czwartek, 20 marca 2008

Sądy sięgają po wyroki Trybunału Konstytucyjnego

Danuta Frey 20-03-2008, ostatnia aktualizacja 20-03-2008 07:40

Dla sądów nie ma ważniejszej sprawy niż wykonanie wyroków Trybunału - mówi Janusz Trzciński, prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, w rozmowie z "Rz"

Rz: Podczas niedawnego Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego podkreślano, że Sejm nie wykonuje jego wyroków i że takich niewykonanych wyroków uzbierało się już ponad 100. Jakie to może mieć skutki dla orzecznictwa sądów?

Janusz Trzciński: Dla sądów nie ma ważniejszej sprawy niż wykonanie wyroków Trybunału. Muszą przecież rozwiązywać konkretne sprawy obywateli. Jeżeli Trybunał orzekł, że przepis jest niekonstytucyjny, i go uchylił, parlament powinien uchwalić nowy, poprawny. Ale skoro nie reaguje, sądy muszą sobie z tym poradzić.

W jaki sposób?

Od dłuższego czasu obserwuje się, że zaczynają stosować orzeczenia Trybunału wprost. Nie jest to próba wprowadzenia ich do systemu źródeł prawa, tylko rozwiązania konkretnej sprawy, z którą obywatel przyszedł do sądu. Zamiast przepisu usuniętego z porządku prawnego sąd wprowadza wyrok Trybunału i na jego podstawie orzeka.

Nie wszyscy to akceptują. Niektórzy teoretycy prawa i niektórzy politycy stawiają zarzut, że w ten oto sposób wyroki Trybunału mają charakter prawotwórczy, czyli kształtujący prawo.

Czy się to komuś podoba, czy nie, taki charakter rzeczywiście mają. Proszę zauważyć, że wyroki Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka weszły do krwiobiegu prawniczego i są podstawą orzekania. Jeżeli taką podstawą może być wyrok ETS, to dlaczego nie może być nią wyrok Trybunału Konstytucyjnego?

A co się dzieje, kiedy Trybunał orzeka, że przepis jest niekonstytucyjny, ale odsuwa utratę jego mocy obowiązującej, powiedzmy na rok czy półtora?

Ostatnio zarówno w Sądzie Najwyższym, jak i w NSA daje się zauważyć nowe podejście do tej kwestii. Sąd ocenia, czego wymaga sytuacja, w której znalazł się obywatel: stosowania się do orzeczenia, że ten przepis wciąż obowiązuje, czy też uwzględnienia wyroku Trybunału, że jest niekonstytucyjny. Jeżeli jeszcze można poczekać, to sąd czeka. Ale jeśli interes jednostki wymaga, żeby już zastosować wyrok Trybunału, to go stosuje, nie czekając na akt normatywny. O ile więc dotychczas chroniony był raczej obiektywny porządek prawny, o tyle obecnie, bez lekceważenia tej wartości, przechodzi się na ochronę praw jednostki. Często bowiem brak podstawy prawnej nie jest zawiniony przez obywatela ani przez sąd.

Czy są już takie wyroki?

Są. Osobiście mam nadzieję, że ten sposób myślenia, z akcentem na ochronę praw jednostki, a nie na ochronę porządku prawnego – co oczywiście jest bardzo ważne – też będzie brany pod uwagę. Na początku spotka się pewnie z krytyką jako wkraczanie przez sądy w sferę zastrzeżoną dla ustawodawcy. Ale nie sądzę, aby te argumenty okazały się mocne w zderzeniu z ochroną praw jednostki. W Europie następuje unifikacja modelu systemu źródeł prawa. Wyroki ETS i Trybunału Strasburskiego zaczynają mieć charakter prawotwórczy. Jest to bardzo ważne dla sądów i od tej tendencji nie uciekniemy. Bo niby dlaczego uznawać, że wyroki ETS czy Trybunału Strasburskiego mają charakter prawotwórczy, a wyroki naszego Trybunału już nie? Należy podkreślić, że wprowadzanie ich w życie jest formą bezpośredniego stosowania konstytucji, o której mówi jej art. 8.

Czy tylko Trybunał może orzekać o zgodności z konstytucją jakiegoś przepisu? A sądy?

W przeszłości zrodził się w sądach pogląd, iż każdy sąd może orzec, że przepis jest niekonstytucyjny, i go nie stosować. W Trybunale z kolei uważano, że tylko on może rozstrzygać o niekonstytucyjności przepisu. A jeśli sądy mają jakąś wątpliwość, powinny zadać pytania prawne.

Współpraca na płaszczyźnie orzeczniczej SN, NSA i Trybunału doprowadziła do pewnego konsensusu. Sądy nie kwestionują, że to Trybunał powinien przede wszystkim badać konstytucyjność ustaw. A sądy mogłyby oceniać ją tylko w dwóch przypadkach: wtórnej niekonstytucyjności (chodzi o przepisy przedkonstytucyjne) albo oczywistej. Wykształciła się też praktyka tolerowana przez Trybunał, że sądy mogą nie stosować rozporządzenia, jeśli dojdą do wniosku, że jest ono sprzeczne z konstytucją. Ta praktyka opiera się na art. 178 konstytucji, który mówi, że sędziowie podlegają konstytucji i ustawom, a nie rozporządzeniom.

Źródło : Rzeczpospolita

Brak komentarzy: