mar
2008-03-18, ostatnia aktualizacja 2008-03-18 15:14
- Awantura o takim antyeuropejskim charakterze, jaką wywołało PiS, nie sprzyja budowie silnej pozycji Polski w UE i na świecie. Z przykrością stwierdzam, że wczorajsze wystąpienie prezydenta, to dołączenie do twórców tej awantuy, o czym świadczą też zapisy jego projektu - powiedział premier Donald Tusk. Jak dodał, rząd przygotowany jest na to, że referendum może okazać się konieczne.
ZOBACZ TAKŻE
- Tusk o orędziu prezydenta: To reklamówka partii (18-03-08, 14:56)
- B. posłowie PiS-u: Zagłosujemy za ustawą ratyfikacyjną (18-03-08, 13:46)
- "Karta nie może być podstawą orzeczeń wobec Polski" (18-03-08, 10:58)
- Spot, szopka, teledysk - oceny orędzia prezydenta (18-03-08, 09:57)
- Gorący dzień w Sejmie - relacja na żywo (18-03-08, 08:41)
- Ustawa ratyfikacyjna nie może być, jak tego chce PiS, antyeuropejskim manifestem - powiedział premier, dodając, że rząd ciągle czeka na oficjalne ekspertyzy nt. najlepszego, zgodnego z konstytucją sposobu ratyfikacji.
Jak dodał, zależy mu na tym, by ustawa ratyfikująca dawała Polakom poczucie bezpieczeństwa, a projekt prezydenta i projekt PiS-u tego nie gwarantują.
Premier: Straszenie Polaków homoseksualistami nieprzyzwoite
- Straszenie Polaków, że UE to zagrożenie ze strony homoseksualistów i Niemców, jest niemądre, nieprzyzwoite, sprzeczne z naszymi doświadczeniami i fatalnie szkodzące Polsce, jeśli chodzi o jej wizerunek na świecie. Apelujemy o poparcie ustawy, która nie przyniesie uszczerbku wizerunkowi Polski. Jeśli w swoim zacietrzewieniu PiS zablokuje ratyfikację, odwołamy się do opinii Polaków w referendum. Chcemy uniknąć tego kosztownego i ryzykownego projektu, ale bierzemy taką ewentualność pod uwagę. Czynimy starania, by, w razie konieczności, referendum przebiegło pomyślnie - powiedział premier, podkreślając, że ma jednak nadzieję, że "uda się tych najbardziej zacietrzewionych polityków przekonać, by w tej sprawie pracować merytorycznie".
Jak podkreślił, jego rząd próbuje odbudowywać dobrą pozycję Polski na arenie międzynarodowej, co doceniają nasi partnerzy. - Ale, jak widać, nie wszystkim się to podoba - dodał.
Jak dodał, Polska będzie potrzebowała sojuszników w walce o dotacje czy inne postulaty np. obecność Ukrainy w strukturach Zachodu. - Dzisiejsza awantura nie przekona potencjalnych sojuszników. Wymagają one maksymalnego zaufania wobec Polski, a dzisiejsza awantura pogarsza sytuację - dodał premier.
O orędziu: Prezydent tylko dał swoją twarz
- Gdy usłyszałem, kto jest autorem i montażystą wystąpienia prezydenta (Jacek Kurski, PiS - mar), doszedłem do wniosku, że pan prezydent tylko dał swoją twarz. Daleki jestem od ironii, a nieporównywalnie poważniejsze jest to, że panu Kurskiemu pozwolono użyć wizerunków przywódców europejskich. Jak czulibyśmy się, gdyby w innym państwie w tego typu orędziu użyto wizerunku polskiego prezydenta, premiera czy marszałka? Ten typ orędzia wydaje się niestosowny: taka nowatorską formuła w niektórych fragmentach jest formułą ryzykowną i Polsce nie najlepiej służącą - powiedział premier Tusk oceniając wczorajsze orędzie prezydenta. - To reklamówka partii politycznej - podsumował szef rządu.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz