Szachtar obnażył braki w grze defensywnej Legii. Wicemistrz Ukrainy prowadził już 4:0. Później drużyna Jana Urbana zdobyła dwie bramki. Mecz skończył się bijatyką
ZOBACZ TAKŻE
- Świerczewski karnie wyrzucony z obozu Korony w Hiszpanii! (10-02-08, 17:47)
- Widzew - Arsenał Kijów 1:1 w sparingu (09-02-08, 19:24)
- "Wisła weźmie jeszcze dwóch i przy szczęściu awansuje do LM" (09-02-08, 15:57)
- Cupiał nie przestał marzyć o Lidze Mistrzów (09-02-08, 09:13)
- Kto jadał w Górniku Zabrze golonkę? (09-02-08, 01:00)
Z wicemistrzem Ukrainy grali po raz piąty w historii. Trzeci raz towarzysko i wygrali tylko za pierwszym razem. Ale towarzysko to powiedziane za dużo, bo mecz w bazie Norweskiej Federacji Piłkarskiej w La Mandze był bardzo nerwowy. Skończyło się bijatyką, w której uczestniczyli też siedzący dotąd na ławkach rezerwowych. Piłkarze obu drużyn gonili się po boisku i okładali pięściami. Nie ma jednak informacji o cięższych urazach.
Awantura zaczęła się od tego, że Brandao uderzył Inakiego Astiza. Hiszpanowi pociekła krew z nosa. Na wszelki wypadek sędzia dał sygnał do zakończenia meczu już w 88. minucie.
Do tej pory trener Urban stosował taką taktykę, że w 60. min spotkań zmieniał całą drużynę. Tym razem - nie licząc wymiany Martinsa Ekwueme na Bartłomieja Grzelaka już w 20. min (Nigeryjczyk doznał kontuzji kolana, nie wiadomo jak długiej) - nie zmieniał nic aż do przesady. Przez prawie cały mecz trzymał na boisku skład, jaki 23 lutego rozpocznie ligę w Grodzisku z Dyskobolią. Dlatego tylko na ławce siedział kapitan zespołu Aleksandar Vuković (nie zagra za kartki). Wbrew zapowiedziom szansy na debiut po roku przerwy nie dostał Sebastian Szałachowski. Natomiast w zespole Szachtara przez 45 min na środku obrony wystąpił Mariusz Lewandowski. Ale na drugą połowę nie wyszedł. Jego trener Mircea Lucescu zmian dokonał sporo.
W pierwszej połowie mecz był wyrównany, ale Szachtar wykorzystał 100 proc. okazji. Rywalom bardzo pomagali warszawscy obrońcy. Legia zaczęła trafiać dopiero, gdy zapachniało kompromitacją. Przy stanie 0:4 Grzelak przepchnął obrońcę i kopnął pod poprzeczkę (tuż po rozpoczęciu drugiej połowy trafił w słupek). Wynik z wolnego - po faulu na Takesure Chinyamie - ustalił Edson.
- Nie możemy popełniać tylu błędów w obronie - przyznał trener Urban. Ostatni sparing w środę - w Campoamor, z pierwszoligową hiszpańską Murcią.
LEGIA WARSZAWA - SZACHTAR DONIECK 2:4 (0:2): Grzelak (67.), Edson (78.) - Adriano (38., 42.), Gładkij (58.), Brandao (64.). Widzów: 200. Legia: Mucha - Rzeźniczak, Szala, Astiz, Kiełbowicz - Radović Ż , Ekwueme (20. Grzelak), Giza, Roger, Edson Ż - Chinyama (83. Korzym). Na ławce rezerwowych : Skaba, Bronowicki, Wawrzyniak, Vuković, Frączczak. Szachtar: Piatow (46. Wirt) - Gaj, Kuczer, Lewandowski (46. Duljaj), Szewczuk - Fernandinho (46. Jadson), Poljanski Ż (65. Tkaczenko), Hubschmann (46. Jezierskij), Vukić (46. Prjomow), Krawczenko Ż (46. Brandao) - Adriano (46. Gładkij)
Bez przedłużenia
Wbrew zamierzeniom piłkarze Legii nie zostaną dłużej na zgrupowaniu w Hiszpanii. Zbyt trudne okazało się przebukowanie 40 biletów lotniczych z 14 na 17 lutego. Powrót nastąpi więc zgodnie z planem. Tak jak też planowano, w sobotę 16 lutego w Pruszkowie legioniści zagrają sparing ze Zniczem.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz