Jakub Ciastoń
2008-02-23, ostatnia aktualizacja 2008-02-23 18:29
Agnieszka Radwańska przegrała 4:6, 3:6 z Rosjanką Marią Szarapową w półfinale turnieju WTA w katarskiej Dausze. Piąta rakieta świata biła mocno, zdecydowanie za mocno dla 18-letniej Polki, choć Radwańska miała w tym meczu swoje szanse
Spotkanie trwało 1 godz. i 30 min. Szarapowa zmierzy się w niedzielnym finale imprezy z pulą nagród 2,5 mln dol ze swoją rodaczką Wierą Zwonariewą (WTA 27), która w drugim półfinale w Katarze wygrała w sobotę z Chinką Na Li (WTA 29) 3:6, 6:3, 6:3.Szarapowa w meczu z Radwańską postawiła na agresywny atak - od pierwszych gemów starała się chodzić do siatki i kończyć wymiany bardzo szybko. I ta taktyka na początku zemściła się na Rosjance, bo ultra-ofensywne nastawienie produkowało więcej błędów niż punktów. Radwańska przełamała więc serwis triumfatorki Australian Open i wyszła na prowadzenie 2:0. Miała wtedy jeszcze do dyspozycji własne podanie i gdyby je wykorzystała, mogło być nawet 3:0. Szarapowa, która w poprzednim meczu zmiotła z kortu Dunkę Caroline Wozniacki, nie radziła sobie z kombinacyjną grą Polki. Agnieszka grała lekko, ale pomysłowo, sprytnie (znów kilka fantastycznych dropszotów). Tymczasem Szarapowa, przyzwyczajona do tego, że na jej atomowe uderzenia można odpowiadać co najwyżej tym samym, była wyraźnie wytrącona z rytmu. Niby wiedziała czego się spodziewać, bo przecież przegrała z Radwańską w zeszłym roku na US Open, ale coś ją wyraźnie przytłaczało. Może to był spokój Polki, która nie dawała po sobie poznać, że gra jeden z najważniejszych meczów w karierze.
Początek meczu dawał więc nadzieję na sensację, ale niestety dla Radwańskiej, Szarapowa się pozbierała. Zaczęła grać pewniej, skutecznie atakowała słabiutki drugi serwis rywalki - ileż w tym meczu było returnów, które przynosiły bezpośrednie punkty Rosjance. Serwis pozostaje najsłabszym elementem w tenisie Agnieszki i ten mecz pokazał to najdobitniej.
Polka w ogóle nie miała za bardzo czym zrobić Szarapowej krzywdy - nie ma bowiem kończącego uderzenia. Jedyne, co skutkowało na rywalkę, to kombinowana gra, czyli z częstą zmianą rytmu, kierunku, siły. Z dropszotami, lobami itd. I tak właśnie próbowała grać 18-letnia krakowianka. Ale na Szarapową to było za mało.
Najbardziej żal piłki w ósmym gemie pierwszego seta, gdy Radwańska przy serwisie Marii mogła doprowadzić do remisu 4:4, ale zepsuła prostego smecza i potem już "popłynęła".
W drugim secie sytuacja wyglądała podobnie. Radwańska walczyła, ale Rosjanka, choć cały czas myliła się często, to jej potężne uderzenia w sumie dawały jej bezpieczną przewagę.
Skończyło się na 4:6, 3:6. Polka nie ma się jednak czego wstydzić - zmusiła do wysiłku tenisistkę, która przez wielu ekspertów uważana jest za najlepiej obecnie grającą zawodniczkę świata. Szarapowa w tym roku nie przegrała jeszcze ani jednego meczu, w cuglach wygrała wielkoszlemowy Australian Open. W ćwierćfinale w Melbourne rozbiła w dwóch setach nominalny numer jeden na świecie, czyli Justine Henin. Radwańska, przegrywając w takim samym stosunku co Belgijka, nie ma więc powodów do wstydu.
O tym, że Szarapowa musiała dać z siebie wszystko, by uporać się z Radwańską, świadczy też jej zachowanie. Rosjanka grała nerwowo, było widać, że czuje respekt przed niewygodną przeciwniczką, która słynie ze stalowych nerwów i sensacyjnych zwycięstw z faworytkami. Każdy ważny zdobyty punkt Szarapowa kwitowała więc emocjonalnym i głośnym "Yeah!". Na pewno nie można powiedzieć, że to był dla niej spacerek. Trzeba jednak oddać uczciwie Rosjance, że słowa sprzed meczu "Nie zwykłam przegrywać dwa razy z rzędu, z tą samą tenisistką", to nie były tylko przechwałki. Szarapowa wygrała zasłużenie i w finale będzie faworytką.
Bilans występu w Dausze dla Radwańskiej jest jednak fantastyczny - zarobiła aż 210 pkt. do rankingu WTA, co w poniedziałek da jej awans co najmniej na 19. lokatę na świecie (na pewno wyprzedzi Austriaczkę Sybille Bammer). Wyżej pewnie nie awansuje, ale to efekt tego, że różnice między miejscami w okolicach 20, a pierwszą piętnastką są duże. Radwańska awansuje więc nieznacznie (teraz jest 20.), ale punktowo zyska sporo i być może już za kilka tygodni będzie mogła atakować piętnastkę. Finansowo też jest bajecznie. Konto Polki wzbogaciło się przez te kilka dni aż o 107 tys. dolarów.
Radwańska nigdy wcześniej nie grała w półfinale tak dużego turnieju. Impreza w Katarze to tzw. Tier I, czyli najwyższa kategoria WTA Tour. Większe pule nagród i prestiż mają tylko Wielkie Szlemy, Mistrzostwa WTA i nazywany "piątą lewą Szlema" turniej w Miami.
Nie wiadomo co dalej z Radwańską. Jest zapisana do kwalifikacji do startującego w poniedziałek turnieju w Dubaju, ale powinna tam być już dziś i zagrać pierwszy mecz. Nie wiadomo jak zakończą się rozmowy z organizatorami - być może Polka dostanie dzika kartę do turnieju głównego. Radwańska nie mogła od razu grać w Emiratach w turnieju głównym, bo zapisy były robione sześć tygodniu temu, na podstawie ówczesnego rankingu.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz