Pilot samolotu wojskowego CASA C-295 M przed samą katastrofą nie wykonywał gwałtownych manewrów. Meldował do wieży lotów, że dobrze widzi pas startowy - podaje TVN24. Wojsko przestało pilnować leśnego terenu w pobliżu 12. Bazy Lotniczej w Mirosławcu, gdzie 23 stycznia doszło do katastrofy.
W weekend "Gazeta Wyborcza" poinformowała, że podczas drugiej próby zejścia do lądowania pilot miał skrócić manewr, ściąć tor lotu i w warunkach ograniczonej widoczności i orientacji zahaczyć skrzydłem samolotu o drzewo.
Wczoraj rzecznik Sił Powietrznych ppłk Wiesław Grzegorzewski powiedział, że 1 lutego zakaz lotów został zniesiony. - Dowództwo Sił Powietrznych podjęło taką decyzję na podstawie pisma szefa komisji badania wypadków lotniczych - wyjaśnił.
Grzegorzewski nie ujawnił treści tego pisma. Dowódca Sił Powietrznych gen. Andrzej Błasik zapowiadał wcześniej, że zezwoli na loty transportowych maszyn CASA, po wykluczeniu przez Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego usterki technicznej jako powodu katastrofy.
Według sekretarza Krajowej Rady Lotnictwa Tomasza Hypkiego, wznowienie przez wojsko lotów transportowych maszyn CASA może oznaczać, iż "komisja badania wypadków lotniczych wykluczyła, by doszło do usterki technicznej wpływającej na bezpieczeństwo lotów samolotów typu CASA."
- Trudno jednak na tej podstawie jednoznacznie przesądzić, iż dotyczy to również maszyny, która uległa katastrofie - zastrzegł Hypki.
Porządkowanie miejsca katastrofy
- Posterunki zostały zdjęte wcześnie rano. Obecnie na miejscu katastrofy pracuje spychacz, który przygotowuje grunt pod ustawienie obelisku ku pamięci 20 poległych w katastrofie oficerów - powiedział mjr Bogdan Ziółkowski, rzecznik 12. Bazy Lotniczej w Mirosławcu.
Pod jednym z drzew pali się kilkanaście zniczy ustawionych przez rodziny zmarłych. Natomiast na terenie jednostki trwają prace nad przygotowaniem głazu, który ma być cmentarnym elementem obelisku poświęconego pamięci ofiar katastrofy.
Rzecznik dodał, że wojsko planuje jeszcze przeszukanie terenu wokół miejsca katastrofy W 12. Bazie Lotniczej. Cały czas pracują też eksperci z Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, którzy w jednym z hangarów prowadzą oględziny szczątków samolotu CASA.
23 stycznia
CASA C-295 M z 13. Eskadry Lotnictwa Transportowego w Krakowie rozbiła się 23 stycznia o godzinie 19.07 w czasie podchodzenia do lądowania w 12. Bazie Lotniczej. Maszyna spadła na zalesiony teren poza jednostką, ok. 800 metrów od pasa startowego. Na jej pokładzie było 16 wysokiej rangi oficerów Sił Powietrznych i 4 członków załogi. Wszyscy zginęli na miejscu.
Ofiary katastrofy to dziewięciu oficerów ze Świdwina, wśród nich dowódca 1. Brygady Lotnictwa Taktycznego oraz dowódcy 21. i 12. Bazy Lotniczej; pięciu oficerów z 12. Bazy Lotniczej i 8. Eskadry Lotnictwa Taktycznego w Mirosławcu; zastępca dowódcy 22. Bazy Lotniczej w Malborku, specjalista z Dowództwa Sił Powietrznych w Warszawie i czterech członków załogi, żołnierzy z 13. Eskadry Lotnictwa Transportowego w Krakowie.
Dzień po katastrofie dowództwo Sił Powietrznych zawiesiło loty pozostałych używanych przez polskie wojsko maszyn typu CASA.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz