zczuba
2007-11-02, ostatnia aktualizacja 2007-11-02 11:46
Ludzie mają różne zainteresowania, jedni zbierają znaczki, drudzy jedzą hamburgery na czas, jeszcze inni kolekcjonują fotografie przedstawiające damskie krocza (w tym krocze Szarapowej). Tego typu koneserem jest Toyo Shigeta, dyrektor wykonawczy japońskiej agencji reklamowej Dentsu Holdings - przynajmniej tak twierdzi były pracownik firmy, Steve Biegel, który stracił pracę po tym, jak doniósł na Japończyka.
Perwersja Shigety znana była rzekomo ekipie kręcącej reklamy Dentsu Holdings. Dyrektor wykonawczy miał zwyczaj fotografowania kobiet aparatem w swojej komórce, wtedy gdy ofiara była zajęta czymś innym - na przykład pozowaniem do innego obiektywu. Tak właśnie było w przypadku zdjęcia, które zrobił Szarapowej w kwietniu 2005 roku podczas kręcenia reklamy dla Canona w centrum tenisowym w Key Biscayne. Oficjalny efekt końcowy pracy Dentsu Holdings z piękną Marią wygląda tak:A efekt (i afekt) pracy Toyo Shigety wygląda tak:

Zboczeńca zgubiła śmiałość i beztroska. Swoimi fascynacjami dzielił się ze współpracownikiem, Stevem Biegelem, któremu fotkę Szarapowej nawet przesłał drogą elektroniczną. Biegel widywał wcześniej Shigetę fotografującego z ukrycia, m.in. na plaży w Brazylii - Japończyk bynajmniej, nie cykał zdjęć zjawiskowej florze i faunie. Teraz czeka go proces, wyrzucony z pracy były kolega jest bardzo wylewny, raport z jego zeznań ze szczegółami opisuję perwersyjne praktyki oskarżonego.
Wciąż nie wiadomo, jak do sprawy odniesie się tenisistka. Jest zbulwersowana, czy tylko troszkę zakłopotana? Wytoczy indywidualny proces pracownikowi agencji reklamowej? Jeśli tak, co się stanie z innymi autorami zdjęć tego typu? Czy majtki tenisistek pójdą do lamusa?




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz