
Było o krok od kolejnej gafy. Gdy Benedykt XVI przedstawił w Białym Domu amerykańskiego kardynała Williama Levada, George W. Bush przez chwilę sądził, że ma do czynienia z... następcą papieża. Na szczęście zanim prezydent USA zdążył to skomentować w swoim stylu, sprawa się wyjaśniła.
Kardynał Levada jest prefektem Kongregacji Wiary od czasu, gdy Joseph Ratzinger ustąpił z tego stanowiska i został głową Kościoła katolickiego.
"Panie prezydencie, przedstawiam Panu mego następcę" - powiedział Benedykt XVI, gdy kardynał Levada podszedł do George'a W. Busha. Słysząc to prezydent USA zrobił wielkie oczy, ale opanował zmieszanie i uścisnął dłoń hierarchy.
Całe też szczęście, że prezydent USA nie skomentował poznania "przyszłego papieża" w swoim słynnym humorystycznym teksańskim stylu. Do historii przeszły już jego liczne gafy językowe. Ostatnio na przykład w obecności Elżbiety II stwierdził, że królowa brytyjska ma ponad 300 lat.
W czasie ubiegłorocznego spotkania z Benedyktem XVI George W. Bush też się nie popisał. Siedząc w fotelu swobodnie zakładał nogę na nogę, a do papieża zwracał się "proszę pana", zamiast "Wasza Świątobliwość".


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz