mar, IAR
2008-04-19, ostatnia aktualizacja 2008-04-19 09:32
PRZEGLĄD PRASY. Kazimierz Marcinkiewicz zapowiada, że zostanie w Londynie, nawet jeśli prezes NBP zablokuje jego ponowne powołanie na stanowisko dyrektora w EBOR-ze. W rozmowie z "Dziennikiem" mówi też o relacji PiS-u z R. Maryja: - Obawiam się, że ceną za poparcie Radia Maryja dla Lecha Kaczyńskiego będzie prezesura PiS dla Zbyszka Ziobry.
ZOBACZ TAKŻE
- Poncyliusz: Nie mam ochoty być LPR-em bis (19-04-08, 11:00)
- Marcinkiewicz: Nie planujcie mi przyszłości! (18-04-08, 20:45)
SONDAŻ
W wywiadzie dla "Dziennika" Marcinkiewicz mówi, że ma sygnały, jakoby to Pałac Prezydencki miał wstrzymać jego nominację.
Były premier planuje, że jeśli straci stanowisko w EBOR-ze, będzie pracował w innej instytucji finansowej. Nie precyzuje, jaka to instytucja, zapowiada natomiast, że ujawni to, gdy pozna decyzję prezesa Sławomira Skrzypka.
Kazimierz Marcinkiewicz zapowiada, że nie będzie wracał do polityki. "Ja nie wypadłem z polityki, tylko z niej odszedłem" - mówi. Krytykuje także rządy Prawa i Sprawiedliwości. Jak twierdzi, to co wtedy działo się w spółkach Skarbu Państwa było "jeśli nie gorsze, to takie samo jak za rządów SLD".
"To Ziobro będzie prezesem PiS-u"
Zdaniem Marcinkiewicza, PiS jest LPR-em bis, gdyż odwołuje się do tego samego elektoratu, skupionego wokół Radia Maryja. Jak dodaje były premier w wywiadzie dla "Dziennika", rekompensatą za poparcie przez to środowisko Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich będzie stanowisko prezesa PiS dla Zbigniewa Ziobry. Według Marcinkiewicza, były minister sprawiedliwości ma "specjalne relacje z Ojcem Dyrektorem".
Marcinkiewicz wspomina awanturę wokół ratyfikacji Traktatu z Lizbony: - To była bardzo ciekawa gra środowiska radiomaryjnego. Ci ludzie już teraz myślą o wyborach prezydenckich. W zamian za poparcie dla Lecha Kaczyńskiego zażądają bardzo wysokiej ceny, tę cenę będzie musiał zapłacić Jarosław Kaczyński. I myślę, że zapłaci.
Czyli?
Obawiam się, że ceną za poparcie Radia Maryja dla Lecha Kaczyńskiego będzie prezesura PiS dla Zbyszka Ziobry, który ma silne - choć nie zawsze ujawnione - środowisko wewnątrz PiS. Ziobro ma zresztą specjalne relacje z ojcem dyrektorem.
Kaczyńskiemu wyrasta pod bokiem niebezpieczny przeciwnik?
Jest w PiS od samego początku i jest bardzo ważnym elementem tej partii. To, co robił w rządzie, w ogromnej mierze zaważyło najpierw na sukcesach, a później na porażkach PiS.
Były premier planuje, że jeśli straci stanowisko w EBOR-ze, będzie pracował w innej instytucji finansowej. Nie precyzuje, jaka to instytucja, zapowiada natomiast, że ujawni to, gdy pozna decyzję prezesa Sławomira Skrzypka.
Kazimierz Marcinkiewicz zapowiada, że nie będzie wracał do polityki. "Ja nie wypadłem z polityki, tylko z niej odszedłem" - mówi. Krytykuje także rządy Prawa i Sprawiedliwości. Jak twierdzi, to co wtedy działo się w spółkach Skarbu Państwa było "jeśli nie gorsze, to takie samo jak za rządów SLD".
"To Ziobro będzie prezesem PiS-u"
Zdaniem Marcinkiewicza, PiS jest LPR-em bis, gdyż odwołuje się do tego samego elektoratu, skupionego wokół Radia Maryja. Jak dodaje były premier w wywiadzie dla "Dziennika", rekompensatą za poparcie przez to środowisko Lecha Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich będzie stanowisko prezesa PiS dla Zbigniewa Ziobry. Według Marcinkiewicza, były minister sprawiedliwości ma "specjalne relacje z Ojcem Dyrektorem".
Marcinkiewicz wspomina awanturę wokół ratyfikacji Traktatu z Lizbony: - To była bardzo ciekawa gra środowiska radiomaryjnego. Ci ludzie już teraz myślą o wyborach prezydenckich. W zamian za poparcie dla Lecha Kaczyńskiego zażądają bardzo wysokiej ceny, tę cenę będzie musiał zapłacić Jarosław Kaczyński. I myślę, że zapłaci.
Czyli?
Obawiam się, że ceną za poparcie Radia Maryja dla Lecha Kaczyńskiego będzie prezesura PiS dla Zbyszka Ziobry, który ma silne - choć nie zawsze ujawnione - środowisko wewnątrz PiS. Ziobro ma zresztą specjalne relacje z ojcem dyrektorem.
Kaczyńskiemu wyrasta pod bokiem niebezpieczny przeciwnik?
Jest w PiS od samego początku i jest bardzo ważnym elementem tej partii. To, co robił w rządzie, w ogromnej mierze zaważyło najpierw na sukcesach, a później na porażkach PiS.
Źródło: "Dz"




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz