Czy pogłębiarka "Rozgwiazda", która zatonęła w piątek zabierając ze sobą pięciu członków załogi, mogła uniknąć katastrofy? Tak wynika z ustaleń radia RMF FM. Kapitan pogłębiarki nie uzyskał w środę, na dwa dni przed tragedią, zgody na wejście portu w Ustce."Rozgwiazda" chcąc uniknąć niekorzystnych warunków pogody, próbowała w środę wejść do portu w Ustce. Niestety nie uzyskała na to zgody. Według ustaleń dziennikarzy RMF FM kapitan prawdopodobnie nie naciskał na władze portu, bo wiedział, że takie są przepisy.
Według informacji reportera RMF FM kapitan drogą radiową rozmawiał z kapitanem usteckiego portu, oficerem portu oraz bosmanem. Miał usłyszeć, że pogłębiarka jest zbyt duża. Do tego miałaby zawinąć do portu w Ustce po godz. 21:00, a przepisy tego zabraniają. Jednostka do rana musiałaby czekać na wejście na redzie. Jak dowiedział się Paweł Żuchowski, Urząd Morski w Słupsku wyjaśnia tę sprawę. "Rozgwiazda" tykającą bombą ekologiczną?
W zatopionej koło Kołobrzegu pogłębiarce "Rozgwiazda", znajduje się ponad 25 ton oleju napędowego. Istnieje ryzyko, że paliwo może wyciec - podało radio RMF FM.
W tej sprawie zebrał się sztab kryzysowy, który zastanawia się jak rozwiązać problem i czy rzeczywiście istnieje ryzyko wycieku paliwa. Dokładne oględziny wraku utrudniają trudne warunki atmosferyczne.
Do zatonięcia "Rozgwiazdy" doszło w piątek o godz. 6.58 w czasie holowania jednostki z Gdańska do Świnoujścia, 8 mil morskich od brzegu na wysokości Gąsek (Zachodniopomorskie). W pewnym momencie zerwał się hol, pogłębiarka przewróciła się i zatonęła.
W wypadku zginęło dwóch członków załogi pogłębiarki. Trzech pozostałych nadal uznawanych jest za zaginionych. W piątek, mimo zakrojonych na szeroką skalę dwunastogodzinnych poszukiwań, nie udało się ich odnaleźć.
W akcji ratunkowej brało udział łącznie 8 jednostek pływających i dwa śmigłowce Marynarki Wojennej. Poszukiwania prowadzono w ciągle pogarszających się warunkach atmosferycznych: stan morza wynosił 4 do 5, północno-zachodni wiatr osiągał w porywach siłę 8 stopni w skali Beauforta.
Ratownicy wyłowili z morza zwłoki dwóch członków załogi, pustą tratwę ratunkową, koło ratunkowe i kilka części z pogłębiarki.
"Rozgwiazda" to zbudowana w latach 1968-1970 w holenderskiej stoczni IHC nieco ponad 45-metrowa pogłębiarka czerpakowa bez własnego napędu. Jej armatorem jest gdańska spółka Przedsiębiorstwo Robót Czerpanych i Podwodnych.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


1 komentarz:
Gość • Wtorek [28.10.2008, 23:13] • [IP: 89.229.69.***]
Prawidło 7 Rozdział V konwencji SOLAS 74/78 (wersja angielska- w Polskiej PRS głupoty!) nakazuje Polsce zorganizować skuteczną służbę ratowania ludzi na morzu wzdłuż swojego wybrzeża. Ratować ludzi, a nie jak zwykle rozpoczynać akcję ratowniczą wtedy, gdy ludzie już nie żyją! Dlaczego załogę Rozgwiazdy nie zdjęto np do helikoptera zaraz po wystąpieniu zagrożenia?Ale czekano aż zginą ludzie.I tak sukces, na ratowanie rozbitków Jana Heweliusza nie zdążył wylecieć ani jeden helikopter, nie uratowano ani jednego pasażera, ani jednego mechanika.bo do dziś Rozkład Alarmowy Zatwierdzony przez Urzędy Morskie zmusza mechaników do zejścia na dno do siłowni w czasie gdy reszta Załogi opuszcza statek! Kto wydał certyfikat bezpieczeństwa mającymi wewnętrzne grodzie pontonowi pogłębiarki, który nabrał wody i błyskawicznie zatonął? Dlaczego Załoga Pogłębiarki nie miała kombinezonów ratunkowych? Dlaczego helikopter nie spuścił na linie ratownika, jak to barwnie zarzucał Niemcom przedstawiciel MW po tragedii Heweliusza, gdzie żaden helikopter nie poleciał!
Prześlij komentarz