Szymon Gebert, gazeta.pl
2008-03-06, ostatnia aktualizacja 2008-03-06 22:08
Przeskoczyli ogrodzenie. Prawdopodobnie przez okna weszli do budynku, korytarzem przekradli się do stołówki - było łatwo, wszyscy byli tam zebrani, nikt ich nie zauważył wcześniej. Wbiegli do środka i zaczęli strzelać. W Jerozolimie dwóch palestyńskich terrorystów zabiło co najmniej 8 i raniło 35 nastolatków, uczniów szkoły religijnej. W odpowiedzi Izrael prawdopodobnie ponownie wkroczy do Strefy Gazy.
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Egipt rozpoczął budowę muru na całej granicy ze Strefą Gazy (06-03-08, 17:21)
- Izrael w klinczu z Hamasem, wyjścia nie widać (06-03-08, 00:00)
- Wielka wojna w Gazie? (03-03-08, 01:00)
- Chamenei wzywa do uderzenia Izraela "w twarz" (02-03-08, 21:28)
Ostatni atak terrorystyczny w Jerozolimie miał miejsce jeszcze w 2004 roku. Nie była to oaza bezpieczeństwa, wiele miast w Izraelu nigdy nie zostało zaatakowanych, ale wiadomo było, że to najtrudniejszy cel - izraelski kontrwywiad, Szabak, trzyma rękę na całym regionie - w samym 2007 roku powstrzymano 200 ataków na Jerozolimę.
Tym razem się nie udało, a na ulice miast Gazy wyszły tysiące, żeby zamanifestować swoją radość. Zupełnie jak pamiętnego 11 września. Sygnał dziś wysłany przez terrorystów jest jasny - Izrael wcale nie jest bezpieczny.
Kłopot w tym, że moment jest wyjątkowo "dogodny" dla izraelskiej armii - Olmert nakazał wycofać się z Gazy w najmniej dogodnym momencie, w sytuacji gdy po raz pierwszy była realna szansa na nadwyrężenie struktur Hamasu. Konflikt o Gazę, matecznik palestyńskiego terroryzmu, trwa od lat wielu, ale dopiero teraz przybiera tak dramatyczne znamiona nowości - humanitarna sytuacja Palestyńczyków jest najgorsza od 40 lat, w ciągu ostatnich 7 dni zginęło w izraelskich atakach najwięcej cywili od 7 lat.
Dzisiejszy atak może doprowadzić do eskalacji konfliktu, jakiej mieszkańcy obu krajów nie znali od 6 lat. Gdyby wiadomo było kiedy skończyła się Intifada II, dziś pewnie zaczęłaby się Intifada III.
Nadzieje 2008
- Rok 2008 będzie rokiem ustalenia ogólnych fundamentów pod właściwe rokowania pokojowe - z zabójczą powagą oświadczył w lutym Ehud Olmert, premier Izraela. Ale jego zapowiedzi na 2007 rok jako rok pokoju się nie sprawdziły, teraz też więc nie warto się spodziewać. I nikt tego nie robi - po ostatnich atakach izraelskiego lotnictwa, które kosztowały życie ponad 110 Palestyńczyków (ponad połowa to działacze Hamasu), Mahmud Abbas powiedział, że nie ma o czym rozmawiać. I, że rozmawiać nie będzie. Tym samym Olmert udowodnił, że polityczne dno na które spadł jest w stanie obejrzeć także z pod spodu.
Walczą, póki można
Wiadomo, że administracja Busha już na Bliskim Wschodzie nie zdziała nic. Krzykiem rozpaczy było spotkania w Annapolis, w trakcie którego Unia zobowiązała się przekazać kolejne 650 mln euro na programy rozwojowe i humanitarne w Palestynie, a prezydent Palestyny i premier Izraela zobowiązali się bowiem doprowadzić do umowy pokojowej przed końcem 2008 roku.
Wszystko wskazuje jednak na rozwój w kierunku odwrotnym - buńczuczne sygnały płyną z Syrii, Iranu i Gazy. Tak jak z Syrii i Iranu dochodzą kolejne zapowiedzi "zniszczenia syjonizmu", tak z Gazy nadlatuje realne zagrożenie - nowe rakiety Hamasu są o wiele celniejsze od domowo robionych Kassamów i już zabiły jedną osobę w Sderot, na południu Izraela. Jest to wyjątkowo trudne, bo połowa Izraela niemal na stałe przebywa w bunkrach - muszą, bo w samym 2008 roku na ten kraj spadło blisko 1000 rakiet. Więcej niż posiadają całe polskie siły zbrojne.
Za wszystko płaci Gaza
Według Agencji Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy Uchodźcom Palestyńskim (UNWRA), sytuacja humanitarna w Strefie jest najgorsza od 67 roku, kiedy Izrael odbił ją z egipskich rąk w Wojnie Sześciodniowej. Minimalnie bogatsi od swoich sąsiadów na egipskim Synaju Gazańczycy w ogromnej większości nie pracują. Uzależnieni od unijnej pomocy, są de facto uzależnieni od Izraela - ten bowiem nie zawsze pozwala konwojom na wjazd do Strefy, tłumacząc to potrzebą wyrównania "standardu życia" - kilka tygodni temu Olmert powiedział, że nie pozwoli aby w Gazie życie "toczyło się normalnie", gdy to samo nie czeka ostrzeliwane codziennie południe Izraela. To "normalne życie" w Gazie i na południu Izraela wygląda teraz zadziwiająco podobnie - mieszkańcy jednego i drugiego regionu dzień za dniem mogą zastanawiać się tylko gdzie tym razem spadnie rakieta.



więcej zdjęć




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz