środa, 7 listopada 2007

PO apeluje o ponowne złożenie budżetu, rząd odmawia

bci, TVN24, PAP
2007-11-07, ostatnia aktualizacja 2007-11-07 17:11

- Zwracam się do rządu o jak najszybsze przesłanie projektu budżetu do Sejmu - powiedział szef klubu parlamentarnego PO Zbigniew Chlebowski. - Nie chcielibyśmy, żeby premier czy pan prezydent używali jednego z najważniejszych dokumentów do szantażu politycznego - dodał. Według rzecznika rządu Jana Dziedziczaka, rząd złożył już projekt i nie będzie robić tego ponownie.

Zobacz powiekszenie
Fot. Tomasz Wawer / AG
Zbigniew Chlebowski, PO
- Nie chcemy, żeby premier Jarosław Kaczyński nanosił jakiekolwiek zmiany, ale mamy nadzieję, że wykaże odrobinę dobrej woli i pozwoli nam dotrzymać konstytucyjnych terminów - powiedział Chlebowski na konferencji prasowej. Dodał, że Platforma Obywatelska nie oczekuje jakichkolwiek zmian. Politycy PO coraz wyraźniej sugerują, że premier próbuje umożliwić prezydentowi skrócenie kadencji nowo wybranego parlamentu.

Chlebowski poinformował, że marszałek Sejmu Bronisław Komorowski już 14 listopada - jako jedną z pierwszych - chce powołać komisję finansów publicznych, aby mogła się zająć projektem budżetu. - Gdyby projekt budżetu był w Sejmie od przyszłego czwartku, to posłowie mogliby rozpocząć pracę nad ustawą budżetową - podkreślił.

Projekt budżetu został przyjęty przez rząd Jarosława Kaczyńskiego pod koniec września, czyli w terminie. Jednak z powodu zasady dyskontynuacji nowy Sejm nie może nad nim pracować. Projekt musi być formalnie skierowany do Sejmu VI kadencji. Do tej pory nie został przedstawiony nowemu parlamentowi.

Rzecznik rządu Jan Dziedziczak powiedział, że rząd Jarosława Kaczyńskiego złożył już projekt budżetu na rok 2008. - Nie widzimy żadnego powodu, by składać go ponownie - podkreślił.

PO: Do tej pory premierzy przesyłali projekty

Chlebowski podkreślił w środę na konferencji, że po 1989 roku, kiedy rozpoczynała się nowa kadencja Sejmu, ustępujący premier każdorazowo ponownie przesyłał projekt Sejmowi. Jego zdaniem to "dywersja" odchodzącej ekipy.

Od chwili przyjęcia budżetu przez rząd do podpisania ustawy przez prezydenta mogą minąć maksymalnie 4 miesiące. Oznacza to, że parlament musi zakończyć prace nad ustawą mniej więcej do 20 stycznia 2008 roku.

Nieuchwalenie budżetu w terminie daje prezydentowi prawo rozpisania nowych wyborów. Minister w Kancelarii Prezydenta Michał Kamiński zapewnił, że prezydent Lech Kaczyński nie zamierza rozwiązywać parlamentu, jeśli nie dostanie w terminie do podpisu ustawy budżetowej na 2008 r.

Prezydent mówił o możliwości skrócenia kadencji?

Rząd J.Kaczyńskiego przyjął projekt budżetu na 2008 r. z dochodami 281,8 mld zł, wydatkami ś 310,4 mld zł, przy deficycie 28,6 mld zł. Zgodnie z konstytucją, Rada Ministrów przedkłada Sejmowi projekt budżetu do 30 września. Jeżeli ustawa budżetowa nie wejdzie w życie w dniu rozpoczęcia roku budżetowego, czyli 1 stycznia, rząd prowadzi gospodarkę finansową na podstawie projektu budżetu.

Konstytucja mówi też, że jeżeli ustawa budżetowa nie będzie przekazana do podpisu prezydenta w ciągu 4 miesięcy od złożenia projektu do Sejmu, prezydent może w ciągu 14 dni zarządzić skrócenie kadencji Sejmu.

Według Chlebowskiego, w ocenie prezydenta, 4-miesięczny termin liczy się od czasu przesłania po raz pierwszy projektu do Sejmu, czyli w tym przypadku od 27 września. - Tak naprawdę 20 stycznia parlament powinien przesłać prezydentowi budżet do podpisu - zaznaczył szef klubu PO.

Przypomniał, że przy projekcie budżetu na 2006 rok liczony w ten sposób czteromiesięczny termin został przekroczony, a Lech Kaczyński mówił o możliwości skrócenia kadencji Sejmu, do czego ostatecznie nie doszło.

Winczorek: Po co robić kłopoty następcom?

"Najlepiej byłoby, gdyby rząd Prawa i Sprawiedliwości wniósł jeszcze raz projekt ustawy budżetowej do Sejmu. Jeżeli nie ma zamiaru +podkładać nóg+, to po co robić zamieszanie i kłopoty jego

następcom" - powiedział w konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek.

Przypomniał, że dwa lata temu mieliśmy w Polsce do czynienia z podobną sytuacją. Chodziło o odchodzący rząd Marka Belki, który - zgodnie z konstytucją - jeszcze przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi w 2005 roku wniósł projekt ustawy budżetowej do Sejmu. Po wygranych przez PiS wyborach, gabinet Belki ponownie wniósł do Sejmu projekt budżetu. "Moim zdaniem trafnie sądząc, że ustawę budżetową obejmuje zasada dyskontynuacji, podobnie jak i inne projekty ustaw" - powiedział konstytucjonalista.

Zdaniem prof. Winczorka, w obecnej sytuacji mamy do wyboru trzy możliwe scenariusze. Pierwszy: rząd PiS nie złoży ponownie projektu ustawy budżetowej, co oznacza, że czteromiesięczny termin uchwalenia przez parlament budżetu biegnie od 27 września. Drugi: gabinet Jarosława Kaczyńskiego zastosuje się do zasady dyskontynuacji i złoży ponownie projekt. Trzeci: nowy rząd raz jeszcze wniesie projekt budżetu do Sejmu.

Zdaniem eksperta, kolejne kontrowersje wokół losów projektu ustawy budżetowej po zmianie ekipy rządowej i ukończeniu kadencji Sejmu pokazują, że problem ten powinien zostać uregulowany w konstytucji lub też w prawie budżetowym.

Brak komentarzy: