Muzeum Narodowe w Gdańsku z pompą eksponuje jako "dzieło miesiąca" kupiony za 80 tysięcy złotych obraz "Rybak z siecią" Leona Wyczółkowskiego. To falsyfikat - mówią eksperci.
Ewa Sekuła-Tauer, kierownik działu Wyczółkowskiego muzeum w Bydgoszczy: - Dostaliśmy propozycję kupienia za 150 tys. zł. Odmówiliśmy. Na pierwszy rzut oka widać, że nie mógł tego malować Wyczółkowski.
Muzealnik Jacek Kucharski, Sopocki Dom Aukcyjny: - Oferowano nam "Rybaka" za 100 tys. zł, podziękowaliśmy. Nigdy bym tego nie przyjął do handlu.
W tym roku obraz kupiło Muzeum Narodowe w Gdańsku. Akwarela jest teraz uroczyście eksponowana jako "dzieło miesiąca", potem ma trafić na wystawę stałą.
Muzeum nie chce zdradzić, od kogo kupiło "Rybaka". Nie zna jego dokładnej historii. - Oferent miał żonę, w której majątku był ten obraz. Żona zmarła, a on postanowił go sprzedać - mówi kustosz Iwona Ziętkiewicz.
Z 80 tys. zł, które muzeum za obraz zapłaciło, 65 tys. dało Ministerstwo Kultury, resztę pomorski marszałek. Negocjacje ze sprzedawcą trwały rok. Pracownicy muzeum nie skonsultowali się w tym czasie z żadnym znawcą sztuki Wyczółkowskiego, nie zlecili własnej ekspertyzy, nie zrobili analizy chemicznej papieru czy farb, żeby potwierdzić autentyczność dzieła. Posiłkowali się tylko opinią zleconą przez sprzedającego, a sporządzoną przez prof. Jerzego Malinowskiego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Prof. Malinowski przyznał nam, że nie zajmuje się ekspertyzami na co dzień, ale podtrzymuje swą opinię. Na dowód pokazuje jeszcze raz swą ekspertyzę. Kustosz Ziętkiewicz z Gdańska przyznaje, że nie zleciła dodatkowych ekspertyz. - Opinia profesora wydawała nam się wystarczająca - mówi.
W 1891 r. podczas pobytu na Ukrainie Wyczółkowski rzeczywiście namalował "Rybaka z siecią". Ten - olejny - obraz wisi w Muzeum Narodowym w Krakowie.
Historyk sztuki Adam Konopacki, który robi ekspertyzy dla domów aukcyjnych w Warszawie i Krakowie, porównał dla nas akwarelę z Gdańska z olejem z Krakowa.
- Widać ogromną różnicę artystyczną na niekorzyść akwareli. Jest malowana mechanicznymi pociągnięciami pędzla, sygnatura nie znajduje analogii w twórczości Wyczółkowskiego. Różnica wymiarów pozwala przypuszczać, że powstała jako kopia, do której zapewne dodano fałszywą sygnaturę.
Ewa Sekuła-Tauer z Bydgoszczy dodaje: - Podobnie wykonany podpis Wyczółkowskiego widziałam już na kilku podrobionych obrazach. Olej z Krakowa świeci barwami, malowany jest drobną kreską. Akwarela tymczasem jest w innej tonacji, pociągnięcia pędzla - podłużne.
Historycy sztuki i rzeczoznawcy zgodnie potwierdzają, że kupiony przez Gdańsk "Rybak z siecią" nie jest wyjątkiem. Kucharski: - Domy aukcyjne w całej Polsce są zalewane fałszywymi dziełami - szczególnie Wyczółkowskiego i Witkacego.
Wacława Milewska, szefowa działu malarstwa w krakowskim Muzeum Narodowym, która w 2003 r. przygotowywała wielką monograficzną wystawę Wyczółkowskiego: - Falsyfikatów z tego okresu na rynku jest mnóstwo. Jesteśmy bezradni, fałszerstw dokonują często artyści przy współpracy z konserwatorami dzieł sztuki. Obserwujemy mody na określone nazwiska, na całe kierunki artystyczne. Dlatego ekspertyza jednego człowieka nie może decydować o zakupie obrazu za publiczne pieniądze. Sama nigdy nie zdobyłabym się na taki krok.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz