PAP
2008-01-22, ostatnia aktualizacja 2008-01-22 22:55
Norweskie media oceniają mecz Norwegia - Polska jako wysoko denerwujący dramat. "Remis w ostatnich minutach meczu prawie doprowadził widzów do ataku serca" - to cytat z jednej z norweskich gazet
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Wenta: Nie będę tolerował krzywdy moich piłkarzy (23-01-08, 00:06)
- Szanse Polaków w Norwegii - dwa warianty (22-01-08, 23:47)
- Dreszczowiec w Stavanger na remis
SERWISY
"Nasz wspaniały bramkarz Steinar Ege uratował jeden punkt broniąc aż pięć rzutów karnych, lecz niestety nie był w stanie sprostać atakom polskich strzelców. Polacy dogonili Norwegów w ostatnich minutach meczu, lecz to raczej zasługa sędziów, którzy właśnie pod koniec spotkania w najważniejszym dla nas momencie kompletnie stracili głowy" - relacjonuje "Aftenposten".
Zdaniem "Verdens Gang" "nerwy puszczały w prawdziwym kotle czarownic, w który zamieniła się hala w Stavanger z 6627 wrzeszczącymi w transie kibicami doprowadzonymi do ekstazy".
"Norwegowie prowadzili 3-4 bramkami pod sam koniec meczu, lecz nagle Polacy powrócili do walki. Gotowało się na trybunach i gotowało się na boisku. Ten thriller miał wszystkie klasyczne elementy dramaturgii poza jednym najważniejszym, naszym zwycięstwem. Nasi chłopcy walczyli jak lwy, lecz Polacy zjedli całą wypracowaną przewagę tuż przed końcem meczu" - pisze "Dagbladet".
Portal Nettavisen podkreśla, że "Norwegia, która prowadziła w tym meczu, sama wyrzuciła swoją wygraną do kosza doprowadzając do niepotrzebnych wykluczeń w decydującym momencie spotkania".
Trener Norwegii Pettersen, wyraźnie niezadowolony z wyniku, powiedział w norweskiej telewizji, że "pomimo że mogliśmy wygrać ten mecz, to remis z wicemistrzem świata jest jednak bardzo dobrym wynikiem".
Czerwona kartka za trafienie piłką w twarz. To chore - blog Pingpongi (wideo)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz