jg, mm
2008-05-23, ostatnia aktualizacja 23 minuty temu
- Prezydent Lech Kaczyński polecił założyć mi podsłuch - mówi w rozmowie, która ma się ukazać w jutrzejszym "Dzienniku", były premier desygnowany przez PiS Kazimierz Marcinkieiwcz.
ZOBACZ TAKŻE
- Marcinkiewicz: Podsłuchiwano mnie i inną ważną osobę (15-11-07, 22:54)
- Marcinkiewicz był podsłuchiwany (13-11-07, 09:24)
- Kto prosił o podsłuchiwanie Kazimierza Marcinkiewicza? (29-08-07, 09:59)
- Podsłuchy wstrząsnęły Sejmem (29-08-07, 02:00)
SONDAŻ
Marcinkiewicz: Prezydent zlecił szefowi ABW zbieranie informacji
W rozmowie z "Dziennikiem" Marcinkieicz powiedział, że w grudniu 2005 roku prezydent Kaczyński zlecił szefowi ABW Witoldowi Marczukowi zbieranie informacji na jego temat. Marczuk miał się nie zgodzić.
- Słyszałem to w trzech niezależnych źródłach - mówi Marcinkiewicz. Marczuk sporządził notatkę, w której miał napisać, że prezydent kazał zbierać informacje o byłym premierze - informuje "Dziennik". Zdaniem Marcinkiewicza, Lech Kaczyński chciał także, by szef ABW go podsłuchiwał.
Dlaczego prezydent miałby podsłuchiwać byłego premiera? - zapytali dziennikarze. - Mogę powiedzieć tylko tyle: Lech Kaczyński nigdy nie ukrywał, również w wielu rozmowach ze mną, że marzył by premierem był jego brat. Mówił na przykład: "Kazimierzu, wiesz, że to Jarosław powinien stanąć na czele rządu choćby na pół roku. Byłoby dobrze, żeby miał tak prestiżową funkcję w życiorysie" - opowiadał były premier "Dziennikowi".
Brudziński: Marcinkiewicz chce zastąpić Palikota
Rewelacje gazety komentowali wieczorem w TVN24 politycy. Sekretarz generalny PiS Joachim Brudziński twierdził, że nie wierzy w rewelacje byłego premiera. - Nie ma nic bardziej śmiesznego i żałosnego, niż żale byłego kuratora z Gorzowa Wielkopolskiego - powiedział w TVN24 Brudziński. - Marcinkiewicz próbuje dezawuować prezydenta mimo, że tak wiele mu zawdzięcza.
- Dziś były premier próbuje zastąpić w Platformie Janusza Palikota. Ale jeżeli mam wybierać, to wybieram ekscentrycznego milionera z Lublina, niż byłego, żałosnego - chociaż zgolił wąsa - kuratora oświaty - mówił Brudziński. - Buty Palikota są dla niego za duże i człapie w nich. Tyle głupot słyszałem już z ust pana Marcinkiewicza - dodał.
Graś: Coś musi być na rzeczy
Z kolei Paweł Graś z PO powiedział: - Pojawiały się już informacje o podsłuchach wobec premiera poprzedniego rządu. Widocznie Marcinkiewicz postanowił teraz ujawnić, kto był źródłem nacisków. Nie sądzę, żeby były premier konfabulował. Coś musi być na rzeczy.
- Prezydent nie ma prawa zlecania szefowi żadnej ze służb stosowania technik operacyjnych - podkreślił Graś. - Komisja ds. służb specjalnych zetknęła się z tą sprawą, ale bez tych konkretów, o których wiemy dzisiaj. To ewidentnie sprawa, którą powinna się zająć komisja ds. nacisków - dodał.
W rozmowie z "Dziennikiem" Marcinkieicz powiedział, że w grudniu 2005 roku prezydent Kaczyński zlecił szefowi ABW Witoldowi Marczukowi zbieranie informacji na jego temat. Marczuk miał się nie zgodzić.
- Słyszałem to w trzech niezależnych źródłach - mówi Marcinkiewicz. Marczuk sporządził notatkę, w której miał napisać, że prezydent kazał zbierać informacje o byłym premierze - informuje "Dziennik". Zdaniem Marcinkiewicza, Lech Kaczyński chciał także, by szef ABW go podsłuchiwał.
Dlaczego prezydent miałby podsłuchiwać byłego premiera? - zapytali dziennikarze. - Mogę powiedzieć tylko tyle: Lech Kaczyński nigdy nie ukrywał, również w wielu rozmowach ze mną, że marzył by premierem był jego brat. Mówił na przykład: "Kazimierzu, wiesz, że to Jarosław powinien stanąć na czele rządu choćby na pół roku. Byłoby dobrze, żeby miał tak prestiżową funkcję w życiorysie" - opowiadał były premier "Dziennikowi".
Brudziński: Marcinkiewicz chce zastąpić Palikota
Rewelacje gazety komentowali wieczorem w TVN24 politycy. Sekretarz generalny PiS Joachim Brudziński twierdził, że nie wierzy w rewelacje byłego premiera. - Nie ma nic bardziej śmiesznego i żałosnego, niż żale byłego kuratora z Gorzowa Wielkopolskiego - powiedział w TVN24 Brudziński. - Marcinkiewicz próbuje dezawuować prezydenta mimo, że tak wiele mu zawdzięcza.
- Dziś były premier próbuje zastąpić w Platformie Janusza Palikota. Ale jeżeli mam wybierać, to wybieram ekscentrycznego milionera z Lublina, niż byłego, żałosnego - chociaż zgolił wąsa - kuratora oświaty - mówił Brudziński. - Buty Palikota są dla niego za duże i człapie w nich. Tyle głupot słyszałem już z ust pana Marcinkiewicza - dodał.
Graś: Coś musi być na rzeczy
Z kolei Paweł Graś z PO powiedział: - Pojawiały się już informacje o podsłuchach wobec premiera poprzedniego rządu. Widocznie Marcinkiewicz postanowił teraz ujawnić, kto był źródłem nacisków. Nie sądzę, żeby były premier konfabulował. Coś musi być na rzeczy.
- Prezydent nie ma prawa zlecania szefowi żadnej ze służb stosowania technik operacyjnych - podkreślił Graś. - Komisja ds. służb specjalnych zetknęła się z tą sprawą, ale bez tych konkretów, o których wiemy dzisiaj. To ewidentnie sprawa, którą powinna się zająć komisja ds. nacisków - dodał.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz