Czytelnicy magazynu "Kot" nominowali prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego do tytułu Kociarza Roku 2007 r. Wszystko rozstrzygnie się na niedzielnej gali w Pałacu Kultury i Nauki, której patronuje Hanna Gronkiewicz-Waltz
ZOBACZ TAKŻE
- Obchody Dnia Kota w Warszawie (18-02-07, 21:53)
Jak mówi naczelny miesięcznika Albert Kurkowski, współorganizator imprezy, to już trzecia nominacja dla Lecha Kaczyńskiego. - To za jego stołeczne czasy. Ludzie pamiętają, że utworzył stanowisko pełnomocnika ds. zwierząt i ile zrobił dla warszawskich kotów. Jest szczególnie popularny wśród karmicielek ulicznych kotów, które dzięki niemu dostają puszki karmy od miasta - tłumaczy.
Werdykt w najbliższą niedzielę podczas warszawskiej gali z okazji Światowego Dnia Kota. Zapowiedziała się już prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, galą zainteresowała się też Kancelaria Prezydenta. Kurkowski: - Wymieniliśmy ze 20 e-maili. Prowadzimy dyplomatyczną konwersację, np. dostałem uwagę, że pan prezydent nie zauważył zdjęć swoich kotów w naszym magazynie. Zabiegamy więc o wywiad do "Kota". Nie wykluczam, że Lech Kaczyński przybędzie na uroczystość.
- Z kotami kojarzony jest raczej prezes PiS - mówię red. Kurkowskiemu.
- Były premier je po prostu ma i lubi. Ale prezydent zrobił dla kotów o wiele więcej - odpowiada.
To prawda, jesienią 2003 r. opisaliśmy w "Gazecie" niecodzienny apel Lecha Kaczyńskiego do administratorów, dozorców i warszawiaków, by otwierali okienka piwniczne, gdy złapią mrozy. Proponował też budowę specjalnego schroniska dla kotów, bo "potrzebują hektarów terenu z drzewami, krzakami, miejscem do spania i specyficznym ogrodzeniem".
Jako jedyny polityk nominowany do Kociarza Roku prezydent zmierzy się z szefową Stowarzyszenia Miłośników Kotów "Jedynka", dyrektorką schroniska dla zwierząt w Łodzi i założycielką katowickiej fundacji For Animals.
W konkursie głosowało kilkanaście tysięcy czytelników, Albert Kurkowski zapewnia, że redakcja nie sugerowała nominacji, choć na stronach internetowych magazynu "Kot" przypomina, że "w zeszłym roku [prezydent] był bardzo blisko zwycięstwa".
Rozmawiamy z Elżbietą Jakubiak, byłą szefową stołecznego biura prezydenta, dziś posłanką PiS.
Elżbieta Jakubiak: Prezydent zrobił masę dobrego dla kotów, np. w ogródku ratusza stanęły dla nich domki. Wcześniej grasowały po piwnicach, zakamarkach, chowały się i rozmnażały pod iglakami na dziedzińcu.
Domki polecił stawiać prezydent?
- Za radą pani Katarzyny Kępińskiej, która dziś odpowiada za wystrój kancelarii, a była wiceszefową biura kultury, dokarmiała bezdomne koty ratusza, doradzając prezydentowi w ich sprawach. Pamiętam, jak przy 29 stopniach mrozu prezydent poszedł do wojewody Leszka Mizielińskiego [SLD] prosić, by jako właściciel budynku, gdzie obaj urzędowali, otworzył okienka piwniczne. To była zresztą jego pierwsza wizyta u wojewody.
Wojewoda zrobił to?
- Oczywiście. Przy okazji otworzył olbrzymią szafę z kolekcją figurek słoni, pan prezydent powiedział, że woli żywe zwierzęta, a szczególnie koty. I tak nawiązali kontakt. Gdy pani Kasia wyjechała na urlop, w damskiej toalecie ratusza zawisła skrzyneczka z prośbą o grosik na koty. Pan prezydent nadzorował osobiście remont schroniska na Paluchu, angażował się w naszą akcję "kto kradnie paszę".
Czyli?
- Budżet na karmę dla zwierząt był ogromny. Podejrzewaliśmy, że kierownictwo Palucha, z którym się szybko rozstaliśmy, wynosi ją i sprzedaje. Inspekcje przeprowadzała właśnie pani Kasia z jeszcze jedną miłośniczką kotów. Ta pani potrafiła przebierać się kilka razy dziennie, by wizytować schronisko incognito.
Przebierać się?
- Tak, zmieniała peruki, kapelusze. Wykryła, że wyrzucają karmę przez płot, zaalarmowała pana prezydenta. Potem wydał polecenie: "Ta pani może zawsze do mnie przychodzić". Dla pana prezydenta koty to mniejsi bracia, którzy prowadzą różne życie, często pieskie. Dlatego uważał, że trzeba im pomagać. Zresztą nie tylko im, ale wszystkim zwierzętom, nawet kaczuszkom, które wykluły się w lewym gazonie przy Pałacu Prezydenckim i pewnego dnia tuż przed oficjalną wizytą przemaszerowały po czerwonym dywanie.
Chyba większym kociarzem jest Jarosław Kaczyński, ale naczelny "Kota" twierdzi, że Lech Kaczyński ma większe zasługi.
- To nie tak. Pan premier dla kota potrafi zatrzymać samochód na środku ulicy, zdjąć zwierzę z płotu i się nim zaopiekować, nie mówiąc o tym, że nawet gdy biedował, potrafił oddać na koty połowę pensji.
Werdykt w najbliższą niedzielę podczas warszawskiej gali z okazji Światowego Dnia Kota. Zapowiedziała się już prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, galą zainteresowała się też Kancelaria Prezydenta. Kurkowski: - Wymieniliśmy ze 20 e-maili. Prowadzimy dyplomatyczną konwersację, np. dostałem uwagę, że pan prezydent nie zauważył zdjęć swoich kotów w naszym magazynie. Zabiegamy więc o wywiad do "Kota". Nie wykluczam, że Lech Kaczyński przybędzie na uroczystość.
- Z kotami kojarzony jest raczej prezes PiS - mówię red. Kurkowskiemu.
- Były premier je po prostu ma i lubi. Ale prezydent zrobił dla kotów o wiele więcej - odpowiada.
To prawda, jesienią 2003 r. opisaliśmy w "Gazecie" niecodzienny apel Lecha Kaczyńskiego do administratorów, dozorców i warszawiaków, by otwierali okienka piwniczne, gdy złapią mrozy. Proponował też budowę specjalnego schroniska dla kotów, bo "potrzebują hektarów terenu z drzewami, krzakami, miejscem do spania i specyficznym ogrodzeniem".
Jako jedyny polityk nominowany do Kociarza Roku prezydent zmierzy się z szefową Stowarzyszenia Miłośników Kotów "Jedynka", dyrektorką schroniska dla zwierząt w Łodzi i założycielką katowickiej fundacji For Animals.
W konkursie głosowało kilkanaście tysięcy czytelników, Albert Kurkowski zapewnia, że redakcja nie sugerowała nominacji, choć na stronach internetowych magazynu "Kot" przypomina, że "w zeszłym roku [prezydent] był bardzo blisko zwycięstwa".
Rozmawiamy z Elżbietą Jakubiak, byłą szefową stołecznego biura prezydenta, dziś posłanką PiS.
Elżbieta Jakubiak: Prezydent zrobił masę dobrego dla kotów, np. w ogródku ratusza stanęły dla nich domki. Wcześniej grasowały po piwnicach, zakamarkach, chowały się i rozmnażały pod iglakami na dziedzińcu.
Domki polecił stawiać prezydent?
- Za radą pani Katarzyny Kępińskiej, która dziś odpowiada za wystrój kancelarii, a była wiceszefową biura kultury, dokarmiała bezdomne koty ratusza, doradzając prezydentowi w ich sprawach. Pamiętam, jak przy 29 stopniach mrozu prezydent poszedł do wojewody Leszka Mizielińskiego [SLD] prosić, by jako właściciel budynku, gdzie obaj urzędowali, otworzył okienka piwniczne. To była zresztą jego pierwsza wizyta u wojewody.
Wojewoda zrobił to?
- Oczywiście. Przy okazji otworzył olbrzymią szafę z kolekcją figurek słoni, pan prezydent powiedział, że woli żywe zwierzęta, a szczególnie koty. I tak nawiązali kontakt. Gdy pani Kasia wyjechała na urlop, w damskiej toalecie ratusza zawisła skrzyneczka z prośbą o grosik na koty. Pan prezydent nadzorował osobiście remont schroniska na Paluchu, angażował się w naszą akcję "kto kradnie paszę".
Czyli?
- Budżet na karmę dla zwierząt był ogromny. Podejrzewaliśmy, że kierownictwo Palucha, z którym się szybko rozstaliśmy, wynosi ją i sprzedaje. Inspekcje przeprowadzała właśnie pani Kasia z jeszcze jedną miłośniczką kotów. Ta pani potrafiła przebierać się kilka razy dziennie, by wizytować schronisko incognito.
Przebierać się?
- Tak, zmieniała peruki, kapelusze. Wykryła, że wyrzucają karmę przez płot, zaalarmowała pana prezydenta. Potem wydał polecenie: "Ta pani może zawsze do mnie przychodzić". Dla pana prezydenta koty to mniejsi bracia, którzy prowadzą różne życie, często pieskie. Dlatego uważał, że trzeba im pomagać. Zresztą nie tylko im, ale wszystkim zwierzętom, nawet kaczuszkom, które wykluły się w lewym gazonie przy Pałacu Prezydenckim i pewnego dnia tuż przed oficjalną wizytą przemaszerowały po czerwonym dywanie.
Chyba większym kociarzem jest Jarosław Kaczyński, ale naczelny "Kota" twierdzi, że Lech Kaczyński ma większe zasługi.
- To nie tak. Pan premier dla kota potrafi zatrzymać samochód na środku ulicy, zdjąć zwierzę z płotu i się nim zaopiekować, nie mówiąc o tym, że nawet gdy biedował, potrafił oddać na koty połowę pensji.
Źródło: Gazeta Wyborcza





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz