sobota, 10 listopada 2007

Wyczółkowski na niby

Emilia Iwanciw, Magda Piórek
2007-11-10, ostatnia aktualizacja 2007-11-09 20:07

Zobacz powiększenie
Po lewej stronie oryginał z Krakowa, po prawej - kopia z Gdańska
Fot. Archiwum

Muzeum Narodowe w Gdańsku z pompą eksponuje jako "dzieło miesiąca" kupiony za 80 tysięcy złotych obraz "Rybak z siecią" Leona Wyczółkowskiego. To falsyfikat - mówią eksperci.

Zobacz powiekszenie
Fot. Archiwum
"Rybak z siecią" - olej na płótnie z 1891 r. o wym. 35 na 28,5 cm - oryginał ze zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie
Zobacz powiekszenie
Fot. Archiwum
Akwarela gwasz na tekturze o wym. 59 na 48 cm kupiona przez Muzeum Narodowe w Gdańsku to falsyfikat
Akwarela-gwasz na tekturze o wymiarach 59 na 48 cm, datowana na 1891 rok pojawiła się na rynku sztuki trzy lata temu. "Rybaka z siecią" chciał sprzedać prywatny właściciel. Twierdził, że jest w jego rodzinie "od zawsze". Większość rzeczoznawców, do których trafił obraz, stwierdziła, że to falsyfikat. Trzy lata temu odrzucił "Rybaka" warszawski dom aukcyjny Agra-Art, potem m.in. Muzeum Okręgowe im. Wyczółkowskiego w Bydgoszczy i cztery salony - w Warszawie, Krakowie, Sopocie i Gdańsku.

Ewa Sekuła-Tauer, kierownik działu Wyczółkowskiego muzeum w Bydgoszczy: - Dostaliśmy propozycję kupienia za 150 tys. zł. Odmówiliśmy. Na pierwszy rzut oka widać, że nie mógł tego malować Wyczółkowski.

Muzealnik Jacek Kucharski, Sopocki Dom Aukcyjny: - Oferowano nam "Rybaka" za 100 tys. zł, podziękowaliśmy. Nigdy bym tego nie przyjął do handlu.

W tym roku obraz kupiło Muzeum Narodowe w Gdańsku. Akwarela jest teraz uroczyście eksponowana jako "dzieło miesiąca", potem ma trafić na wystawę stałą.

Muzeum nie chce zdradzić, od kogo kupiło "Rybaka". Nie zna jego dokładnej historii. - Oferent miał żonę, w której majątku był ten obraz. Żona zmarła, a on postanowił go sprzedać - mówi kustosz Iwona Ziętkiewicz.

Z 80 tys. zł, które muzeum za obraz zapłaciło, 65 tys. dało Ministerstwo Kultury, resztę pomorski marszałek. Negocjacje ze sprzedawcą trwały rok. Pracownicy muzeum nie skonsultowali się w tym czasie z żadnym znawcą sztuki Wyczółkowskiego, nie zlecili własnej ekspertyzy, nie zrobili analizy chemicznej papieru czy farb, żeby potwierdzić autentyczność dzieła. Posiłkowali się tylko opinią zleconą przez sprzedającego, a sporządzoną przez prof. Jerzego Malinowskiego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Prof. Malinowski przyznał nam, że nie zajmuje się ekspertyzami na co dzień, ale podtrzymuje swą opinię. Na dowód pokazuje jeszcze raz swą ekspertyzę. Kustosz Ziętkiewicz z Gdańska przyznaje, że nie zleciła dodatkowych ekspertyz. - Opinia profesora wydawała nam się wystarczająca - mówi.

W 1891 r. podczas pobytu na Ukrainie Wyczółkowski rzeczywiście namalował "Rybaka z siecią". Ten - olejny - obraz wisi w Muzeum Narodowym w Krakowie.

Historyk sztuki Adam Konopacki, który robi ekspertyzy dla domów aukcyjnych w Warszawie i Krakowie, porównał dla nas akwarelę z Gdańska z olejem z Krakowa.

- Widać ogromną różnicę artystyczną na niekorzyść akwareli. Jest malowana mechanicznymi pociągnięciami pędzla, sygnatura nie znajduje analogii w twórczości Wyczółkowskiego. Różnica wymiarów pozwala przypuszczać, że powstała jako kopia, do której zapewne dodano fałszywą sygnaturę.

Ewa Sekuła-Tauer z Bydgoszczy dodaje: - Podobnie wykonany podpis Wyczółkowskiego widziałam już na kilku podrobionych obrazach. Olej z Krakowa świeci barwami, malowany jest drobną kreską. Akwarela tymczasem jest w innej tonacji, pociągnięcia pędzla - podłużne.

Historycy sztuki i rzeczoznawcy zgodnie potwierdzają, że kupiony przez Gdańsk "Rybak z siecią" nie jest wyjątkiem. Kucharski: - Domy aukcyjne w całej Polsce są zalewane fałszywymi dziełami - szczególnie Wyczółkowskiego i Witkacego.

Wacława Milewska, szefowa działu malarstwa w krakowskim Muzeum Narodowym, która w 2003 r. przygotowywała wielką monograficzną wystawę Wyczółkowskiego: - Falsyfikatów z tego okresu na rynku jest mnóstwo. Jesteśmy bezradni, fałszerstw dokonują często artyści przy współpracy z konserwatorami dzieł sztuki. Obserwujemy mody na określone nazwiska, na całe kierunki artystyczne. Dlatego ekspertyza jednego człowieka nie może decydować o zakupie obrazu za publiczne pieniądze. Sama nigdy nie zdobyłabym się na taki krok.

Brak komentarzy: