poniedziałek, 22 października 2007

Górnik spod Pszczyny sensacją wyborów

Szymon Jadczak
2007-10-22, ostatnia aktualizacja 33 minuty temu

Stanisław Ziobro, nikomu nieznany kandydat Polskiej Partii Pracy, zdobył w niedzielnych wyborach 7978 głosów. Magia nazwiska sprawiła, że zanotował wynik lepszy niż sześciu krakowskich kandydatów PO i PiS, którzy weszli do Sejmu. Pokonał nawet Zbigniewa Wassermanna.

SERWISY
O tym, że Ziobro z PPP może napsuć krwi Ziobrze z PiS, było wiadomo już w dniu wyborów. Mieszkaniec Miedźnej pod Pszczyną zajmował pierwsze miejsce na liście Polskiej Partii Pracy, której kandydaci znaleźli się na samej górze karty do głosowania. Wyborcy, który dostał kartę, od razu rzucał się w oczy "Stanisław Ziobro, kierowca zam. w Miedźnej". Wiele osób ze zdenerwowania myliło się przy urnie i zakreślali nikomu nieznanego kandydata. - Chyba zagłosowałam nie na tego Ziobrę co trzeba - żaliła się koleżance starsza pani, wychodząca z lokalu wyborczego na Krowodrzy. Telefony w tej sprawie odbierała też Państwowa Komisja Wyborcza. - Dzwonią osoby, żaląc się, że zagłosowały nie na tą osobę, na którą chciały. Ale decyzja o wyborze kandydata jest nieodwołalna - informowała Zdzisława Romańska, dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Krakowie. Według naszych informacji, zdecydowana większość telefonów od zmylonych wyborców dotyczyła właśnie Stanisława Ziobro.

Ale oficjalny wynik kandydata PPP przerósł chyba wszelkie oczekiwania: 7978 głosów! To więcej, niż udało się zdobyć takim tuzom krakowskiej polityki, jak koordynator ds. służb specjalnych Zbigniew Wassermann (6 478 głosów), szef krakowskiego oddziału IPN Ryszard Terlecki (4 246). Mniej głosów zdobyli również inni kandydaci, którzy weszli do Sejmu: dotychczasowy poseł PiS Andrzej Adamczyk (3 421), Jacek Osuch (2 458), oraz poseł PO Jacek Krupa (7293) i Andrzej Ryszka (7 292).

- Nie ukrywam, że to właśnie nazwisko sprawiło, że umieściliśmy Stanisława Ziobro na pierwszym miejscu w Krakowie - przyznaje Michał Janiszewski, sekretarz PPP. Ale więcej informacji o sensacyjnym kandydacie nie potrafi udzielić i odsyła do szefa partii. - Stanisław Ziobro to doświadczony związkowiec, działacz Sierpnia'80 - informuje Bogusław Ziętek. Jednak on też nie wie nic więcej o Ziobrze.

- Stacha nie ma, jest w pracy. Wróci wieczorem z drugiej zmiany - wyjaśnia jego żona Zofia. I zdradza, że pan Stanisław pracuje jako górnik w kopalni Ziemowit w Będzinach. Gdy dowiaduje się od nas, ile głosów zebrał mąż, słychać śmiech po drugiej stronie słuchawki. - To chyba tylko nazwisko, bo co innego - zastanawia się Zofia Ziobro. I dodaje, że przed wyborami mąż nie prowadził żadnej kampanii, nawet nie był w Krakowie.

Brak komentarzy: