Kibice kochają NHL za sto milionów róznych rzeczy. No dobra, za cztery - bójki, bramki, szybkość gry i marynarki komentatora Dona Cherry`ego. Pobandyci kochają ganianie za krążkiem z jeszcze innego istotnego powodu. Powód ma trzynaście liter i wiele wyśmienitych par piersi. Dla sprytnych nieco inaczej - tak, chodzi o cheerleaderki. Z NHL-owych najlepsze są te z Hurricanes Storm Squad, których prezentacji nie mogło, prędzej czy później, zabraknąć w tym serwisie.
Co prawda nie kibicuję Carolinie, ale mam dla nich dużo sympatii i współczucia. W końcu zapatrzywszy się na takie dziewoje, jakie w teorii mają ich dopingować, łatwo jest ustrzelić niechcący krążkiem kolegę, czy wjechać w bandę, a nawet pod zamboni. Co by jednak nie być gołosłownym (wiecie, GOŁOsłownym) kilka fotek dziewczyn ze Storm Squad.



I co tu dużo dodawać. Po prostu kije hokejowe lizać.
miszeffsky


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz