kris
2008-05-04, ostatnia aktualizacja 2008-05-04 09:49
Marcin Gortat zaliczył swój najdłuższy występ w play off ligi NBA. Polak zagrał 12 minut i 31 sekund w pierwszym półfinałowym meczu Konferencji Wschodniej, ale jego Orlando Magic przegrało z Detroit Pistons 72:91
SERWISY
Polak pojawił się na parkiecie w drugiej kwarcie meczu. Magic remisowali wówczas z Pistons 22:22. Gortat zaliczył zbiórkę, stratę oraz faul i po niespełna sześciu minutach został zmieniony przez Dwighta Howarda. Do końca drugiej kwarty "Magicy" prowadzili jeszcze wyrównany bój z gospodarzami i na przerwę schodzili z zaledwie jednopunktową stratą.
W trzeciej kwarcie coraz lepiej zaczęli grać koszykarze Pistons. Ich przewaga rosła, jednak Orlando, głównie za sprawą Hedo Turkoglu (8 punktów w kwarcie), wciąż miało szansę na zwycięstwo. Pod koniec kwarty na parkiet znów wszedł Marcin Gortat, który zastąpił Howarda. "Superman" przy próbie zbiórki doznał lekkiej kontuzji lewego kciuka, ale po interwencji lekarza mógł kontynuować grę. Gortat tymczasem pokazał się z dobrej strony blokując rzut Chauncey'a Billupsa.
Howard wrócił na parkiet w czwartej kwarcie. Ostatnia część gry była jednak popisem rozpędzonych "Tłoków", które wygrały kwartę 26:14. Na ostatnie cztery minuty, kiedy Detroit prowadziło już dwudziestoma punktami (87:67) na boisku ponownie zameldował się Gortat. Nieco ponad dwie minuty przed końcem spotkania zdobył swoje jedyne punkty, pakując piłkę do kosza po podaniu Doolinga. W sumie Polak zakończył mecz z dorobkiem 2 punktów, 2 zbiórek i bloku. Miał także jedną stratę i raz faulował. Drużynie Orlando udało się minimalnie zmniejszyć straty, ale mecz pewnie wygrali Pistons 91:72.
Kluczem do zwycięstwa Detroit było uziemienie "Supermana" Howarda. Center Orlando, który w pierwszej rundzie zanotował trzy występy z co najmniej 20 punktami i 20 zbiórkami na koncie, nie radził sobie pod koszem z Antonio McDyessem, Jasonem Maxiellem, czy Rasheedem Wallace'em. Zakończył mecz z dorobkiem 12 punktów, 8 zbiórek i 3 bloków. Koledzy Gortata fatalnie też rzucali z dystansu. Trafili tylko 2 z 15 rzutów za trzy punkty. Żadnej z czterech prób nie wykorzystał Rashard Lewis. Najwięcej zarabiający zawodnik Orlando i tak był najlepszym strzelcem zespołu, zdobywając 18 punktów (tyle samo, co Turkoglu). Dla Pistons 19 punktów rzucił Billups.
W drugim sobotnim meczu New Orleans Hornets nie dali u siebie szans San Antonio Spurs 101:82. Gospodarzy prowadził rewelacyjny w tym sezonie duet Chris Paul - David West. Pierwszy rzucił 17 punktów i zaliczył 13 asyst, drugi zaliczył 30 punktów i 9 zbiórek. W starciu ze skrzydłowym "Szerszeni" bezradny był Tim Duncan, który zdobył tylko 5 punktów (1 na 9 z gry) i miał tylko 3 zbiórki.
Wyniki:
Detroit Pistons - Orlando Magic 91:72
New Orleans Hornets - San Antonio Spurs 101:82




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz