niedziela, 6 kwietnia 2008

Szczyt w dworku ministra Sikorskiego

Piotr Jendroszczyk, Wojciech Lorenz 06-04-2008, ostatnia aktualizacja 06-04-2008 19:00

Wykwintną kolacją przy muzyce organowej i długim spacerem szef polskiej dyplomacji próbował pozyskać przychylność ministra spraw zagranicznych Niemiec.

Minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier
autor zdjęcia: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa
Minister spraw zagranicznych Niemiec Frank-Walter Steinmeier

Wizyta Franka-Waltera Steinmeiera w dworku Radosława Sikorskiego w Chobielinie niedaleko Bydgoszczy ma symbolizować nowy rozdział w stosunkach polsko-niemieckich. – To symboliczny gest – zapewnia „Rz” rzecznik niemieckiego MSZ.

Wieczorem obaj dyplomaci odbyli prawie godzinny spacer, a potem zasiedli do kolacji ugotowanej przez żonę ministra Sikorskiego, znaną amerykańską dziennikarkę Anne Appelbaum.– Przygotowała cielęcinę marengo, czyli ugotowaną według przepisu opracowanego specjalnie dla Napoleona po wygranej bitwie z Austriakami – mówi rzecznik MSZ Piotr Paszkowski. Wieczór umilał zawodowy muzyk grający na stylowych organach zdobiących salon w rezydencji polskiego ministra.

Trudne tematy

W poniedziałek rozmowy będą kontynuowane w urzędzie wojewódzkim w Bydgoszczy. Dotyczyć mają przede wszystkim bezpieczeństwa energetycznego i budowanego przez Niemcy i Rosję rurociągu północnego, który zdaniem Warszawy narusza polskie interesy. Będzie też mowa o sprawie przyznania Ukrainie i Gruzji programu MAP, który ma otworzyć im drogę do członkostwa w NATO. Pod naciskiem Niemiec na szczycie sojuszu w zeszłym tygodniu decyzję w tej sprawie odłożono. – Podejmą ją ministrowie spraw zagranicznych w grudniu – przypomina Paszkowski. Radosław Sikorski chce także namówić Niemców, by to właśnie w Polsce stacjonował natowski batalion łączności. Dzięki temu pozycja Polski w sojuszu zostałaby wzmocniona.

Wizja Steinmeiera

Szef niemieckiej dyplomacji w artykule opublikowanym w sobotę na łamach „Dziennika” napisał, że nowa polsko-niemiecka agenda oprócz spraw energetycznych i polityki wobec wschodnich sąsiadów Polski i UE powinna się koncentrować na wspólnym poszukiwaniu europejskiej drogi, która odsunie definitywnie w przeszłość niedawne podziały na starą i nową Europę. Według ministra sprawami historii powinni się zajmować historycy i eksperci, a nie politycy.

– Zdaniem Berlina jest to pragmatyczna oferta, która odzwierciedla sposób myślenia niemieckich polityków. Wychodzą z założenia, że poprzedni polski rząd przeciągnął strunę w polityce historycznej. Uważają tę sprawę za załatwioną, gdyż udało się ją przenieść na inną płaszczyznę, odciążając bieżący dialog na inne tematy – tłumaczy Cornelius Ochmann z Fundacji Bertelsmanna. Polscy dyplomaci podkreślają jednak, że choć spraw dotyczących placówki upamiętniającej niemieckich wypędzonych nie ma w programie rozmów, to minister może je poruszyć.

Bez polityki historycznej

Steinmeier proponuje, by historycy przygotowali wielkie wystawy w Warszawie i Berlinie w 2010 r. na 40-lecie gestu Willy’ego Brandta, który ukląkł przed pomnikiem Bohaterów Getta. Promuje też pomysł opracowania wspólnego polsko-niemieckiego podręcznika historii.

– Będzie to doskonała okazja do zaprezentowania losów powstania warszawskiego, o którym wie się w Niemczech niewiele. Dlatego potrzebny jest wspólny podręcznik – mówi Carl Georg Wellmann, deputowany CDU.

Steinmeier uchodzi w Niemczech za zwolennika szybkiej poprawy atmosfery w relacjach z Polską. Jest w stałym kontakcie z Radosławem Sikorskim, nie kryje, że znalazł z nim wspólny język. – Wizyta Steinmeiera nie jest zapewne przełomem w relacjach pomiędzy naszymi krajami, ale zaczyna nową fazę, którą scharakteryzować można jednym słowem: normalność – twierdzi Wellmann.

Jednak zdaniem „Süddeutsche Zeitung” w relacjach Berlin – Warszawa doszło do poważnego zgrzytu. Gazeta pisze, że Sikorski w czasie szczytu NATO w Bukareszcie groził Niemcom i Francji, że jeśli pokrzyżują realizację strategicznych interesów Polski na Ukrainie, w tym dążenie do zapewnienia jej członkostwa w NATO, długo im tego nie zapomnimy. – To bzdura, nawiązałem w Bukareszcie serdeczne relacje z kanclerz Merkel; opowiedziała mi anegdoty z czasów podróży studenckich do Polski – mówi „Rz” szef MSZ.

Źródło : PAP

Brak komentarzy: