piątek, 22 lutego 2008

10 tysięcy tureckich żołnierzy wkroczyło do Iraku

tan, gazeta.pl
2008-02-22, ostatnia aktualizacja 16 minut temu

- Poszukujemy terrorystów z PKK - oświadczyła krótko armia, informując jednocześnie że piechota wkroczyła na górzyste tereny północnego Iraku. Atak uprzedziły nocne naloty tureckich F-16 na pozycje Partii Pracujących Kurdystanu - terrorystycznej armii wyzwolenia autonomicznej prowincji, która odpowiada za śmierć nawet 30 tysięcy osób.

Zobacz powiekszenie
Fot. STRINGER/TURKEY REUTERS
- Wrócimy do domu tak szybko, jak tylko będzie to możliwe po spełnieniu naszych zadań tutaj - brzmi komunikat tureckiej armii, która regularnie przez ostatnie 8 miesięcy przeprowadzała przygraniczne operacje wojskowe. Jeśli jednak informacja o liczbie 10 tysięcy żołnierzy, którzy tym razem weszli do Iraku, którą podała turecka telewizja NTV, się potwierdzi, będzie to oznaczało całkowitą zmianę strategii. Zazwyczaj bowiem nawet jeśli dochodziło do operacji lądowych (standardem były precyzyjne, pojedyncze ataki lotnicze) to uczestniczyło w nich kilkuset żołnierzy sił specjalnych, a nie całe dywizje piechoty.

Zgodę na tego rodzaju operacje armia otrzymała zarówno od premiera Erdogana, jak i parlamentu, jeszcze w październiku zeszłego roku, gdy doszło do serii ataków i porwań na tureckich żołnierzy.

PKK, czyli Partia Pracujących Kurdystanu, powstała w latach 70 i do 1999 roku kierował nią legendarny Abdullah Ocalan - wówczas pojmała go turecka armia, a w procesie skazano go na karę śmierci. Kary jednak nigdy nie wykonano, obawiając się reakcji Unii Europejskiej z którą już wówczas Turcja toczyła nieoficjalne, bardzo wstępne, negocjacje akcesyjne i Ocalan przebywa w więzieniu. Odpowiada ona za setki zamachów terrorystycznych, porwań i morderstw - jej tureckich ofiar mogło być nawet 30 tysięcy.

Brak komentarzy: