kris, reuters
2008-08-11, ostatnia aktualizacja 2008-08-11 17:37
Wielkie emocje, niekoniecznie sportowe, w olimpijskim turnieju badmintona. Najlepsze deblistki sprzed czterech lat Chinki Yang Wei i Zhang Jiewen przegrały z parą japońską. Rozwścieczyło to pekińską publiczność, która w następnym meczu z udziałem Japonek i Chinek głośno krzyczała "Kill!" przy każdym ataku reprezentantek gospodarzy.
ZOBACZ TAKŻE
- Pekin przed telewizorem. Miliony, miliony, miliony (11-08-08, 20:25)
- Najszybsi ludzie świata przybyli do wioski olimpijskiej (11-08-08, 18:10)
- Sania Mirza wycofała się z turnieju singlowego (11-08-08, 17:46)
- Radwańska: Nie było łatwo, ale ja nigdy nie odpuszczam (11-08-08, 16:50)
- Chinki nadal nietykalne dla Polek
- Smutne florecistki w Pekinie (11-08-08, 16:12)
- Pekin: Radwańska w drugiej rundzie po ciężkim boju (11-08-08, 13:34)
- Gruchała ma już dość (11-08-08, 06:38)
- Klasyfikacja medalowa: Chińczycy nie oddadzą prowadzenia (10-08-08, 20:43)
SERWISY
Mało znany japoński debel Miyuki Maeda i Satoko Suetsuna niespodziewanie wyeliminował z turnieju olimpijskiego chiński duet Yang Wei i Zhang Jiewen. Chinki, które w Atenach zdobyły złoty medal, były bardzo blisko wygranej. W drugim secie prowadziły 19:16 i do zwycięstwa brakowało im dwóch punktów. Jednak seria błędów, jaka rzadko zdarza się chińskim mistrzyniom zadecydowała, że partię wygrały Japonki 23:21. W trzeciej części meczu Maeda i Suetsuna już pewnie wygrały 21:14. - To było najważniejsze zwycięstwo w naszym życiu - mówiła po meczu Suetsuna. - One są mistrzyniami olimpijskimi i nawet kiedy w trzecim secie miałyśmy na koncie już 20 punktów nic nie gwarantowało nam zwycięstwa. Ze świętowaniem wstrzymałyśmy się do ostatniego punktu - dodała.
Dzięki wygranej japońskie badmintonistki awansowały do półfinału, gdzie są już... dwa inne chińskie deble: Wei Yili i Zhang Yawen oraz Du Jing i Yu Yang.
Druga z tych par w ćwierćfinale miała zrewanżować się za porażkę koleżanek. Du Jing i Yu Yang grały z Japonkami Kimuko Ogurę i Reiko Shiotę. Pekińska publiczność, rozdrażniona wcześniejszą klęską mistrzyń olimpijskich z Aten, domagała się miażdżącego zwycięstwa. Każdemu uderzeniu Chinek towarzyszyło głośne "Kill!" na trybunach. Zgromadzenie w hali widzowie dostali to, czego oczekiwali. Jing i Yang rozgromiły Japonki 21:8, 21:5.
Igrzyska w Pekinie Z czuba i na żywo - dzień 3 »
Mistrz z Aten wygrał z gorączką, ale przegrał z rywalem
Emocji dostarczyły tez mecze drugiej rundy turnieju mężczyzn. Malezyjczyk Wong Choong Hann efektownie zakończył olimpijską karierę złotego medalistę z Aten - Taufika Hidayata z Indonezji. Pokonał utytułowanego rywala 21:19, 21:16.
Hidayat, który niedawno obchodził 27. urodziny, na igrzyska przyjechał niemal prosto ze szpitala. Zawodnik nabawił się gorączki tropikalnej i wstał z łóżka zaledwie dwa tygodnie przed turniejem w Pekinie. - Nie jestem w najlepszej formie, ale dzisiaj mój przeciwnik grał naprawdę dobrze - mówił Indonezyjczyk po meczu. Dla badmintonisty były to prawdopodobnie ostatnie igrzyska. - Za cztery lata, będę miał 31-32 lata. Chyba będę za stary - przyznał.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz