niedziela, 14 października 2007

Dzięki Ci Ebi

Dariusz Wołowski
2007-10-13, ostatnia aktualizacja 2007-10-13 23:39

Zobacz powiększenie
Fot. Kuba Atys / AG

Po trzech golach Smolarka z Kazachami i remisie Serbów w Armenii piłkarska reprezentacja Polski jest o trzy punkty od pierwszego w histoirii awansu do finałów mistrzostw Europy. Wystarczy 17 listopada pokonać Belgię w Chorzowie, by mecz z Serbami w Belgradzie był bez znaczenia. Niewiarygodne!

SERWISY
Niewiarygodne szczególnie zważywszy na start tych eliminacji - porażkę z Finami w Bydgoszczy 1:3. Od tamtej pory pierwszy zagraniczny selekcjoner kadry Leo Beenhakker zbudował jednak całkiem niezłą drużynę.

Sobotnie zwycięstwo nad przedostatnim zespołem w grupie wydawało się oczywiste. Nie było. Dopiero ciemność, która zapadła na stadionie Legii w drugiej połowie olśniła Polaków. Wystarczyło dziesięć minut po naprawieniu jupiterów, by Smolarek zdobył trzy gole i koszmar się skończył. Koszmar na których zanosiło się przez 55 minut.

Polacy, którym do gry na Euro 2008 brakowało zaledwie sześciu punktów w trzech meczach, przegrywali z Kazachami 0:1. To było niewiarygodne. Przecież różnica między zespołami przekracza 140 miejsc w rankingu FIFA. Rywal grał tylko o honor, Polacy o awans. Ale lidera grypy 1, który potrafił zdobyć 4 pkt w dwumeczu z czwartą drużyną świata Portugalią, ogarnął wtórny analfabetyzm. A już strzał rozpaczy Dariusza Dudki z 35 metrów w 52. min pokazywał jaki chaos panował w głowach polskich piłkarzy. Na szczęście do czasu.

W przerwie Beenhakker wpuścił Macieja Żurawskiego za potykającego się o własne nogi Marka Saganowskiego. Kapitan obiecał przed meczem: "Niby wszystko można spieprzyć, ale my tej szansy już nie zaprzepaścimy". Słowa dotrzymał. Pokierował drużyną, przetrzymał piłkę z przodu, wprowadził zbawczy spokój. Obok Smolarka był bohaterem wieczoru.

Aale w drugiej połowie właściwie wszyscy grali dobrze. Ocknął się Jacek Krzynówek, który wypracował pierwszego gola, Jacek Bąk wyporacował drugiego, a Żurawski trzeciego. Dziś jest jasne dlaczego Beenhakker uważa kapitana za fundamentalną postać w drużynie. W Celticu może nie grać, ale dla kadry jest bezcenny.

A Ebi? Paradoksalnie być może strzelił w sobotę najważniejsze bramki dla reprezentacji Polski, bo bez nich awansu na Euro 2008 raczej by nie było. A tak? Został jeszcze tylko malutki krok.

Brak komentarzy: