wtorek, 22 kwietnia 2008

"Polska biega po punktach zapalnych świata" - Gruzja na skraju wojny?

Prezydent Lech Kaczyński, Fot. Jacek Turczyk
PAP

- Winna być wspólna delegacja w tej sprawie. To zupełnie niepotrzebny zgrzyt i incydent. Stawia on w złym świetle koordynację (ośrodka prezydenckiego z rządem - red.) – powiedział w Radiu Zet Zbigniew Chlebowski. Szef klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej skomentował w ten sposób kwestię polskiej misji wysłąnej przez prezydenta do Gruzji.
- Wydaje mi się, że Polska, sąsiad Rosji, powinna w swojej polityce wschodniej dużo częściej jeździć do Brukseli do NATO i do Komisji Europejskiej, do Berlina, Paryża i Londynu i tam uzyskiwać zrozumienie i wsparcie dla swojej koncepcji niż biegać po rozmaitych zapalnych punktach, w których Rosja jest niezwykle wrażliwa - powiedział w Radiu Zet Andrzej Celiński (SdPl).

Od piątku do soboty, w związku z sytuacją w Gruzji, w Tbilisi przebywali przedstawiciele prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W skład delegacji weszli minister w Kancelarii Prezydenta Michał Kamiński, dyrektor Biura Spraw Zagranicznych Kancelarii Prezydenta Mariusz Handzlik i sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Robert Draba.

PO, PSL i SLD: dobra inicjatywa. PiS nie ma zastrzeżeń

Wysłanie przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego delegacji do Gruzji to dobra inicjatywa, ale powinna być skonsultowana z ministerstwem spraw zagranicznych - uważają przedstawiciele PO, PSL i SLD. Zastrzeżeń do decyzji prezydenta nie ma PiS.

Jak tłumaczył w TVP Info Kamiński, decyzja o wysłaniu misji do Tbilisi była wynikiem czwartkowej rozmowy telefonicznej prezydentów Polski i Gruzji, w której prezydent Micheil Saakaszwili poprosił L. Kaczyńskiego o "podjęcie natychmiastowych i szybkich działań".

Jak zapewniał minister Draba na antenie TOK FM, "pełna relacja dotycząca rozmów, które prowadziliśmy znajdzie się na biurku ministra Sikorskiego".

Sytuacja w Gruzji zaostrza się - możliwy wybuch walk?

Siły obrony powietrznej Abchazji zestrzeliły w niedzielę gruziński bezzałogowy samolot zwiadowczy - poinformował prezydent tej separatystycznej republiki na terytorium Gruzji Siergiej Bagapsz.

- Samolot został zestrzelony. Trwają poszukiwania jego szczątków - oświadczył Bagapsz, którego cytuje agencja RIA-Nowosti.

Strona gruzińska zaprzeczyła, jakoby miała jakikolwiek związek z tym incydentem. - Nasze samoloty nie wykonywały żadnych lotów nad terytorium kontrolowanym przez stronę abchaską - zakomunikowała rzecznik Ministerstwa Obrony Gruzji Nana Inckirweli.

Z kolei szef sztabu generalnego sił zbrojnych Abchazji Wiktor Zajcew powiedział telewizji Kanał Pierwszy, że maszynę strącono o godz. 9.57 czasu moskiewskiego (7.57 czasu polskiego) nad miejscowością Gagida, w rejonie Gali, na wschodzie republiki.

Zajcew przekazał, że podobna maszyna 4 kwietnia naruszyła już obszar powietrzny Abchazji i że abchaskie władze ostrzegły wówczas Tbilisi, że jeśli incydent taki się powtórzy, to samolot zostanie zestrzelony.

Według Zajcewa, jest to drugi w tym roku gruziński bezzałogowy samolot zwiadowczy strącony nad Abchazją. Pierwszą taką maszynę abchaskie siły obrony powietrznej zestrzeliły 18 marca.

Także wtedy władze Gruzji zaprzeczyły, by takie zdarzenie miało miejsce, a wiadomość o strąceniu samolotu określiły mianem "świadomej dezinformacji".

Doniesienia na temat zestrzelenia gruzińskiego bezzałogowego samolotu zwiadowczego nad Abchazją zbiegły się w czasie z informacjami o ściąganiu przez Gruzję do rejonów graniczących z tą zbuntowaną prowincją dodatkowych wojsk.

Rządowa "Rossijskaja Gazieta" podała w sobotę, że Tbilisi przerzuciło do górnej części wąwozu Kodori ok. 800 żołnierzy.

Brak komentarzy: