niedziela, 4 maja 2008

Rosyjski finał w stolicy, górą Kuzniecowa

Krzysztof Rawa, zyt 03-05-2008, ostatnia aktualizacja 04-05-2008 18:45

Mistrzynią Suzuki Warsaw Masters została Swietłana Kuzniecowa, pokonując Marię Kirilenko. Marta Domachowska przegrała w półfinale i ostatecznie zajęła czwarte miejsce, Agnieszka Radwańska odpadła po meczach grupowych.

Swietłana Kuzniecowa
autor zdjęcia: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa
Swietłana Kuzniecowa
Maria Kirilenko
autor zdjęcia: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa
Maria Kirilenko
Marta Domachowska
autor zdjęcia: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa
Marta Domachowska

Turniej był pokazowy, ale gra poważna. Jelena Dementiewa, która przegrała półfinał z Kuzniecową 3:6, 2:6 powiedziała "Rz", że nie można inaczej, jeśli gra się z tak mocną rywalką.

– Swietłana serwuje ci trzy asy w gemie i co masz zrobić? Pożartować się nie da, zresztą taki mały turniej to przecież świetny sposób na przygotowanie się do gry na kortach ziemnych – wyjaśniła.

Marta Domachowska grała z Kirilenko i także nie wygrała seta, choć w pierwszym była blisko. Prowadziła 2:0, 3:1, i nie raz była taką tenisistką, o jakiej marzą kibice: szybką, mocną i efektowną. To prawda, że niemal każda wygrana przez nią piłka nadaje się do promocji agresywnego damskiego tenisa, ale też taka gra ma swoją cenę.

Najwięcej kosztuje ryzyko. Jest wpisane w obecny tenis Marty Domachowskiej, więc rywalki albo się przestraszą, albo nie. Maria Kirilenko nie bała się wcale, bo doskonale zna mocne i słabsze strony Polki, trenowały wspólnie nie raz, można mówić nawet o ich słowiańskiej przyjaźni.

Kirilenko przyjechała do Warszawy po zwycięstwie we Estoril i widać było, że radzi sobie na czerwonej mączce doskonale. Przetrwała husarskie ataki Polki, już w czwartym długim gemie pokazała, że umie kontratakować. Jeszcze nie dała sobie rady z serwisem Domachowskiej, ale po kilku minutach okazało się, że wszystkie znane prawdy o potrzebie cierpliwości w grze na kortach ziemnych wciąż obowiązują.

Zgrabna Maria, której dwa dni pomagał w stolicy chłopak, dobry rosyjski tenisista Igor Andrejew, nie tylko odrobiła gema straty, ale wyszła na prowadzenie 5:3. Jeszcze był zryw panny Marty, jeszcze remis, ale koniec seta pokazał prawdę: Kirilenko była lepsza. Umie już wykorzystywać małe przewagi sytuacyjne, umie przyspieszyć piłkę wtedy, gdy trzeba, jest mocną kandydatką do awansu w rankingu WTA powyżej obecnego 25. miejsca.

Polski tenis będzie miał ścisły związek z Marią Kirilenko co najmniej przez kolejne dwa tygodnie. Rosjanka zagra w turniejach deblowych w Berlinie i Rzymie z Agnieszką Radwańską.

Marta Domachowska przyjęła porażkę 5:7, 3:6 z godnością, ale zadeklarowała, że stylu gry nie zmieni, wręcz przeciwnie, będzie nadal atakować od pierwszej do ostatniej piłki. Plan wygląda prosto, lecz do końca taki nie jest. Trener Paweł Ostrowski przypomniał, że narzędziami ataku są także skróty, woleje, coraz mocniejszy serwis i zmienna rotacja piłki. Jeśli wierzyć tenisistce z Warszawy, uwzględni w treningach wskazówki trenerskie.

Na razie przed nią starty w Rzymie, Stambule i na kortach im. Rolanda Garrosa. Te trzy turnieje zadecydują, czy Polka pojedzie na igrzyska obok Agnieszki Radwańskiej. Musi w nich zdobyć ok. 100 punktów rankingowych i awansować o kilkanaście miejsc, w pobliże 65. pozycji. To nie jest niewykonalne.

Niedziela była ostatnim dniem Suzuki Warsaw Masters, można powiedzieć, że dniem rosyjskim. Regulamin rozgrywek dał szansę na powtórkę meczów grupowych w finale i w spotkaniu o trzecie miejsce. W południe Marta Domachowska znów zagrała z Jeleną Dementiewą, tym razem o 3. miejsce. Rosjanka zapowiadała, że powtórki (6:3, 6:4 dla Polki) nie będzie, nie tylko dlatego, że gra idzie o różnicę między 20 a 15 tys. dolarów nagrody. Powtórki rzeczywiście nie było: Domachowska przegrała 3:6, 3:6.

Wielkim finałem był mecz Kuzniecowej z Kirilenko. W czwartek Swietłana wygrała 5:7, 6:3, 6:1 i po jej sobotnim pokazie siły w półfinale, pozostawała murowaną kandydatką do zwycięstwa, pierwszego w Warszawie. Podczas konferencji prasowej mówiła wprawdzie, że wciąż czuje się dzieckiem, ale nikogo raczej nie zmyliła. I udowodniła swą wyższość, wygrywając w finale, który trwał godzinę i trzy minuty, 6:2, 6:3 z Marią Kirilenko.

Ostatnie mecze eliminacji

Grupa Czerwona: • J. Dementiewa (Rosja) – A. Radwańska (Polska) 5:7, 6:3, 6:2. Awans: M. Domachowska (Polska) i Dementiewa.

Grupa Niebieska: • S. Kuzniecowa (Rosja) – L. Davenport (USA) 6:4, 6:4. Awans: M. Kirilenko (Rosja) i Kuzniecowa.

Półfinały

• Kirilenko – Domachowska 7:5, 6:3 • Kuzniecowa – Dementiewa 6:3, 6:2.

Mecz o trzecie miejsce

Jelena Dementiewa (Rosja) - Marta Domachowska (Polska) 6:3, 6:3.

Mecz finałowy

Swietłana Kuzniecowa (Rosja) - Maria Kirilenko (Rosja) 6:2, 6:3

Źródło : PAP

Brak komentarzy: