.

Beata Kempa nazywa łączenie jej osoby ze sprawą Mirosława G. "haniebnym i nieuprawnionym atakiem" oraz próbą powstrzymania jej przed głoszeniem poglądów, dotyczących m.in. krytycznej oceny obecnej działalności ministerstwa sprawiedliwości.

Zdaniem Kempy, minister Zbigniew Ćwiąkalski uwikłał się w kolejny konflikt interesów. Jak pisze posłanka, z doniesień mediów wynika, że nowy rząd zmienił stanowisko wobec skargi, złożone przez Mirosława G. w Trybunale w Strasburgu. Beata Kempa wskazuje, że za G. osobiście poręczył prof. Andrzej Zoll, którego posłanka nazywa w swoim oświadczeniu "doradcą" ministra Ćwiąkalskiego.

- Działania CBA w sprawie Mirosława G., w tym również w zakresie podsłuchów uważam za prawidłowe i w pełni się z nimi zgadzam - zaznacza b. wiceminister w oświadczeniu.

Kempa: Nie było interwencji w prokuraturze

Wersję Durlika - obecnie ordynatora chirurgii szpitala MSWiA potwierdza posłanka PiS. - Rozmawiałam z nim wielokrotnie, ale w sprawie mamy - tłumaczy. - Owszem, pan Durlik wspominał, że jakieś postępowanie się toczy, ale ja powiedziałam wyraźnie, że jeżeli prowadzi je taki organ jak CBA, to coś jest na rzeczy. I tyle - powiedziała Kempa "Newsweekowi". Kategorycznie zaprzeczyła, by poruszali wątek ewentualnego umorzenia sprawy. - To nie wchodzi w rachubę, bo nie ja nadzorowałam prokuratury, a po drugie, nawet gdyby prosił, a taka prośba nie padła, to nigdy by się ode mnie żadnej interwencji nie doczekał - twierdzi. Według dziennikarzy "Newsweeka" nagranie rozmowy stało się podstawą do wszczęcia śledztwa, czy nie doszło do ujawnienia tajemnicy państwowej o działaniach CBA i prokuratury.

Prokuratura Krajowa wróciła do badania wątku rozmowy Kempy z Durlikiem dopiero po zmianie ministra sprawiedliwości - twierdzi "Newsweek".

Brak komentarzy: