Izba Reprezentantów odrzuciła rządowy plan ratowania banków. Wall Street stanęła na krawędzi. Kryzys bankowy dotarł już do Europy i zbiera żniwo w Belgii,Niemczech i Wielkiej Brytanii
ZOBACZ TAKŻE
- Paulson: Będziemy pracować aż dostaniemy od Kongresu to, czego potrzebujemy (29-09-08, 23:52)
- Amerykańska ruletka (29-09-08, 23:32)
- Czy nasze oszczędności są bezpieczne? (29-09-08, 21:14)
- Planu nie ma, giełda w panice (29-09-08, 21:24)
- Historia żarłocznego rekina (29-09-08, 20:52)
- Czarny poniedziałek na Wall Street (29-09-08, 21:58)
- Kłopoty jak w (belgijskim) banku (29-09-08, 20:47)
- Plan ratowania amerykańskich banków odrzucony (29-09-08, 20:14)
SERWISY
To był dla amerykańskich inwestorów najgorszy dzień od wielu lat. Dow Jones stracił prawie 7 proc., a indeks spółek technologicznych Nasdaq - ponad 9,1 proc.
Pesymiści obawiają się, że cofnięcie pieniędzy na oddłużenie branży finansowej popchnie do bankructwa kolejne banki. A plajty gigantów, takich jak Bear Stearns czy Lehman Brothers, będą jedynie przygrywką do prawdziwej rzezi banków, dziś uginających się pod ciężarem niespłaconych kredytów.
Wczoraj samodzielność stracił kolejny z wielkich banków w USA, Wachovia. Został przejęty za niespełna 3 mld dol. przez Citigroup.
Kryzys dotarł już do Niemiec
Tymczasem amerykański kryzys bankowy w poniedziałek wyszczerzył kły na Starym Kontynencie. Kolejne wielkie banki stanęły na krawędzi niewypłacalności. Już w piątek cała Europa plotkowała, że w finansowe tarapaty wpadł belgijski bank Fortis działający także w Polsce. Jego zarząd początkowo żywo zaprzeczał, ale w weekend bez szemrania przyjął ponad 11 mld euro pomocy finansowej od rządów Belgii, Holandii i Luksemburga.
Gdy rządy Beneluksu ratowały Fortisa, w Niemczech gruchnęła wieść, że pierwszą w tym kraju ofiarą kryzysu będzie monachijskie konsorcjum Hypo Real Estate. Jego szefowie jeszcze w nocy z niedzieli na poniedziałek przyznali, że będą potrzebowali pomocy, by uniknąć klapy. Akcje spadły o 75 proc. Niemiecki bank centralny i konsorcjum banków komercyjnych zaoferowało Hypo RE linie kredytowe o łącznej wartości 35 mld euro. Ale wieczorem rzecznik niemieckiego ministerstwa finansów powiedział, że Hypo RE najpewniej i tak nie uniknie nacjonalizacji. Według nieoficjalnych informacji Hypo pogrążyły "trefne" obligacje wyemitowane przez Lehman Brothers.
W tym czasie na Wyspach Brytyjskich opłakiwano już kolejnego po Northern Rock bankruta - bank hipoteczny Bradford & Bingley. Jego portfel kredytów o wartości co najmniej 70 mld dol. przejął brytyjski rząd, a sieć placówek została sprzedana hiszpańskiej grupie Santander. - Rząd będzie pracować dzień i noc, aby zapewnić stabilność w sektorze bankowym -zapowiedział premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown.
Wieści o kolejnych upadających bankach napędziły panikę na giełdach. Indeksy spadały od 3 do 7 proc., najmocniej w Belgii i w Rosji. Na warszawskim parkiecie WIG20 osunął się aż o5 proc.
Inwestorów zaczęły parzyć zwłaszcza akcje banków. We Frankfurcie papiery Commerzbanku, który jest w Polsce właścicielem grupy BRE, runęły o prawie 23 proc. W Mediolanie po spadku o 9 proc. zawieszono notowania papierami UniCredit (strategiczny udziałowiec naszego Pekao). W Dublinie akcje AIB, mającego w Polsce bank BZ WBK, spadły o 17 proc. U nas papiery największych banków tąpnęły o 6-8 proc.
Więcej zapłacimy za kredyty
Chaos na europejskim rynku finansowym sprawił, że banki przestały sobie nawzajem pożyczać pieniądze. Rynkowa stopa EURIBOR odzwierciedlająca ceny pożyczek międzybankowych w euro skoczyła do najwyższego w historii poziomu 5,31 proc. Jeszcze kilka tygodni temu nie przekraczała 4,7 proc.
Silnie skoczyła też stopa LIBOR dla międzybankowych pożyczek we franku szwajcarskim. Na początku miesiąca nie przekraczała 2,7 proc., wczoraj osiągnęła aż 2,93 proc. To zła wiadomość dla osób, które mają frankowe kredyty hipoteczne, bo banki od stóp na rynku międzybankowym uzależniają wysokość comiesięcznych rat.
Drogi i słabo dostępny pieniądz może rozłożyć na łopatki kolejne banki. Europejski Bank Centralny, by ratować sytuację, udostępnił więc kolejne 120 mld euro krótkoterminowych pożyczek. A premier Rosji Władimir Putin ogłosił, że tamtejszy bank centralny będzie dotował pożyczki bankom komercyjnym, jeśli rynkowe stopy na rynku będą zbyt wysokie.
- Skala strat europejskich banków na złych kredytach jest dużo większa, niż do tej pory się wydawało. Nie wiadomo, w co dokładnie zainwestowały banki, które muszą sięgać po pomoc państwa, bo do tej pory żaden z nich tego nie ujawnił -mówi Marcin Borowiec, główny ekonomista Banku Pekao.
Fortis w Polsce bezpieczny
Kłopoty belgijskiego Fortis Banku, tak samo jak wcześniejszy kryzys ubezpieczeniowej firmy AIG, wywołały obawy polskich oszczędzających o bezpieczeństwo pieniędzy. Fortis jest jednym z dużych graczy na rynku kredytów hipotecznych, ma też główny pakiet udziałów w Dominet Banku.
-Mamy dziś naprawdę gorący dzień. Klienci dzwonią od samego rana. To zrozumiałe: czytają gazety, oglądają telewizję, chcą wiedzieć, co się dzieje -mówiła nam jedna z pracownic infolinii Fortisu.
Jan Bujak, wiceprezes banku, uspokaja: -Polski oddział Fortisu ma własny budżet, od lat przynosi zyski. Nie zainwestowaliśmy w skomplikowane instrumenty finansowe amerykańskich banków. Prowadzimy prosty biznes: zbieramy depozyty, pożyczamy pieniądze i wymieniamy waluty.
-Fortis Bank w Polsce jest w dobrej sytuacji finansowej. Jest w pełni wypłacalny -wtóruje mu Katarzyna Biela z Komisji Nadzoru Finansowego.
Pesymiści obawiają się, że cofnięcie pieniędzy na oddłużenie branży finansowej popchnie do bankructwa kolejne banki. A plajty gigantów, takich jak Bear Stearns czy Lehman Brothers, będą jedynie przygrywką do prawdziwej rzezi banków, dziś uginających się pod ciężarem niespłaconych kredytów.
- Ta decyzja Izby Reprezentantów nie zwiastuje niczego dobrego - skomentował specjalnie dla "Gazety" prezes Alior Banku Wojciech Sobieraj. - Bez zastrzyku gotówki kryzys płynności w sektorze bankowym nie zostanie zażegnany. Szybko ucierpią na tym inne sektory gospodarki, a w branży bankowej będzie więcej przejęć i przymusowych nacjonalizacji - dodał.
Wczoraj samodzielność stracił kolejny z wielkich banków w USA, Wachovia. Został przejęty za niespełna 3 mld dol. przez Citigroup.
Kryzys dotarł już do Niemiec
Tymczasem amerykański kryzys bankowy w poniedziałek wyszczerzył kły na Starym Kontynencie. Kolejne wielkie banki stanęły na krawędzi niewypłacalności. Już w piątek cała Europa plotkowała, że w finansowe tarapaty wpadł belgijski bank Fortis działający także w Polsce. Jego zarząd początkowo żywo zaprzeczał, ale w weekend bez szemrania przyjął ponad 11 mld euro pomocy finansowej od rządów Belgii, Holandii i Luksemburga.
Gdy rządy Beneluksu ratowały Fortisa, w Niemczech gruchnęła wieść, że pierwszą w tym kraju ofiarą kryzysu będzie monachijskie konsorcjum Hypo Real Estate. Jego szefowie jeszcze w nocy z niedzieli na poniedziałek przyznali, że będą potrzebowali pomocy, by uniknąć klapy. Akcje spadły o 75 proc. Niemiecki bank centralny i konsorcjum banków komercyjnych zaoferowało Hypo RE linie kredytowe o łącznej wartości 35 mld euro. Ale wieczorem rzecznik niemieckiego ministerstwa finansów powiedział, że Hypo RE najpewniej i tak nie uniknie nacjonalizacji. Według nieoficjalnych informacji Hypo pogrążyły "trefne" obligacje wyemitowane przez Lehman Brothers.
W tym czasie na Wyspach Brytyjskich opłakiwano już kolejnego po Northern Rock bankruta - bank hipoteczny Bradford & Bingley. Jego portfel kredytów o wartości co najmniej 70 mld dol. przejął brytyjski rząd, a sieć placówek została sprzedana hiszpańskiej grupie Santander. - Rząd będzie pracować dzień i noc, aby zapewnić stabilność w sektorze bankowym -zapowiedział premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown.
Wieści o kolejnych upadających bankach napędziły panikę na giełdach. Indeksy spadały od 3 do 7 proc., najmocniej w Belgii i w Rosji. Na warszawskim parkiecie WIG20 osunął się aż o5 proc.
Inwestorów zaczęły parzyć zwłaszcza akcje banków. We Frankfurcie papiery Commerzbanku, który jest w Polsce właścicielem grupy BRE, runęły o prawie 23 proc. W Mediolanie po spadku o 9 proc. zawieszono notowania papierami UniCredit (strategiczny udziałowiec naszego Pekao). W Dublinie akcje AIB, mającego w Polsce bank BZ WBK, spadły o 17 proc. U nas papiery największych banków tąpnęły o 6-8 proc.
Więcej zapłacimy za kredyty
Chaos na europejskim rynku finansowym sprawił, że banki przestały sobie nawzajem pożyczać pieniądze. Rynkowa stopa EURIBOR odzwierciedlająca ceny pożyczek międzybankowych w euro skoczyła do najwyższego w historii poziomu 5,31 proc. Jeszcze kilka tygodni temu nie przekraczała 4,7 proc.
Silnie skoczyła też stopa LIBOR dla międzybankowych pożyczek we franku szwajcarskim. Na początku miesiąca nie przekraczała 2,7 proc., wczoraj osiągnęła aż 2,93 proc. To zła wiadomość dla osób, które mają frankowe kredyty hipoteczne, bo banki od stóp na rynku międzybankowym uzależniają wysokość comiesięcznych rat.
Drogi i słabo dostępny pieniądz może rozłożyć na łopatki kolejne banki. Europejski Bank Centralny, by ratować sytuację, udostępnił więc kolejne 120 mld euro krótkoterminowych pożyczek. A premier Rosji Władimir Putin ogłosił, że tamtejszy bank centralny będzie dotował pożyczki bankom komercyjnym, jeśli rynkowe stopy na rynku będą zbyt wysokie.
- Skala strat europejskich banków na złych kredytach jest dużo większa, niż do tej pory się wydawało. Nie wiadomo, w co dokładnie zainwestowały banki, które muszą sięgać po pomoc państwa, bo do tej pory żaden z nich tego nie ujawnił -mówi Marcin Borowiec, główny ekonomista Banku Pekao.
Fortis w Polsce bezpieczny
Kłopoty belgijskiego Fortis Banku, tak samo jak wcześniejszy kryzys ubezpieczeniowej firmy AIG, wywołały obawy polskich oszczędzających o bezpieczeństwo pieniędzy. Fortis jest jednym z dużych graczy na rynku kredytów hipotecznych, ma też główny pakiet udziałów w Dominet Banku.
-Mamy dziś naprawdę gorący dzień. Klienci dzwonią od samego rana. To zrozumiałe: czytają gazety, oglądają telewizję, chcą wiedzieć, co się dzieje -mówiła nam jedna z pracownic infolinii Fortisu.
Jan Bujak, wiceprezes banku, uspokaja: -Polski oddział Fortisu ma własny budżet, od lat przynosi zyski. Nie zainwestowaliśmy w skomplikowane instrumenty finansowe amerykańskich banków. Prowadzimy prosty biznes: zbieramy depozyty, pożyczamy pieniądze i wymieniamy waluty.
-Fortis Bank w Polsce jest w dobrej sytuacji finansowej. Jest w pełni wypłacalny -wtóruje mu Katarzyna Biela z Komisji Nadzoru Finansowego.
Niepokoją się też klienci innych banków. Choćby Kredyt Banku, który należy do innej belgijskiej grupy KBC. -Jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi właścicielami w Belgii. Zapewniam, że nie płyną od nich żadne niepokojące sygnały - mówi Monika Nowakowska, rzecznik Kredyt Banku.
O swojej stabilności finansowej zapewnia też BZ WBK. - Nie obserwujemy najmniejszych oznak niepokoju klientów. Od wielu lat jesteśmy jednym z dwóch banków w Polsce, które mają najniższy wskaźnik złych kredytów. To gwarancja spokoju - mówi Piotr Gajdziński, rzecznik BZ WBK.
O swojej stabilności finansowej zapewnia też BZ WBK. - Nie obserwujemy najmniejszych oznak niepokoju klientów. Od wielu lat jesteśmy jednym z dwóch banków w Polsce, które mają najniższy wskaźnik złych kredytów. To gwarancja spokoju - mówi Piotr Gajdziński, rzecznik BZ WBK.
Źródło: Gazeta Wyborcza





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz