awe, PAP 2008-03-14
Lotnicy, którzy w styczniu zginęli w katastrofie samolotu CASA, nie mieli świadomości, że za chwilę stracą życie, twierdzi "Super Express", który dotarł do wstępnych ustaleń Komisji Badania Wypadków Lotniczych.
Lotnicy, którzy w styczniu zginęli w katastrofie samolotu CASA, nie mieli świadomości, że za chwilę stracą życie, twierdzi "Super Express", który dotarł do wstępnych ustaleń Komisji Badania Wypadków Lotniczych.
ZOBACZ TAKŻE
- Jutro koniec prac na miejscu katastrofy samolotu CASA (04-02-08, 18:10)
- Wznowiono loty wojskowych samolotów CASA (04-02-08, 09:38)
- Nie było awarii. Zawinił pilot? (04-02-08, 01:00)
- Co powie czarna skrzynka samolotu CASA (29-01-08, 00:00)
- Wojsko: Komisja Badania Wypadków Lotniczych wciąż pracuje na miejscu katastrofy samolotu CASA (27-01-08, 14:07)
SERWISY
Zapisy czarnej skrzynki nie pozostawiają wątpliwości: ofiary wypadku do samego końca zachowywały się spokojnie. Wszystko wydarzyło się tak szybko, że lotnicy nie zdążyli nawet krzyknąć.
Komisja ustaliła, że w momencie zderzenia z nasypem kolejowym odłamał się ogon samolotu. Przez powstałą wyrwę w kadłubie wypadły zmasakrowane ciała siedmiu pasażerów, którzy siedzieli w tylnej części maszyny. Ciała członków załogi i pozostałych oficerów spaliły się w przedniej części samolotu. Pasażerów cisnęła tam zabójcza siła, gdy mknący z prędkością 200 km/h samolot uderzył w ziemię.
Z ustaleń komisji wynika, że pilot CASY, podchodząc do lądowania, złamał ustalone w przepisach procedury.
Oficjalny raport dotyczący przyczyn katastrofy, w której zginęło 20 lotników, może zostać przedstawiony już na przełomie marca i kwietnia, twierdzi rzecznik Dowództwa Sił Powietrznych ppłk Wiesław Grzegorzewski.
Komisja ustaliła, że w momencie zderzenia z nasypem kolejowym odłamał się ogon samolotu. Przez powstałą wyrwę w kadłubie wypadły zmasakrowane ciała siedmiu pasażerów, którzy siedzieli w tylnej części maszyny. Ciała członków załogi i pozostałych oficerów spaliły się w przedniej części samolotu. Pasażerów cisnęła tam zabójcza siła, gdy mknący z prędkością 200 km/h samolot uderzył w ziemię.
Z ustaleń komisji wynika, że pilot CASY, podchodząc do lądowania, złamał ustalone w przepisach procedury.
Oficjalny raport dotyczący przyczyn katastrofy, w której zginęło 20 lotników, może zostać przedstawiony już na przełomie marca i kwietnia, twierdzi rzecznik Dowództwa Sił Powietrznych ppłk Wiesław Grzegorzewski.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz