wtorek, 20 stycznia 2009

Media o przemówieniu Obamy: "Bez udawania", "Bywało lepiej"

asz, mm, PAP
2009-01-21, ostatnia aktualizacja 2009-01-21 13:24

"Bez tromtadracji, szowinizmu i udawanych uczuć", lecz z odwołaniem się do intelektu - tak inauguracyjne przemówienie Baracka Obamy podsumował "Financial Times". Z kolei publicysta "Timesa" nazwał mowę "powściągliwą". Najbardziej krytyczne były media włoskie. "La Stampa" napisała, że było to "słabe przemówienie w stylu gospel".

Zobacz powiekszenie
Fot. Elise Amendola AP
Barack Obama składał przysięgę trzymając dłoń na tzw. Biblii inauguracyjnej Abrahama Lincolna
GALERIA ZDJĘĆ
SERWISY
Przemówienie Baracka Obamy >>

"Obama dał jasno do zrozumienia, że jego inauguracja oznacza pogrzebanie nie tylko prezydentury George'a W. Busha, ale także neokonserwatywnego podejścia do polityki zagranicznej i nieingerencji rządu w gospodarkę" - podkreślił z kolei brytyjski "The Guardian".



Dziennik uwypuklił fragment przemówienia skierowany do świata muzułmańskiego, nazywając go "najbardziej dramatycznym". "Po ośmiu latach, w których Bush systematycznie demonizował muzułmanów i traktował ich jak głupków, często używając języka zaczerpniętego z Biblii (...), Obama zaoferował im nową perspektywę opartą na wspólnocie interesów i wzajemnym poszanowaniu" - napisał publicysta "Guardiana".

"The Times": Przemówienie było powściągliwe

Publicysta "Timesa" Daniel Finkelstein uznał, że przemówienie Obamy zakreśla granice tego, czego można oczekiwać po jego prezydenturze i nazwał je "powściągliwym". "Inauguracyjne przemówienie Obamy było przejawem sterowania oczekiwaniami. Już teraz uczula on swych zwolenników, by zrozumieli granice możliwych zmian i ograniczenia, którym podlega (...). Zwycięstwo Obamy było szeroko postrzegane jako początek nowej ery ambicji i optymizmu. Należy się przygotować na coś zgoła przeciwnego" - podkreślił Finkelstein.



Słowa Obamy świadczą o jego pokorze

W ocenie "Financial Times Deutschland" inauguracyjne przemówienie Obamy było skierowane do "wszystkich obozów i miało zamknąć stare rany". "Nawet ranę Wietnamu. Mimochodem Obama wymienił jedną z bitew wojny wietnamskiej, która rozdarła naród, w jednym rzędzie z symbolicznymi bitwami wojny o niepodległość i II wojny światowej" - zauważa "FTD"; chodziło o bitwę o Khe Sanh, która toczyła się od 1 stycznia do 8 kwietnia 1968 roku.

Według dziennika "Sueddeutsche Zeitung" "patetyczne słowa Obamy świadczą o pokorze, która nie jest czymś oczywistym dla prezydenta". "On wydaje się słuchać, a nie tylko rozkazywać. Wydaje się kimś, z kim można się spierać, a nie kimś, kto wszystko już wie" - ocenia gazeta. CZYTAJ WIĘCEJ>>

"Il Giornale": Liczyliśmy na więcej

Krytycznie do przemówienia Obamy odniósł się komentator włoskiej "La Stampa" . "Obama miał wczoraj okazję powiedzieć coś niezapomnianego, jak to uczynili Roosevelt, Kennedy, Reagan i sam Clinton, ale jego przemówienie okazało się mniej błyskotliwe od tych, wygłoszonych w czasie kampanii wyborczej" - napisał. Według "La Stampy" mowa Obamy była "wyrywkowa i poetycka, prawie w stylu gospel".

Jeszcze ostrzej wypowiedział się publicysta wydawanego przez rodzinę Silvio Berlusconiego "Il Giornale". W pełnym złośliwości artykule autor napisał, że "Obama powinien chociaż powiedzieć: 'I have a dream', albo posłużyć się jakimś reklamowym sloganem".

Brak komentarzy: